
Analiza regulacji prawa spółek handlowych prowadzi do wniosku, że jednym z kluczowych celów ustawodawcy jest ochrona majątku spółki przed ryzykiem nadużyć wynikających z konfliktu interesów po stronie osób nią zarządzających. Szczególne znaczenie w tym kontekście ma instytucja tzw. szczególnej reprezentacji, uregulowana m.in. w art. 210, art. 300(68) oraz art. 379 Kodeksu spółek handlowych. Przepisy te stanowią odpowiedź na sytuacje, w których dochodzi do zetknięcia interesu spółki z interesem osobistym członka jej organu.
Ustawodawca trafnie identyfikuje strukturalne zagrożenie polegające na tym, że ta sama osoba fizyczna mogłaby jednocześnie występować jako reprezentant spółki oraz jako jej kontrahent. Taki układ rodzi realne ryzyko kształtowania treści czynności prawnych w sposób sprzeczny z interesem spółki - czy to poprzez zawieranie umów o wynagrodzenie na nierynkowych warunkach, czy też poprzez transfery majątkowe nieuzasadnione ekonomicznie. Szczególna reprezentacja pełni zatem funkcję nie tylko ochronną, lecz także prewencyjną, ograniczając możliwość instrumentalnego wykorzystania pozycji zarządczej.
Z tego względu omawiane regulacje mają charakter bezwzględnie obowiązujący i nie mogą zostać zmodyfikowane wolą wspólników lub akcjonariuszy. Zachowanie przewidzianego w ustawie trybu reprezentacji stanowi warunek skuteczności czynności prawnej, a jego naruszenie prowadzi do jej bezwzględnej nieważności. Konsekwencje te podkreślają, że szczególna reprezentacja nie jest jedynie technicznym wymogiem formalnym, lecz istotnym elementem systemu ochrony interesów spółki i bezpieczeństwa obrotu.
Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, jako najpowszechniejsza forma prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce, stanowi główne pole zastosowania rygorów reprezentacyjnych. Zgodnie z brzmieniem art. 210 § 1 k.s.h., w umowie między spółką a członkiem zarządu oraz w sporze z nim spółkę reprezentuje rada nadzorcza lub pełnomocnik powołany uchwałą zgromadzenia wspólników.
Ustawodawca wprowadził alternatywę uprawnień reprezentacyjnych, nie wskazując przy tym hierarchii ważności między radą nadzorczą a pełnomocnikiem. Wybór podmiotu działającego za spółkę należy do suwerennej decyzji wspólników, choć w praktyce jest on zdeterminowany strukturą organizacyjną danej spółki.
W sytuacjach, gdy w spółce funkcjonuje rada nadzorcza, to ona z mocy prawa przejmuje kompetencje do zawierania umów z zarządem. Rada nadzorcza działa jako organ kolegialny, co implikuje konieczność zachowania odpowiednich procedur wewnętrznych, takich jak podjęcie uchwały o wyrażeniu zgody na zawarcie umowy oraz wyznaczenie członków uprawnionych do jej podpisania. W doktrynie przyjmuje się, że umowa powinna być podpisana przez wszystkich członków rady, chyba że uchwała rady lub regulamin tego organu upoważnia konkretnego członka (np. przewodniczącego) do dokonania tej czynności.
Z kolei w spółkach mniejszych, gdzie rada nadzorcza zazwyczaj nie występuje, jedynym dopuszczalnym sposobem reprezentacji jest ustanowienie pełnomocnika korporacyjnego. Pełnomocnik ten różni się od pełnomocnika handlowego czy prokurenta zarówno podstawą umocowania, jak i zakresem dopuszczalnych działań. Jest on powoływany ad hoc lub do określonego rodzaju spraw bezpośrednio przez właścicieli spółki (wspólników), co ma gwarantować obiektywizm i ochronę interesów kapitałowych.

Proces ustanawiania pełnomocnika do umów z członkami zarządu obwarowany jest szeregiem rygorów, których niedopełnienie niweczy skuteczność umocowania:
Forma uchwały: Powołanie pełnomocnika musi nastąpić w drodze uchwały zgromadzenia wspólników. Nie jest dopuszczalne udzielenie takiego pełnomocnictwa przez zarząd, co jest logiczne, biorąc pod uwagę cel przepisu.
