Weź biznes w swoje ręce.
Kwestie prawne pozostaw naszym specjalistom.
Transparentność
Jesteśmy otwarci w kwestii kosztów i opłat, nie ma u nas ukrytych opłat. Raporty generowane przez nas z czasochłonności spraw są dokładnie opisywane i dokładne co do minuty. Jeżeli klient sobie tego życzy, szacujemy również czas pracy przed przystąpieniem do zlecenia.
Opiekun klienta
Przydzielamy dedykowanego opiekuna dla każdego klienta, który nadzoruje przebieg spraw. Dzięki temu gwarantujemy pewność stałego kontaktu i wsparcia w trakcie trwania sprawy. Nasz opiekun klienta zawsze służy pomocą, radą i dba o workflow.
Czas realizacji
Podczas korespondencji z naszymi klientami odpowiadamy maksymalnie w 24 godzin w dni robocze. Rozumiemy, jak ważne są pilne sprawy, dlatego staramy się działać jak najszybciej.
Zobacz w czym możemy Ci pomóc?
Zaufali nam
Na naszym blogu


Inspiracja kultową postacią a naruszenie praw własności intelektualnej
Inspiracja kultową postacią a naruszenie praw własności intelektualnej
Kultowe postacie literackie, filmowe, komiksowe czy serialowe często stają się punktem wyjścia dla nowych projektów artystycznych: spektakli, filmów, performance’ów, kampanii reklamowych, sesji zdjęciowych czy wystaw. Samo inspirowanie się znanym motywem nie jest jednak równoznaczne z naruszeniem prawa. Problem pojawia się wtedy, gdy twórca nie korzysta już z ogólnego archetypu, lecz przejmuje konkretne, rozpoznawalne elementy cudzej postaci.
Granica między dopuszczalną inspiracją a naruszeniem bywa cienka. Czym innym jest stworzenie autorskiej opowieści o tragicznym błaznie, samotnym detektywie, zamaskowanym mścicielu czy mrocznym antybohaterze, a czym innym przedstawienie postaci, która mimo zmienionego imienia, kostiumu czy miejsca akcji nadal jest oczywistym odpowiednikiem znanego bohatera.
Postać fikcyjna jako utwór
Prawo autorskie nie chroni samego pomysłu, lecz sposób jego wyrażenia. Nie można więc zmonopolizować ogólnej idei „szalonego klauna”, „młodego czarodzieja”, „genialnego detektywa” czy „superbohatera”. Jeżeli jednak postać została wyposażona w indywidualny i rozpoznawalny zestaw cech, może korzystać z ochrony prawnoautorskiej jako samodzielna kreacja.
Znaczenie mogą mieć m.in. imię, wygląd, kostium, charakterystyczne rekwizyty, biografia, relacje z innymi postaciami, świat przedstawiony, sposób zachowania czy utrwalony w kulturze wizerunek. Im bardziej spójna i rozpoznawalna jest dana postać, tym większe ryzyko, że jej wykorzystanie bez zgody uprawnionego zostanie uznane za naruszenie.
Nie wystarczy zatem prosta zmiana nazwy, koloru stroju czy kilku elementów fabuły. Jeżeli całościowe wrażenie nadal prowadzi odbiorcę do konkretnej chronionej postaci, ryzyko prawne pozostaje wysokie.
Inspiracja czy opracowanie?
Kluczowe znaczenie ma rozróżnienie między utworem inspirowanym a opracowaniem.
Opracowanie, takie jak adaptacja, przeróbka czy sceniczna wersja istniejącego utworu, wymaga co do zasady zgody uprawnionego. Dotyczy to sytuacji, w której nowy projekt przejmuje istotne elementy znanej postaci, jej historii lub świata przedstawionego.
Utwór inspirowany jest natomiast dopuszczalny wtedy, gdy cudzy utwór stanowi jedynie impuls twórczy, a rezultat ma własny, indywidualny charakter. Bezpieczniejszym kierunkiem jest więc odwołanie się do archetypu, nastroju lub ogólnego tematu, a nie do konkretnego bohatera.
W praktyce twórca powinien przesunąć punkt ciężkości z pytania: „jak zrobić własną wersję znanej postaci?” na pytanie: „jaką autorską historię chcemy opowiedzieć przy użyciu podobnego motywu?”.
Znaki towarowe i renoma postaci
Przy znanych postaciach ryzyko nie ogranicza się do prawa autorskiego. Ich imiona, symbole, logotypy, charakterystyczne oznaczenia, a czasem także elementy graficzne, mogą być chronione jako znaki towarowe. Użycie nazwy znanej postaci w tytule, opisie wydarzenia, materiałach promocyjnych, biletach czy kampanii reklamowej może sugerować oficjalny, licencjonowany albo powiązany charakter projektu.
Dodatkowo, w przypadku projektów komercyjnych, należy uwzględnić ryzyko zarzutu nieuczciwej konkurencji, w szczególności pasożytniczego korzystania z renomy cudzej marki.
Problem może powstać nawet wtedy, gdy nazwa postaci nie pada wprost, ale cała komunikacja, plakat, stylistyka, opis fabuły czy kampania w mediach społecznościowych są zaprojektowane tak, aby wywołać jednoznaczne skojarzenie z cudzym bohaterem.
Jak ograniczyć ryzyko?
Najbezpieczniejsze podejście nie polega na „ukryciu” znanej postaci pod innym imieniem. Takie działanie może zostać łatwo zakwestionowane, jeżeli odbiorcy nadal rozpoznają pierwowzór. Bezpieczniej jest stworzyć nową postać opartą na szerszym archetypie lub połączeniu kilku niezależnych inspiracji.
