

Wielu przedsiębiorców prowadzących swoją działalność w Internecie nie zdaje sobie sprawy, jak ważnym jest właściwe sformułowanie regulaminu sklepu internetowego. Duża część prowadzących sprzedaż w sieci stosuje niedozwolone klauzule umowne. Czym są wspomniane niedozwolone klauzule umowne? W tym cyklu artykułów postaram się Wam bardziej przybliżyć ten temat, istotny zarówno dla właścicieli, jak i klientów sklepów internetowych.
Zgodnie z przepisami kodeksu cywilnego niedozwolone klauzule umowne to takie postanowienia umowy, które nie zostały indywidualnie uzgodnione z konsumentem, a kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco naruszają jego interesy. Oceny zgodności postanowienia umowy z dobrymi obyczajami dokonuje się w odniesieniu do momentu, w którym umowa została zawarta, a pod uwagę bierze się również okoliczności jej zawarcia.
W Polskim systemie prawnym nie istnieje zamknięty katalog klauzul niedozwolonych. Obowiązujący kodeks cywilny wskazuje jednak zbiór przykładowych zapisów, które w razie wątpliwości są uznawane za niedozwolone. Należą do nich klauzule, które:
Powyższa lista zawiera jedynie część klauzul niedozwolonych, w związku z czym bez wątpienia może ona zostać rozszerzona o inne, rzadziej występujące na rynku. Warto o tym pamiętać konstruując swój własny regulamin sklepu internetowego. Może to w przyszłości bardzo wpłynąć na dalsze funkcjonowanie firmy, zarówno w pozytywny, jak i ten negatywny sposób.


W poprzednim artykule zostały omówione podstawowe informacje na temat klauzul niedozwolonych. W tej części artykułu postaram się nieco bardziej przybliżyć ten temat i podać kilka praktycznych przykładów, w których może dojść do złamania prawa poprzez zastosowanie nieodpowiednich zapisów w regulaminie.Należy zacząć od wskazania klauzul, które zostały wpisane do rejestru klauzul niedozwolonych w związku z wyrokiem sądu:
Jeśli któraś z wyżej wymienionych klauzul znajduje się w Waszym regulaminie sklepu, niezwłocznie musicie ją usunąć albo zmienić w odpowiedni sposób. Poza tym, warto pamiętać prowadząc, np. internetowy butik, że klient zawsze może dokonać zwrotu zakupionej odzieży m.in. ze względu na niewłaściwy rozmiar albo stwierdzi, że towar nie prezentuje się w rzeczywistości tak samo jak na fotografii, a nawet wtedy, gdy nie spełnia ona po prostu jego wymagań. Podane klauzule niedozwolone pomimo swojej dość dużej liczby, stanowią zaledwie część zapisów, które uznane są przez sąd za niedozwolone. Co więcej, klauzul tych ciągle przybywa i konstruując regulamin naprawdę trzeba bardzo uważnie formułować każdy jego paragraf.


W dzisiejszych czasach coraz więcej młodych ludzi decyduje się rozpocząć własną działalność gospodarczą świadcząc różnego rodzaju usługi w internecie. Dlaczego? Bo jest taniej, szybciej i przede wszystkim łatwiej. Przykład: butik online- koszty założenia tego typu działalności „w mieście” są nieporównywalnie większe niż w Internecie, gdzie wydatki zazwyczaj są zredukowane do opłacenia webmastera, który stworzy stronę internetową.
Jednak należy przy tym pamiętać o kilku ważnych kwestiach, które później mogą zadecydować o dalszym prawidłowym funkcjonowaniu firmy w sieci. Mam tutaj na myśli przede wszystkim regulamin e-sklepu, a także wywiązywanie się z obowiązku ochrony danych osobowych klientów. Brzmi jak banał, ale niestety naruszenie praw konsumentów może w skrajnym przypadku doprowadzić nawet do zamknięcia e-sklepu.
Przed rozpoczęciem działalności w sieci należy obowiązkowo pamiętać o zgłoszeniu bazy e‑klientów sklepu do GIODO (Generalnego Inspektora Ochrony danych osobowych) !
Wydawałoby się, że regulamin teoretycznie jest potrzebny tylko pro formo, aby był. Jednak wcale tak nie jest!Właściciel sklepu obowiązkowo musi w nim w wyczerpujący sposób określić zasady dotyczące obsługi klienta, czyli m.in.:
Ważnym jest, aby zawrzeć w nim informację o możliwości odstąpienia od dokonanej umowy sprzedaży w ciągu 10 dni (art.9 ustawy o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny)Dużym problemem jest też niestety niewiedza osób prowadzących e-sklepy, które często w swoich regulaminach umieszczają niedozwolone klauzule umowne (przykładowo: dotyczące uznawania reklamacji czy zastrzeżenie płatności za towar w formie przelewu jako wyłącznej).
O klauzulach niedozwolonych czytaj więcej: Kilka słów o aspektach prawnych prowadzenia e-sklepu [część I] i cześć II Podobnie jest z płatnością za pobraniem. Opcja takiej formy zakupu musi być zawsze dostępna dla potencjalnego klienta, albowiem wynika to wprost z przepisów ustawy (art. 11 ustawy o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności wyrządzonej przez produkt niebezpieczny). Co więcej, informacja ta obowiązkowo powinna się znaleźć w regulaminie e-sklepu.Warto pamiętać o tych kwestiach konstruując regulamin dla własnego e-sklepu.