Niezmiernie istotnym aspektem jest tożsamość pełnomocnika. Choć k.s.h. nie formułuje wprost zakazów, doktryna i orzecznictwo wypracowały pewne ograniczenia. Pełnomocnikiem nie może być osoba, z którą umowa ma zostać zawarta. Kontrowersje wzbudza możliwość powołania innego członka zarządu na pełnomocnika do zawarcia umowy z jego kolegą z organu. Choć w przeszłości Sąd Najwyższy dopuszczał taką konstrukcję, obecnie dominuje pogląd, że z uwagi na cel ochronny art. 210 k.s.h., pełnomocnikiem powinna być osoba spoza zarządu, aby uniknąć zarzutu wzajemności (tzw. "ja podpiszę tobie, ty podpiszesz mi").
W przypadku spółki akcyjnej (S.A.) oraz prostej spółki akcyjnej (PSA), ustawodawca przyjął analogiczne założenia, choć osadzone w nieco innej strukturze organów. W spółce akcyjnej kluczowe znaczenie ma art. 379 § 1 k.s.h., który niemal dosłownie powtarza rygory znane ze spółki z o.o., wskazując na radę nadzorczą lub pełnomocnika walnego zgromadzenia jako jedyne podmioty uprawnione do działania za spółkę w relacjach z zarządem.
Różnica pojawia się w kontekście obligatoryjności rady nadzorczej w S.A., co sprawia, że powołanie pełnomocnika przez walne zgromadzenie jest w tej strukturze wykorzystywane rzadziej, głównie w sytuacjach konfliktowych między organami lub gdy rada nadzorcza z jakichś przyczyn nie może działać. Warto odnotować, że w S.A. spójnik "albo" użyty w art. 379 k.s.h. sugeruje alternatywę rozłączną, co w teorii mogłoby oznaczać konieczność wyboru jednej drogi reprezentacji dla danej czynności, choć praktyka orzecznicza dopuszcza elastyczność w tym zakresie.
W Prostej Spółce Akcyjnej, będącej nowoczesną formą spółki kapitałowej, zasady reprezentacji przy umowach z zarządem (lub radą dyrektorów w systemie monistycznym) są uregulowane w art. 300(68) k.s.h. Konstrukcja ta zachowuje rygoryzm ochrony interesów spółki, dostosowując go do specyfiki PSA, gdzie funkcje zarządzające i nadzorcze mogą być skupione w jednym organie (rada dyrektorów). W PSA, jeśli powołano radę dyrektorów, to w umowach z dyrektorami wykonawczymi spółkę reprezentują zazwyczaj dyrektorzy niewykonawczy lub pełnomocnik powołany uchwałą akcjonariuszy, co stanowi interesującą adaptację mechanizmów kontrolnych do elastycznego modelu zarządzania.
Szczególnym wyzwaniem dla praktyki gospodarczej są sytuacje, w których jedyny wspólnik (posiadający 100% udziałów) jest zarazem jedynym członkiem zarządu. W takim układzie personalnym niemożliwe jest zastosowanie klasycznego modelu pełnomocnika, gdyż wspólnik jako zgromadzenie musiałby powołać pełnomocnika do zawarcia umowy z samym sobą jako zarządcą, co prowadziłoby do iluzoryczności kontroli.
Ustawodawca rozwiązał ten dylemat w art. 210 § 2 k.s.h. (oraz odpowiednio art. 379 § 2 k.s.h. dla S.A.), wprowadzając wymóg formy aktu notarialnego dla każdej czynności prawnej między takim wspólnikiem a reprezentowaną przez niego spółką. W tym przypadku notariusz pełni funkcję strażnika legalności i autentyczności daty czynności, co ma zapobiegać działaniom na szkodę wierzycieli lub Skarbu Państwa (np. poprzez antydatowanie umów generujących koszty podatkowe).
Kluczowe aspekty tego trybu to:
Niezachowanie formy aktu notarialnego w opisanej konfiguracji skutkuje bezwzględną nieważnością czynności, co często wychodzi na jaw dopiero po latach, np. podczas kontroli ZUS lub w procesie upadłościowym, niosąc za sobą katastrofalne skutki finansowe dla wspólnika.