W praktyce warto:
- unikać używania nazw, pseudonimów, symboli i oznaczeń kojarzonych z konkretną postacią;
- stworzyć własny tytuł, fabułę, świat przedstawiony i relacje między bohaterami;
- opracować odrębny kod wizualny, w tym kostium, makijaż, kolorystykę i rekwizyty;
- nie kopiować charakterystycznych scen, konfliktów, punktów zwrotnych ani sposobu zachowania postaci;
- prowadzić komunikację marketingową przez temat, emocję i autorską koncepcję, a nie przez skojarzenie ze znanym bohaterem;
- dokumentować proces twórczy, w tym szkice, wersje scenariusza, projekty kostiumów i źródła inspiracji.
Przykładowo, zamiast tworzyć nieoficjalną wersję konkretnego czarnego charakteru, można stworzyć autorską postać łączącą motywy błazna, trickstera, outsidera i tragicznego performera. Zamiast kopiować znanego detektywa, można opowiedzieć historię o obsesji poznania prawdy. Zamiast naśladować konkretnego superbohatera, można skupić się na ciężarze odpowiedzialności i cenie wyjątkowości.
Kiedy potrzebna jest licencja?
Licencja będzie konieczna przede wszystkim wtedy, gdy projekt ma wykorzystywać konkretną, rozpoznawalną postać, jej nazwę, wygląd, świat przedstawiony albo charakterystyczne elementy fabularne. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, w których twórcy chcą komunikować projekt jako adaptację, sceniczną wersję, alternatywną historię, kontynuację albo interpretację znanego bohatera.
Licencja będzie również potrzebna, gdy planowana jest sprzedaż gadżetów, plakatów, programów kolekcjonerskich lub innych produktów wykorzystujących nazwę, wizerunek albo symbole związane z daną postacią.
Sama inspiracja motywem, archetypem lub ogólnym tematem nie wymaga licencji, o ile nowy projekt ma własną fabułę, estetykę, bohaterów i nie jest promowany jako produkcja powiązana z cudzym uniwersum.
Podsumowanie
Tworzenie nowych utworów inspirowanych kultowymi postaciami jest możliwe, ale wymaga ostrożności. Im bardziej rozpoznawalna jest dana postać, tym większe ryzyko, że jej właściciel będzie reagował na próby wykorzystania jej renomy, wyglądu lub świata przedstawionego.
Bezpieczna inspiracja powinna prowadzić do powstania samodzielnego utworu, a nie do stworzenia nieoficjalnej adaptacji. Z prawnego i artystycznego punktu widzenia lepiej budować własną postać na bazie archetypu niż tworzyć „prawie tę samą” postać pod inną nazwą.


Piwo na TikToku: dlaczego duet, repost albo Spark Ad mogą być problemem prawnym?
TikTok żyje spontanicznością. Krótkie filmy, szybkie reakcje, duety, stitch, reposty, trendy i treści tworzone przez użytkowników są naturalnym językiem tej platformy. Dla większości marek to świetne środowisko do budowania zasięgu. Dla marek piwnych - zdecydowanie mniej oczywiste.
W polskim prawie reklama alkoholu jest zasadniczo zakazana, a reklama piwa jest dopuszczalna tylko w określonych granicach. To oznacza, że działania, które w innych branżach byłyby zwykłą aktywnością social mediową, w przypadku piwa mogą zostać potraktowane jako publiczne rozpowszechnianie reklamy albo promocji napoju alkoholowego.
Problem nie dotyczy wyłącznie klasycznych kampanii reklamowych. W praktyce ryzyko może pojawić się również przy bardzo „natywnych” działaniach na TikToku: polubieniu filmu użytkownika, odpowiedzi na komentarz, wykonaniu duetu, stitchu, repostu, wykupieniu praw do UGC albo promowaniu materiału użytkownika jako Spark Ad.
TikTok nie znosi próżni, ale prawo alkoholowe nie lubi spontaniczności
Podstawową pułapką jest to, że komunikacja na TikToku często opiera się na kontekstach, które w reklamie piwa są szczególnie wrażliwe.
Typowy film użytkownika może pokazywać produkt podczas wakacji, imprezy, odpoczynku po pracy, grilla, wyjścia ze znajomymi, jazdy rowerem, aktywności sportowej albo w otoczeniu osób wyglądających bardzo młodo. W wielu branżach byłby to po prostu atrakcyjny, autentyczny content. W przypadku piwa może to być materiał, którego marka nie powinna wzmacniać, komentować ani wykorzystywać komercyjnie.
Reklama piwa nie może być m.in. kierowana do małoletnich, przedstawiać małoletnich, łączyć spożywania alkoholu z aktywnością fizyczną lub prowadzeniem pojazdów, sugerować właściwości relaksacyjne, lecznicze lub stymulujące, zachęcać do nadmiernego spożycia, budować skojarzeń z sukcesem, atrakcyjnością seksualną, wypoczynkiem, nauką czy pracą.
A właśnie na takich skojarzeniach bardzo często opiera się atrakcyjność treści w mediach społecznościowych.
Duet i Stitch: technicznie łatwe, prawnie ryzykowne
Funkcje Duet i Stitch pozwalają marce „odpowiedzieć” na film użytkownika albo wykorzystać jego fragment we własnym materiale. Z perspektywy platformy to prosta interakcja. Z perspektywy prawa - może to być zupełnie nowy przekaz reklamowy marki.
Jeżeli profil marki piwnej wykonuje duet z filmem użytkownika, marka nie tylko reaguje na cudzy materiał. Ona go wzmacnia, autoryzuje i włącza do własnej komunikacji. W praktyce może więc przejąć odpowiedzialność za kontekst tego filmu.
Jeżeli w materiale użytkownika pojawia się odpoczynek, impreza, sport, prowadzenie pojazdu, nadmierne spożycie, osoby wyglądające na niepełnoletnie albo osoby bardzo młode, duet lub stitch może wygenerować poważne ryzyko regulacyjne.