O fakcie, iż umowa cywilnoprawna stwarza różnorodne możliwości jednostronnej ochrony interesów jednej ze stron takiego zobowiązania, wie każdy twórca wykonujący swą działalność odpłatnie (i nieodpłatnie).Należy stwierdzić, iż również ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (dalej zwana u.p.a.p.p.) reguluje wiele takich sytuacji. Zdarza się, iż strony umowy (np. o wykonanie projektu graficznego) nie wiedzą, iż ustawowo przysługuje im więcej uprawnień niż stanowi umowa, bądź wręcz przeciwnie – ustawa nakłada na nich dodatkowe obowiązki. Poniżej chciałabym zasygnalizować kwestie przepisów ustanawiających reguły interpretacyjną umów przenoszących autorskie prawa majątkowe.
W myśl art. 45 u.p.a.p.p., jeżeli umowa nie stanowi inaczej, twórcy przysługuje odrębne wynagrodzenie za korzystanie z utworu na każdym odrębnym polu eksploatacji. Na tej podstawie przyjmuje się w praktyce, że jeżeli z umowy nie wynika, iż określone w niej wynagrodzenie jest wynagrodzeniem nie tylko za sporządzenie i dostarczenie dzieła, ale i za przyznanie drugiej stronie określonych uprawnień objętych treścią prawa autorskiego - wówczas za przeniesienie autorskich praw majątkowych lub upoważnienie do korzystania z utworu autorowi przysługuje odrębne wynagrodzenie (tak w: wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 8 lutego 2011 r. I ACa 855/2010).Zazwyczaj, w celu zminimalizowania wynagrodzenia, strony (a raczej strona, która ma w tym interes) w umowie mogą wyłączyć zasadę odrębnego obliczania wynagrodzenia na każdym polu eksploatacji przewidując, że wynikające z niej wynagrodzenie „obejmuje wszystkie pola eksploatacji w niej wymienione”. Jednakże, jeżeli nie masz w umowie takiej klauzuli, a pozostałe postanowienia są odpowiednio skonstruowane, może ubiegać się na podstawie art. 45 u.p.a.p.p. O zapłatę za wykorzystanie dzieła na każdym polu eksploatacji, jakie zostało wskazane w umowie.
Zgodnie z art. 46 u.p.a.p.p., jeżeli umowa nie stanowi inaczej, twórca zachowuje wyłączne prawo zezwalania na wykonywanie zależnego prawa autorskiego, mimo że w umowie postanowiono o przeniesieniu całości autorskich praw majątkowych. Przepis ten stanowi dodatkową ochronę interesów twórcy, gdyż nakazuje zamieszczenie w umowie, dodatkową klauzulę zezwalającą nabywcy praw na wykonywanie prawa zależnego do utworu. Uzyskując zezwolenie na wykonywanie zależnego prawa autorskiego, nabywca autorskich praw majątkowych zdobywa licencję na rozporządzanie i korzystanie z opracowań utworu.Jednak, jeżeli z umowy wynika, że nabywca uzyskał licencję niewyłączną, oznacza to, że twórcy będzie równolegle przysługiwało prawo do eksploatacji innych opracowań utworu, jak również będzie on mógł zezwolić innemu podmiotowi na eksploatację opracowania utworu podstawowego. Dlatego powinieneś zadbać, czy umowa, którą podpisujesz, nie zawiera licencji wyłącznej na rozporządzanie opracowaniami utworu.A czy wiedziałeś, wiedziałaś, że nieważna jest umowa w części dotyczącej wszystkich utworów lub wszystkich utworów określonego rodzaju tego samego twórcy mających powstać w przyszłości (art. 41 ust. 3 u.p.a.p.p.)? Są to tylko niektóre przepisy, które mogą znacznie zmodyfikować zakres obowiązywania umowy, którą podpisujesz lub już została podpisana. Warto je znać.