Częstym błędem jest mniemanie, że art. 210 k.s.h. dotyczy wyłącznie umów o pracę lub kontraktów menedżerskich bezpośrednio związanych z pełnieniem funkcji zarządczych. Wykładnia systemowa i funkcjonalna, potwierdzona licznymi orzeczeniami Sądu Najwyższego, wskazuje na znacznie szerszy zakres zastosowania tych przepisów.

Należy zwrócić uwagę na problem umów zawieranych z podmiotami powiązanymi z członkiem zarządu. Choć litera prawa mówi o umowie "między spółką a członkiem zarządu", orzecznictwo rozciąga ten wymóg na sytuacje, w których stroną umowy jest osoba trzecia działająca w porozumieniu lub na rachunek członka zarządu (np. małżonek członka zarządu w ustroju wspólności majątkowej), jeśli czynność ta de facto dotyczy interesów majątkowych zarządcy.
Jedną z najbardziej podstępnych pułapek prawnych w obrocie gospodarczym jest próba reprezentowania spółki przez prokurenta przy zawieraniu umów z członkami zarządu. Na pierwszy rzut oka wydaje się to rozwiązaniem logicznym - prokurent jest pełnomocnikiem handlowym o bardzo szerokim zakresie uprawnień, wpisanym do KRS, uprawnionym do reprezentowania spółki w czynnościach sądowych i pozasądowych.
Jednakże orzecznictwo i doktryna są w tym zakresie nieubłagane: prokurent nie może reprezentować spółki w umowie z członkiem zarządu. Wynika to z faktu, że prokura jest udzielana przez zarząd (organ, którego członkiem jest kontrahent), co stwarza bezpośredni stosunek podległości i zależności. Dopuszczenie prokurenta do takiej reprezentacji stanowiłoby rażące obejście art. 210 k.s.h., gdyż członek zarządu mógłby wywierać presję na prokurenta w celu uzyskania korzystnych dla siebie warunków umowy. Umowa podpisana przez prokurenta z członkiem zarządu jest bezwzględnie nieważna, co bywa boleśnie weryfikowane przez sądy pracy i ZUS.
Dla wielu przedsiębiorców kwestia reprezentacji przy podpisywaniu umów o pracę wydaje się czysto teoretycznym problemem prawnym, dopóki nie spotkają się z kontrolą organów państwowych. Skutki wadliwej reprezentacji przenoszą się bowiem bezpośrednio na grunt prawa ubezpieczeń społecznych oraz prawa podatkowego, generując ryzyka o skali często przekraczającej kapitał zakładowy spółki.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych rutynowo kontroluje umowy o pracę zawierane z członkami zarządu. W przypadku stwierdzenia, że umowa została podpisana np. przez innego członka zarządu zamiast pełnomocnika powołanego uchwałą wspólników, ZUS wydaje decyzję o niepodleganiu ubezpieczeniom społecznym z tytułu tej umowy. Konsekwencje takiej decyzji są wielopłaszczyznowe:
Warto zauważyć, że Sąd Najwyższy dopuszcza niekiedy uznanie, że stosunek pracy nawiązał się w sposób dorozumiany poprzez faktyczne dopuszczenie do pracy i wypłacanie wynagrodzenia, jednakże wymaga to wykazania, że ta "dorozumiana akceptacja" pochodziła od organu uprawnionego do reprezentacji (rady nadzorczej lub pełnomocnika wspólników), co w praktyce jest niezwykle trudne do udowodnienia.
Z punktu widzenia urzędu skarbowego, nieważność umowy o pracę lub kontraktu menedżerskiego oznacza, że wypłacone na ich podstawie wynagrodzenia nie mogą stanowić kosztu uzyskania przychodu dla spółki. W trakcie kontroli skarbowej organ może wyłączyć te kwoty z kosztów, co prowadzi do zaniżenia dochodu i powstania zaległości w podatku CIT. Do kwoty głównej doliczane są odsetki za zwłokę, które przy wieloletnich zaniedbaniach mogą osiągać znaczne wartości. Ponadto, brak ważnej umowy może być interpretowany jako ukryta dywidenda lub nieodpłatne świadczenie, co generuje dodatkowe ryzyka podatkowe po stronie zarówno spółki, jak i samego członka zarządu.