Dochodzi do tego kwestia zgody. To, że użytkownik technicznie umożliwił duety lub stitch na TikToku, nie oznacza automatycznie, że wyraził zgodę na komercyjne wykorzystanie swojego wizerunku w reklamie piwa. Zgoda „platformowa” nie zawsze będzie wystarczająca z perspektywy prawa autorskiego, dóbr osobistych i prawa do wizerunku.
Wniosek praktyczny: marka piwna nie powinna traktować Duet/Stitch jak neutralnej funkcji społecznościowej. To potencjalnie pełnoprawna komunikacja reklamowa.
Repost UGC: nie taki niewinny, jak wygląda
Natywny repost wykonany przez profil marki także może być problematyczny. Z perspektywy odbiorcy marka nie tylko „pokazuje, że ktoś o niej mówi”. Marka wzmacnia konkretną treść i rozpowszechnia ją w ramach własnej obecności na platformie.
Samo ograniczenie widoczności repostu do obserwatorów profilu nie rozwiązuje problemu. Obserwatorzy TikToka nie są zamkniętą, imiennie oznaczoną grupą odbiorców. To nadal szeroki, zmienny i trudny do zweryfikowania krąg osób.
Największy problem praktyczny polega na tym, że przy zwykłym reposte marka zwykle nie ma pełnej kontroli nad materiałem. Nie może swobodnie dodać wymaganych ostrzeżeń, zmienić kontekstu, usunąć ryzykownych scen ani upewnić się, że wszystkie osoby występujące w filmie spełniają standardy wiekowe.
Dlatego repost organicznego UGC przez markę piwną warto traktować jako działanie wysokiego ryzyka.
Wykup praw do filmu użytkownika: możliwe, ale nie „na skróty”
Bezpieczniejszym rozwiązaniem od natywnego repostu może być wykupienie praw albo uzyskanie licencji do filmu użytkownika, pobranie materiału, jego edycja i publikacja jako materiału marki.
Ale również tutaj pojawia się kilka warunków.
Po pierwsze, marka powinna mieć zgodę na wykorzystanie materiału, wizerunku oraz ewentualnych innych elementów, takich jak muzyka, wypowiedzi, znaki towarowe czy elementy graficzne.
Po drugie, materiał opublikowany na profilu marki powinien spełniać wymogi właściwe dla reklamy piwa, w tym wymogi dotyczące ostrzeżeń.
Po trzecie, jeżeli użytkownik otrzymał wynagrodzenie, barter, zapas produktu albo inną korzyść, jego własny post może przestać być neutralnym, prywatnym UGC. Wtedy pojawia się kwestia prawidłowego oznaczenia współpracy reklamowej. Z perspektywy UOKiK znaczenie ma nie tylko to, co publikuje marka, ale również to, czy konsument rozumie komercyjny charakter treści twórcy.
Innymi słowy: jeżeli marka płaci za materiał, a oryginalny film zostaje na profilu użytkownika, trzeba bardzo ostrożnie ocenić, czy nie powstaje ryzyko kryptoreklamy.
Spark Ads: format atrakcyjny marketingowo, ale szczególnie trudny prawnie
Spark Ads pozwalają promować organiczne treści użytkowników jako reklamy. Dla marketerów to atrakcyjne, bo materiał wygląda bardziej autentycznie niż klasyczna reklama. Dla marek piwnych właśnie ta „autentyczność” może być problemem.
Jeżeli marka finansuje promocję posta użytkownika, taki materiał może być oceniany jak reklama zlecona przez markę. A skoro tak, powinien spełniać wymogi reklamy piwa.
W praktyce wiele organicznych filmów użytkowników nie zawiera wymaganych ostrzeżeń, nie jest przygotowanych z myślą o ograniczeniach alkoholowych i często pokazuje produkt w kontekście wypoczynku, imprezy, sukcesu, atrakcyjności albo zabawy.
Dlatego boostowanie organicznych postów użytkowników w pierwotnej formie jest szczególnie ryzykowne. Bezpieczniejszym modelem może być przygotowanie materiału od początku jako zgodnego z prawem formatu reklamowego, z udziałem twórcy, odpowiednimi zgodami, oznaczeniami i ostrzeżeniami.
Piwo 0,0% też wymaga ostrożności
Częstym błędem jest założenie, że komunikacja dotycząca piwa bezalkoholowego automatycznie wychodzi poza reżim ograniczeń alkoholowych. To nie zawsze będzie bezpieczne założenie.
Jeżeli produkt 0,0% korzysta z tego samego brandingu, nazwy, opakowania lub identyfikacji co piwo alkoholowe, może pojawić się ryzyko reklamy pośredniej. Próba promowania marki alkoholowej pod pretekstem komunikacji wersji bezalkoholowej powinna być oceniana szczególnie ostrożnie.
Praktyczna checklista dla marek piwnych na TikToku
Przed wykorzystaniem UGC warto odpowiedzieć na kilka pytań:
- Czy materiał pokazuje osoby 25+ i wyglądające odpowiednio dojrzale?
- Czy film nie kojarzy produktu z odpoczynkiem, wakacjami, imprezą, sportem, sukcesem, seksualnością, nauką, pracą albo prowadzeniem pojazdów?
- Czy marka ma zgodę na komercyjne wykorzystanie materiału i wizerunku?
- Czy materiał zawiera wymagane ostrzeżenia?
- Czy współpraca z twórcą jest prawidłowo oznaczona?
- Czy treść nie zachęca do nadmiernego spożycia?
- Czy komentarze pod materiałem są moderowane?
- Czy format jest zgodny nie tylko z prawem polskim, ale też z regulaminem i politykami reklamowymi platformy?
Wniosek
TikTok premiuje szybkość, spontaniczność i natywność. Polskie prawo reklamy alkoholu wymaga kontroli, dokumentacji i ostrożności. Dlatego marka piwna nie powinna traktować Duet, Stitch, repostu, Spark Ads czy UGC buyoutu jako zwykłych narzędzi social media. Każde z tych działań może zostać ocenione jako element reklamy lub promocji piwa. Najbezpieczniejsza strategia to nie rezygnacja z TikToka, lecz przejście z modelu spontanicznego UGC do modelu kontrolowanej autentyczności: zgody, weryfikacja treści, jasne oznaczenia, wymagane ostrzeżenia i wcześniejsza ocena prawna. W branży piwnej „viral” nie zawsze jest sukcesem. Czasem jest dowodem w sprawie.


Przegląd regulacji krajowych i unijnych wpływających na model biznesowy startupów PropTech
Rynek nieruchomości od dawna przestał być wyłącznie światem deweloperów, pośredników i klasycznych usług administracyjnych. Dziś coraz większą rolę odgrywają rozwiązania technologiczne: platformy najmu, narzędzia do zarządzania budynkami, systemy smart home, analityka danych, automatyzacja procesów inwestycyjnych czy tokenizacja aktywów. Wraz z tym rozwojem rośnie jednak znaczenie prawa. Regulacje PropTech nie są już pobocznym tematem dla działu compliance, ale jednym z głównych czynników wpływających na to, czy projekt da się bezpiecznie wdrożyć, sfinansować i skalować.
W praktyce oznacza to, że model biznesowy PropTech nie może dziś powstawać wyłącznie wokół produktu i potrzeb użytkownika. Musi być projektowany równolegle z analizą ryzyk regulacyjnych. Dotyczy to danych osobowych, cyberbezpieczeństwa, relacji z konsumentem, zasad świadczenia usług cyfrowych, a w niektórych przypadkach także prawa finansowego i budowlanego. Innymi słowy: technologia w nieruchomościach rozwija się dziś już nie obok prawa, ale w jego ścisłym cieniu.
Sprawdź także : Obsługa prawna startupów
Dlaczego PropTech jest dziś tak silnie związany z regulacjami?
Najważniejsza zmiana polega na tym, że firmy z tego sektora coraz rzadziej dostarczają wyłącznie „narzędzie”. Coraz częściej wchodzą głęboko w procesy związane z korzystaniem z nieruchomości, zarządzaniem budynkami, bezpieczeństwem użytkowników, analizą zachowań najemców, finansowaniem projektów czy obsługą inwestorów. To automatycznie oznacza wejście w obszary silnie regulowane.
Na poziomie praktycznym startup PropTech może jednocześnie podlegać regułom dotyczącym danych osobowych, wymogom cyberbezpieczeństwa, przepisom konsumenckim, zasadom dotyczącym usług elektronicznych oraz regulacjom dotyczącym rynku nieruchomości. Gdy do tego dochodzą tokeny, smart kontrakty albo model inwestycyjny, sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje. Właśnie dlatego przepisy dla startupów technologicznych w branży nieruchomości trzeba dziś czytać szerzej niż tylko jako ogólne zasady prowadzenia biznesu cyfrowego.
PropTech prawo UE: harmonizacja pomaga, ale podnosi poprzeczkę
Na poziomie unijnym widać wyraźny trend: PropTech prawo UE zmierza w stronę większej harmonizacji. Dla wielu firm to dobra wiadomość, bo prowadzenie działalności w kilku państwach członkowskich ma być w założeniu prostsze. Jednocześnie jednak jednolity rynek cyfrowy nie oznacza deregulacji. Wręcz przeciwnie - oznacza coraz bardziej szczegółowe standardy dotyczące bezpieczeństwa, odpowiedzialności i organizacji usług.
W tym kontekście duże znaczenie mają dyrektywy cyfrowe UE, których celem jest uporządkowanie zasad świadczenia usług online, dostępności cyfrowej i bezpieczeństwa infrastruktury. Dla startupów tworzących platformy najmu, narzędzia do zarządzania budynkami czy aplikacje dla wspólnot mieszkaniowych oznacza to konieczność myślenia o prawie już na etapie interfejsu i funkcji produktu. Nie chodzi wyłącznie o regulamin strony, ale także o sposób prezentowania treści, dostępność usług dla osób z niepełnosprawnościami i zgodność techniczną całego rozwiązania.
Sprawdź także: Obsługa prawna IT
W tym sensie coraz większą rolę odgrywają również dyrektywy unijne dla technologii nieruchomości. Nawet jeśli nie są one pisane wyłącznie z myślą o PropTech, to właśnie ten sektor szczególnie odczuwa ich skutki. W praktyce oznacza to, że ekspansja zagraniczna może być łatwiejsza formalnie, ale bardziej wymagająca organizacyjnie. To właśnie tutaj pojawiają się pierwsze poważne bariery prawne PropTech w UE: nie tylko w postaci samych przepisów, ale również kosztu ich wdrożenia.
Startupy PropTech w Polsce: dużo szans, ale też dużo rozproszenia
Jeżeli spojrzeć na startupy PropTech w Polsce, widać wyraźnie, że największym problemem nie jest brak regulacji, ale ich rozproszenie. Z jednej strony mamy klasyczne prawo nieruchomości, z drugiej przepisy cywilne i administracyjne, z trzeciej coraz bardziej rozbudowane regulacje cyfrowe. Do tego dochodzą szczególne obowiązki związane z danymi, cyberbezpieczeństwem, finansowaniem czy relacją z konsumentem. To powoduje, że prawne aspekty PropTech w Polsce wymagają od founderów i zarządów znacznie większej czujności niż w przypadku wielu innych startupów SaaS.