Dla zapewnienia pełnego bezpieczeństwa prawnego, proces zawierania umowy z członkiem zarządu w typowej spółce z o.o. powinien przebiegać według następującego schematu, eliminującego punkty zapalne zidentyfikowane w orzecznictwie.
Przed podjęciem uchwały należy przygotować projekt umowy (o pracę, B2B, najmu), który będzie stanowił załącznik do uchwały o powołaniu pełnomocnika. Pozwala to uniknąć zarzutu, że pełnomocnik otrzymał "czek in blanco" i działał bez realnych wytycznych od wspólników.
Zgromadzenie musi odbyć się fizycznie (lub z wykorzystaniem środków komunikacji elektronicznej, jeśli umowa spółki na to pozwala). Należy zadbać o:
Umowę podpisują dwie osoby: wyznaczony pełnomocnik (w imieniu spółki) oraz członek zarządu (w imieniu własnym). Ważne jest, aby daty na uchwale o powołaniu pełnomocnika i na samej umowie były logicznie skorelowane - umowa nie może mieć daty wcześniejszej niż uchwała o umocowaniu pełnomocnika.
Uchwałę o powołaniu pełnomocnika należy przechowywać w księdze protokołów spółki. Nie ma obowiązku zgłaszania takiego pełnomocnika do KRS (chyba że jest to PSA i dany pełnomocnik pełni funkcję o charakterze stałym, co jest rzadkością). W przypadku spółki jednoosobowej, akt notarialny jest automatycznie przesyłany do sądu przez notariusza.
W obrocie prawnym występują sytuacje, które wykraczają poza standardowy model art. 210 k.s.h.
Okres między podpisaniem umowy spółki (zawiązaniem) a jej wpisem do KRS jest okresem funkcjonowania tzw. spółki w organizacji. W tym czasie spółka może już zaciągać zobowiązania i zatrudniać pracowników. Reprezentacja spółki w organizacji w relacjach z członkiem zarządu odbywa się poprzez pełnomocnika powołanego jednomyślną uchwałą wszystkich wspólników. Jest to wymóg surowszy niż przy spółce już zarejestrowanej, gdzie wystarcza zwykła lub bezwzględna większość głosów.
Niezwykle ważnym rozróżnieniem jest status osoby w momencie dokonywania czynności. Jeśli spółka zawiera umowę z osobą, która została już skutecznie odwołana z zarządu (mandat wygasł), art. 210 k.s.h. nie znajduje zastosowania. W takiej sytuacji spółkę reprezentuje aktualny zarząd na zasadach ogólnych. Problemy pojawiają się jednak przy odwołaniach z datą przyszłą - jeśli w dniu podpisania umowy o rozwiązaniu stosunku pracy osoba ta formalnie wciąż jest członkiem zarządu, rygory art. 210 k.s.h. muszą zostać zachowane.
Przepisy art. 210 i 379 k.s.h. dotyczą nie tylko umów, ale również wszelkich sporów. Oznacza to, że jeśli spółka chce pozwać członka zarządu (np. o odszkodowanie za działanie na szkodę spółki) lub członek zarządu pozywa spółkę, zarząd nie może reprezentować spółki w tym procesie. Spółkę w sądzie musi reprezentować albo rada nadzorcza, albo pełnomocnik powołany przez wspólników. Wyjątkiem jest proces o uchylenie uchwały wspólników, w którym - pod pewnymi warunkami - spółkę mogą reprezentować pozostali członkowie zarządu (art. 253 k.s.h.).
Wprowadzenie systemu S24 oraz postępująca cyfryzacja postępowań rejestrowych wymusiły na ustawodawcy dostosowanie przepisów o szczególnej reprezentacji do realiów cyfrowych. Obecnie możliwe jest podjęcie uchwały o powołaniu pełnomocnika w trybie S24, przy wykorzystaniu wzorca udostępnionego w systemie.
Należy jednak pamiętać o ograniczeniach:
W przyszłości można spodziewać się dalszej integracji systemów notarialnych z KRS, co może doprowadzić do automatyzacji weryfikacji umów z członkami zarządu przez sądy rejestrowe, jeszcze bardziej ograniczając pole do błędów, ale i wymuszając na firmach jeszcze większą dyscyplinę korporacyjną.