Polski rynek ma przy tym swoją specyfikę. Nadal bardzo silnie opiera się na tradycyjnym podejściu do własności i obrotu nieruchomościami, przez co niektóre innowacje rozwijają się wolniej niż mogłoby to wynikać z samych możliwości technologicznych. Problem nie zawsze polega więc na tym, że dany pomysł jest niedojrzały biznesowo. Często polega na tym, że system prawny nie został zaprojektowany z myślą o takiej formie korzystania z przestrzeni, danych czy infrastruktury.
RODO w PropTech: centralny punkt całego modelu
W branży nieruchomości technologia niemal zawsze wiąże się z informacją o człowieku. Dane o tym, kto korzysta z budynku, kiedy wchodzi do lokalu, jak używa urządzeń, ile zużywa energii, jak porusza się po obiekcie albo jakie ma preferencje mieszkaniowe, bardzo szybko mogą stać się danymi osobowymi. Dlatego RODO w PropTech nie jest dodatkiem do produktu, lecz jednym z jego rdzeni. To właśnie tutaj najlepiej widać wpływ RODO na startupy PropTech. Rozporządzenie wpływa nie tylko na dokumentację, ale na samą architekturę usługi. Jeżeli startup wdraża system dostępu do budynku, platformę dla najemców, rozwiązanie oparte na monitoringu albo moduł analityczny dla zarządcy nieruchomości, musi odpowiedzieć sobie na kilka podstawowych pytań: jakie dane są zbierane, czy rzeczywiście są niezbędne, jak długo będą przechowywane, kto ma do nich dostęp i jak użytkownik ma zostać o tym wszystkim poinformowany.
W praktyce szczególne znaczenie ma zasada rozliczalności. Nie wystarczy działać zgodnie z prawem - trzeba jeszcze umieć to wykazać. To oznacza konieczność budowania procesów, polityk i zabezpieczeń w sposób uporządkowany. Gdy produkt opiera się na monitoringu, analizie zachowań albo automatycznych decyzjach, bardzo często konieczna będzie także ocena skutków dla ochrony danych. Właśnie dlatego zgodność modeli biznesowych PropTech z RODO powinna być analizowana nie na końcu, ale na samym początku projektowania usługi.
Dyrektywa NIS2: cyberbezpieczeństwo przestaje być „technicznym dodatkiem”
Jeżeli RODO ustawiło standard ochrony danych osobowych, to Dyrektywa NIS2 ustawia dziś standard bezpieczeństwa cyfrowego. Dla PropTech ma to ogromne znaczenie, bo wiele produktów z tego sektora działa w obszarach krytycznych z punktu widzenia klientów: zarządzanie budynkiem, kontrola dostępu, systemy monitoringu, obsługa infrastruktury technicznej, analiza danych eksploatacyjnych czy integracja z sieciami energetycznymi.
Najważniejsza zmiana polega na tym, że bezpieczeństwo przestaje być wyłącznie sprawą działu IT. Staje się zagadnieniem zarządczym i kontraktowym. Nawet jeśli startup sam nie będzie podmiotem objętym regulacją wprost, może zostać objęty jej skutkami pośrednio, bo jego klient będzie oczekiwał odpowiedniego poziomu zabezpieczeń w całym łańcuchu dostaw. To właśnie dlatego Dyrektywa NIS2 staje się dla wielu spółek wymogiem rynkowym jeszcze zanim stanie się wymogiem formalnym.
W praktyce oznacza to konieczność porządkowania procedur incydentowych, polityk bezpieczeństwa, zasad zarządzania dostępem i relacji z dostawcami technologii. Dla wielu młodych spółek będzie to kosztowne, ale z perspektywy rynku nieuniknione. Startup, który nie potrafi pokazać, jak zarządza ryzykiem cybernetycznym, będzie coraz trudniejszym partnerem dla dużych klientów instytucjonalnych.
Czytaj więcej: NIS2/UKSC — nowe obowiązki w zakresie cyberbezpieczeństwa
Prawo nieruchomości i prawo budowlane a innowacje: gdzie kończy się software, a zaczyna sektor regulowany
Wielu founderów zbyt długo patrzy na swój produkt wyłącznie jak na aplikację. Tymczasem w PropTech bardzo szybko okazuje się, że nie wystarczy znać reguł rynku cyfrowego. Trzeba też rozumieć prawo nieruchomości oraz to, jak działa proces inwestycyjny, eksploatacyjny i administracyjny po stronie nieruchomości.
Nowoczesne produkty dotyczące smart building, automatyki obiektowej, zarządzania inwestycją, obiegu dokumentacji czy modelowania danych budowlanych coraz częściej wchodzą w strefę, w której technologia styka się z formalnym procesem budowlanym. To już nie tylko kwestia usprawnienia pracy projektanta czy zarządcy. To coraz częściej element większego łańcucha zgodności.
Przepisy budowlane dla innowacji PropTech mają z tego punktu widzenia rosnące znaczenie. Szczególnie widoczne jest to w kontekście BIM, który stopniowo przestaje być wyłącznie opcjonalnym standardem branżowym, a zaczyna wpływać na realne wymagania w większych inwestycjach i zamówieniach publicznych. Dla startupów oznacza to konkretną konsekwencję: jeżeli produkt nie daje się wpiąć w cyfrowy obieg danych inwestycyjnych, może po prostu przegrać konkurencję rynkową.
Jakie są konsekwencje nieprzestrzegania regulacji unijnych przez startupy PropTech?
Naruszenie przepisów unijnych w sektorze PropTech rzadko kończy się wyłącznie na karze administracyjnej. Skutki mogą objąć także relacje z klientami, możliwość udziału w przetargach, finansowanie oraz dalsze skalowanie działalności.
Pierwszym poziomem ryzyka są oczywiście sankcje finansowe. Dotyczy to w szczególności naruszeń związanych z RODO oraz obowiązkami wynikającymi z Dyrektywy NIS2. Jednak dla wielu spółek jeszcze bardziej dotkliwe mogą okazać się skutki pośrednie: utrata zaufania kontrahentów, negatywny wynik badania due diligence, problemy z zamknięciem rundy inwestycyjnej albo wyłączenie z postępowań zakupowych i przetargowych.
W praktyce brak zgodności może prowadzić do wykluczenia z publicznych postępowań, zwłaszcza tam, gdzie znaczenie mają wymogi dostępności cyfrowej, bezpieczeństwa infrastruktury albo standardy związane z BIM. W bardziej zaawansowanych modelach technologicznych ryzyko obejmuje również odpowiedzialność cywilną za wadliwe wdrożenia i błędy w automatyzacji, w tym także za smart kontrakty, jeżeli ich nieprawidłowe działanie doprowadzi do szkody po stronie użytkownika lub partnera biznesowego.
Trzeba też pamiętać, że naruszenia mogą uderzać bezpośrednio w kadrę zarządzającą. W przypadku poważnych zaniedbań w obszarze cyberbezpieczeństwa rośnie znaczenie osobistej odpowiedzialności członków zarządu. To istotna zmiana, bo pokazuje, że compliance przestaje być wyłącznie zagadnieniem operacyjnym, a staje się elementem realnego ryzyka menedżerskiego.
Z perspektywy rynkowej skutki bywają jeszcze dalej idące. W otoczeniu, w którym finansowanie PropTech coraz silniej wiąże się z kryteriami bezpieczeństwa, przejrzystości i ESG, brak zgodności regulacyjnej staje się dla inwestorów sygnałem ostrzegawczym. Fundusze venture capital i partnerzy strategiczni coraz częściej oczekują nie tylko atrakcyjnego produktu, ale również dowodu, że spółka rozumie swoje obowiązki prawne i potrafi nimi zarządzać. W tym sensie naruszenie przepisów może osłabić nie tylko bieżącą działalność, ale również wycenę i zdolność do dalszego wzrostu.
Najkrócej mówiąc: nieprzestrzeganie prawa w PropTech oznacza dziś ryzyko finansowe, operacyjne, kontraktowe, reputacyjne i inwestycyjne jednocześnie.
Ochrona konsumentów w PropTech: użytkownik końcowy też jest elementem ryzyka prawnego
Wiele firm PropTech skupia się na kliencie B2B, ale nawet wtedy bardzo często końcowym użytkownikiem rozwiązania pozostaje osoba fizyczna: lokator, najemca, kupujący mieszkanie albo drobny inwestor. Dlatego ochrona konsumentów w PropTech staje się jednym z najważniejszych obszarów prawnych dla sektora.
W praktyce chodzi o coś więcej niż obowiązek podania ceny i regulaminu. Znaczenie ma sposób prezentowania funkcji usługi, przejrzystość warunków, możliwość odstąpienia od umowy, czytelność komunikacji o ryzyku oraz uczciwe przedstawienie tego, co system faktycznie robi. To szczególnie ważne tam, gdzie platforma wpływa na decyzję konsumenta: sugeruje oferty, sortuje wyniki, ocenia zdolność najmu albo automatycznie wylicza koszty.
Wraz z rozwojem modeli inwestycyjnych rośnie też znaczenie takich zagadnień jak legislacja crowdfundingu nieruchomości. Gdy produkt PropTech zaczyna łączyć technologię z inwestowaniem, relacja z użytkownikiem staje się jeszcze bardziej wrażliwa. Wtedy nie wystarczy atrakcyjna narracja marketingowa. Potrzebna jest bardzo precyzyjna komunikacja co do charakteru inwestycji, ryzyk, płynności i realnych uprawnień użytkownika.
Regulacje blockchain w nieruchomościach: obietnica innowacji, ale pod ścisłym nadzorem
Jednym z najbardziej nośnych obszarów w PropTech pozostają dziś regulacje blockchain w nieruchomościach. Sam blockchain daje branży wiele obietnic: automatyzację procesów, większą przejrzystość transakcji, ograniczenie pośredników i łatwiejszy dostęp do inwestowania. Problem polega na tym, że technologia rozwija się szybciej niż klasyczna doktryna prawa prywatnego i finansowego.
Dlatego właśnie tokenizacja nieruchomości nie może być traktowana wyłącznie jako chwytliwe hasło sprzedażowe. To rozwiązanie, które wymaga bardzo ostrożnej kwalifikacji prawnej. Trzeba ustalić, co dokładnie reprezentuje token, jakie prawa daje jego nabywcy, czy nie wchodzi w obszar instrumentów finansowych, jak wygląda obowiązek informacyjny i czy cały model nie wymaga dodatkowego nadzoru regulacyjnego.
Podobnie wygląda sytuacja, gdy w grę wchodzą smart kontrakty w PropTech. Ich zaleta jest oczywista: mogą automatyzować wykonanie określonych obowiązków, przyspieszać rozliczenia i ograniczać błędy ludzkie. Ale z punktu widzenia prawa problemem bywa niezmienność kodu, trudność w aneksowaniu relacji oraz odpowiedzialność za błąd w samej logice wykonania. W praktyce startup musi więc myśleć nie tylko o tym, czy rozwiązanie „działa”, ale także o tym, jak zostanie ocenione w razie sporu.
Certyfikacja, standardy i wejście na rynek
Wiele młodych spółek myśli o wejściu na rynek głównie przez pryzmat sprzedaży, finansowania i product-market fit. Tymczasem w PropTech ogromne znaczenie mają również kwestie formalne i techniczne. Certyfikacja technologii nieruchomościowych coraz częściej staje się nie tyle opcją, ile oczekiwaniem klientów i partnerów biznesowych. Dotyczy to zarówno urządzeń, jak i oprogramowania, chmury, bezpieczeństwa systemów oraz interoperacyjności.
W tym obszarze kluczowe znaczenie mają również normy technologiczne UE. Nawet jeżeli przedsiębiorca nie styka się z nimi bezpośrednio na poziomie ustawy, to bardzo często spotka je w praktyce kontraktowej, przetargowej albo inwestorskiej. Im bardziej produkt wchodzi w obszar infrastruktury, dostępu, bezpieczeństwa lub danych, tym większe znaczenie będą miały standardy techniczne i procedury zgodności.
Warto też pamiętać o narzędziach testowych. Dla niektórych modeli, zwłaszcza tych z pogranicza technologii nieruchomości i finansów, dobrym rozwiązaniem może być sandbox regulacyjny. Taki mechanizm pozwala sprawdzić, jak produkt funkcjonuje w kontrolowanym otoczeniu i gdzie pojawiają się największe ryzyka prawne jeszcze przed pełnym wejściem na rynek.
Finansowanie PropTech w Unii Europejskiej i pytanie o dojrzałość spółki
W praktyce rynek coraz mocniej pokazuje, że finansowanie PropTech w Unii Europejskiej zależy nie tylko od atrakcyjności produktu. Inwestorzy i instytucje grantowe coraz częściej patrzą na to, czy spółka rozumie swoje obowiązki prawne, czy ma uporządkowaną strukturę danych, czy potrafi zarządzać bezpieczeństwem i czy nie buduje wzrostu na modelu obarczonym wysokim ryzykiem regulacyjnym.
To ważna zmiana. Jeszcze kilka lat temu wiele funduszy było gotowych tolerować większy chaos organizacyjny, jeśli produkt rósł szybko. Dziś taka pobłażliwość jest coraz mniejsza, szczególnie w sektorach dotykających danych, infrastruktury i aktywów o dużej wartości. W PropTech dojrzałość regulacyjna staje się więc po prostu jednym z elementów wyceny.
Na marginesie, ale bardzo praktycznie, pojawia się też temat: podatki dla startupów nieruchomościowych. W tej branży struktura przychodów, wykorzystanie grantów, rozliczanie wdrożeń, VAT czy koszty związane z pracami rozwojowymi mogą istotnie wpływać na opłacalność biznesu. To kolejny obszar, którego nie da się sensownie oddzielić od strategii spółki.
Ochrona własności intelektualnej PropTech: często pomijana, a bardzo istotna
W młodych spółkach technologicznych uwaga founderów koncentruje się zwykle na sprzedaży i produkcie. Tymczasem ochrona własności intelektualnej PropTech bardzo często decyduje o tym, czy firma utrzyma przewagę przy skalowaniu. W praktyce chodzi nie tylko o kod źródłowy, ale także o architekturę systemu, modele analityczne, rozwiązania AI, bazy danych, know-how zespołu i oznaczenia identyfikujące produkt.
W PropTech znaczenie tego obszaru jest szczególne, bo wiele rozwiązań stosunkowo łatwo skopiować funkcjonalnie. Jeżeli spółka nie zadba odpowiednio o kwestie IP, może się okazać, że wraz z pierwszym sukcesem rynkowym pojawi się też bardzo szybka konkurencja. Z prawnego punktu widzenia jest to więc nie tylko temat „korporacyjny”, ale realny element zabezpieczenia wartości firmy.
Co z tego wynika dla zarządów i founderów?
Najważniejszy wniosek jest dość prosty: w branży nieruchomości technologia nie daje już przewagi sama z siebie. Przewagę daje dopiero połączenie technologii z dobrze ułożonym modelem prawnym i organizacyjnym. To właśnie dlatego model biznesowy PropTech trzeba dziś projektować równolegle z analizą regulacyjną, a nie dopiero wtedy, gdy firma zaczyna rozmawiać z pierwszym dużym klientem albo inwestorem.
W praktyce oznacza to potrzebę uporządkowania kilku podstawowych obszarów: danych, cyberbezpieczeństwa, relacji z użytkownikiem, sposobu wdrażania produktu, struktury kontraktowej, kwestii IP i ewentualnych elementów finansowych. Bez tego nawet bardzo dobry produkt może napotkać ścianę na etapie skalowania.
Nie oznacza to jednak, że prawo działa wyłącznie hamująco. Dobrze rozumiane regulacje PropTech mogą wzmacniać wiarygodność spółki, podnosić barierę wejścia dla słabszej konkurencji i budować zaufanie inwestorów. W dłuższej perspektywie właśnie to może być jedna z największych przewag na rynku.


Digital Omnibus on AI – uproszczenie AI Act (stanowisko Parlamentu Europejskiego z 26 marca 2026 r.)
26 marca 2026 r. Parlament Europejski przyjął stanowisko w sprawie zmian do rozporządzenia zmieniających AI Act (tzw. Digital Omnibus on AI). Celem zmian jest uproszczenie stosowania przepisów oraz usunięcie problemów wdrożeniowych zidentyfikowanych na etapie implementacji.
Zmiany dotyczą w szczególności relacji między AI Act a regulacjami sektorowymi, obowiązków dla systemów wysokiego ryzyka, zasad przetwarzania danych oraz mechanizmów nadzoru i egzekwowania prawa.
Zmiany
- Odroczenie obowiązków dla systemów wysokiego ryzyka
Zastosowanie przepisów dla systemów wysokiego ryzyka zostało przesunięte:
- do 2 grudnia 2027 r. – dla systemów wskazanych w AI Act,
- do 2 sierpnia 2028 r. – dla systemów objętych regulacjami sektorowymi.
- Zmiana podejścia do AI literacy
Obowiązek zapewnienia kompetencji AI został utrzymany, ale doprecyzowany – podmioty mają „wspierać” rozwój kompetencji, bez gwarancji konkretnego poziomu wiedzy. - Przetwarzanie danych w celu eliminacji biasu
Rozszerzono podstawę prawną do przetwarzania szczególnych kategorii danych osobowych przez dostawców i użytkowników systemów AI – wyłącznie gdy jest to ściśle konieczne i z zachowaniem zabezpieczeń. - Ograniczenie nakładających się obowiązków regulacyjnych
Wprowadzono mechanizmy mające zmniejszyć dublowanie obowiązków między AI Act a regulacjami sektorowymi, w tym przesunięcie ciężaru zgodności na przepisy sektorowe w przypadku AI w produktach. - Zakaz określonych zastosowań AI („nudifier apps”)
Zakazano systemów generujących realistyczne treści intymne przedstawiające osoby bez ich zgody, z wyjątkiem systemów posiadających skuteczne zabezpieczenia. - Uproszczenia w obowiązkach dokumentacyjnych i rejestracyjnych
- uproszczenie rejestracji części systemów AI w bazie UE,
- większa elastyczność w zakresie monitoringu po wprowadzeniu na rynek.
- Wzmocnienie roli AI Office
AI Office otrzymuje szersze kompetencje nadzorcze i egzekucyjne, w tym możliwość nakładania sankcji i prowadzenia nadzoru nad systemami opartymi na modelach ogólnego przeznaczenia.
Regulacja nie zmienia kierunku AI Act, lecz doprecyzowuje jego stosowanie i zmniejsza obciążenia administracyjne. Przepisy w większym stopniu integrują AI Act z istniejącymi regulacjami sektorowymi. Wprowadzono bardziej elastyczne podejście do obowiązków organizacyjnych (AI literacy, dokumentacja). Jednocześnie utrzymano kluczowe ograniczenia dotyczące ochrony praw podstawowych (np. zakazy określonych zastosowań AI).
Wnioski dla biznesu
- Więcej czasu na wdrożenie
Odroczenie obowiązków dla systemów wysokiego ryzyka oznacza realne wydłużenie okresu przygotowawczego dla organizacji rozwijających AI. - Konieczność uporządkowania klasyfikacji systemów AI
Zmiany potwierdzają znaczenie prawidłowej kwalifikacji systemu (np. jako wysokiego ryzyka lub nie), ponieważ od tego zależy zakres obowiązków. - Relacje z regulacjami sektorowymi stają się kluczowe
W przypadku AI w produktach lub usługach regulowanych, głównym punktem odniesienia pozostają przepisy sektorowe, a AI Act ma charakter uzupełniający. - Dane osobowe w AI wymagają ścisłej kontroli celu
Możliwość przetwarzania danych w celu eliminacji biasu istnieje, ale wyłącznie w zakresie „ściśle niezbędnym”, co wymaga precyzyjnego uzasadnienia operacji. - Zakres dopuszczalnych zastosowań AI został doprecyzowany
Niektóre zastosowania są jednoznacznie zakazane, co ogranicza możliwość komercjalizacji określonych funkcji. - Nadzór i egzekwowanie będą bardziej scentralizowane
Wzmocnienie AI Office oznacza bardziej jednolite podejście do kontroli i potencjalnie większą skuteczność egzekwowania przepisów.


Artificial Intelligence Is Not (Yet?) an Author – Aleksandra Maciejewicz's Speech at AI Creative Fest
Heading 1
Heading 2
Heading 3
Heading 4
Heading 5
Heading 6
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur.
Block quote
Ordered list
- Item 1
- Item 2
- Item 3
Unordered list
- Item A
- Item B
- Item C
Bold text
Emphasis
Superscript
Subscript


What to Pay Attention to in the Communication of a Product Based on OpenAI Technology?
Heading 1
Heading 2
Heading 3
Heading 4
Heading 5
Heading 6
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur.
Block quote
Ordered list
- Item 1
- Item 2
- Item 3
Unordered list
- Item A
- Item B
- Item C
Bold text
Emphasis
Superscript
Subscript


What is Actually an SLA?
Heading 1
Heading 2
Heading 3
Heading 4
Heading 5
Heading 6
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur.
Block quote
Ordered list
- Item 1
- Item 2
- Item 3
Unordered list
- Item A
- Item B
- Item C
Bold text
Emphasis
Superscript
Subscript


Lawmore acts as an advisor to a family business SERIO – an investment by business angels
Heading 1
Heading 2
Heading 3
Heading 4
Heading 5
Heading 6
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur.
Block quote
Ordered list
- Item 1
- Item 2
- Item 3
Unordered list
- Item A
- Item B
- Item C
Bold text
Emphasis
Superscript
Subscript
FAQ
Pierwsza konsultacja ma charakter wstępny i jest bezpłatna – umożliwia nam poznanie Twoich potrzeb i przedstawienie możliwych form współpracy.
Tak, oferujemy możliwość jednorazowej konsultacji bez zobowiązania do dalszej współpracy.
Stosujemy elastyczne modele rozliczeń: rozliczenie godzinowe lub ryczałtowe. Możemy również się umówić również na oszacowanie naszego zaangażowania godzinowego.
Nie, stała umowa nie jest wymagana – możesz korzystać z naszych usług doraźnie, gdy tylko zajdzie taka potrzeba. Zakończyć z nami współpracę można również w każdym momencie.
Wystarczy skontaktować się z nami telefonicznie lub mailowo; po konsultacji przedstawimy ofertę dostosowaną do Twoich potrzeb.
Skontaktuj się z nami
BROWARY WARSZAWSKIE
ul. Krochmalna 54 lokal 78 (piętro 6)
00-864 Warszawa





