W celu lepszego zrozumienia tematu, sztuczna inteligencja a prawo autorskie, warto na wstępie wskazać, jakim rozumieniem sztucznej inteligencji będziemy posługiwać się w niniejszym artykuł. Sztuczna inteligencja jest programem zbudowanym wedle uporządkowanej i logicznej struktury. Składa się z algorytmów, czyli z góry zdefiniowanych czynności, które należy wykonać, aby osiągnąć określony przez twórcę cel. Sztuczna inteligencja niejako korzysta z dostarczonych danych, analizuje je i wykorzystuje w ustalony sposób. Cały ten skomplikowany mechanizm jest efektem pracy włożonej przez twórcę SI w jego budowę. To twórca najpierw opisuje, co oraz w jaki sposób SI ma zrobić: skąd czerpać dane i jak je potem wykorzystać czy przeanalizować. Po uruchomieniu takiego programu, może on pracować bez udziału człowieka (w całości lub w części), ponieważ to człowiek wcześniej zdefiniował jego zadania i kompetencje.
W niniejszym artykule chcemy rozstrzygnąć, czy i w jakim zakresie sztuczna inteligencja łączy się z prawem autorskim. Zacznijmy więc o takiego pytania - czy rezultat pracy SI może posiadać walor artystyczny, a SI można nazywać artystą? Praca sztucznej inteligencji jest zawsze wynikiem analizy dostarczonych jej uprzednio danych. Nie inaczej było także chociażby w przypadku koncepcji „the next Rembrandt”, gdzie AI na podstawie analizy obrazów Rembrandta, jak również jego techniki malarskiej, stworzyła nowy, wyjątkowy obraz.
Najlepsza możliwa odpowiedź na to pytanie wskazuje: to zależy. Zgodnie z polską ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych przyznaje się ochronę tylko takim formom działalności, które: mają twórczy (czyli często tłumaczone jako - oryginalny) i indywidualny charakter (np. nie jest to efekt pracy szablonowej), a także zostały ustalone w określonej postaci. I nie są to polskie wytyczne. Unijne prawo autorskie opiera się również na przesłance oryginalności. Znajduje zatem zastosowanie wyłącznie w stosunku do przedmiotu, który „jest oryginalny w tym sensie, że stanowi własną twórczość intelektualną jego autora”. Z własną twórczością intelektualną autora mamy zaś do czynienia wówczas, „gdy autor mógł wyrazić swe możliwości twórcze przy realizacji utworu przez dokonywanie swobodnych i twórczych wyborów” - co wskazuje wyrok TSUE C403/08 i C429/08 FAPL. Działalność twórcza musi zatem odznaczać się indywidualnym charakterem, a zatem pozwalać na odróżnienie jej spośród innych przejawów działalności twórczej, poprzez swego rodzaju niepowtarzalność. Pewnym jest zatem, że nie można wykluczyć sytuacji, w których dzieło stworzone przez SI, będzie spełniało kryterium oryginalności i indywidualnego charakteru.
Jednak nasze prawo, mówi, że twórcą może być tylko człowiek. I znowu, nie jest to tylko specyfika prawa polskiego. W innych systemach prawa, np. w USA, przyjmuje się, że aby w ogóle mówić o utworze w rozumieniu prawa i o przyznaniu mu ochrony, konieczne jest, aby utwór ten był wytworem człowieka. Nawiązując do definicji wskazanej na początku niniejszego artykułu, sztuczna inteligencja z pewnością człowiekiem nie jest - została jedynie przez człowieka zaprogramowana, jednocześnie wykonuje dla niego również z góry określony zestaw czynności, aby osiągnąć założony rezultat. Prawo autorskie nie chroni więc twórczości programów, czy też robotów. Przy czym podkreślenia wymaga, że dotyczy to tylko dzieła stworzonego przez komputer, które jest generowane przez oprogramowanie w okolicznościach, w których nie istnieje żaden ludzki autor dzieła.
Kwestia danych służących do wytrenowania modelu sztucznej inteligencji jest niezwykle istotna. Jej celem jest chociażby osiągnięcie zautomatyzowanego efektu, aby sztuczna inteligencja „nauczyła się” pracować bez udziału człowieka podczas dalszych etapów jej działania. Jak to było chociażby w przypadku wspomnianego wyżej wygenerowanego obrazu „autorstwa” Rembrandta. W tym stanie faktycznym wskazano, że wykorzystano ponad 150 tysięcy fragmentów prac słynnego malarza i dostarczono te dane sztucznej inteligencji, która stworzyła „nowy” obraz. W tworzeniu tego programu brali udział historycy sztuki oraz specjaliści zajmujący się sztuczną inteligencją, zaś program tylko analizował podane mu dane. Z kolei jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, twórcy przysługuje wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu. Tak stanowi prawo autorskie. Niektórzy wprawdzie podnoszą, że nic nie wychodzi tutaj poza sztuczną inteligencję i grupę jej twórców, jednak nie ma wątpliwości, iż dostarczenie jej danych do wygenerowania takiego obrazu, to sposób korzystania z utworu. Podsumowując, trenujemy model, dostarczając mu dużą ilość utworów czy wycinków utworów, aby się czegoś nauczył. W wielu przypadkach zgoda twórców nie będzie tu niezbędna, jeżeli jednak nie mamy pewności - lepiej ją uzyskać.
Powyższe znajduje również odzwierciedlenie w jednym z pierwszych orzeczeń sądowych, przyznających prawa autorskie do materiału stworzonego przez sztuczną inteligencję. Ochroną prawa autorskiego objęto artykuł wygenerowany przez SI, do której licencję posiadała firma Shenzhen Tencent Computer System Co., Ltd. (STCS). W omawianej sprawie SI przyjęła formę inteligentnego asystenta pisania opartego na danych i algorytmach, nazwanego oficjalnie Dreamwriter. W dniu 20 sierpnia 2018 r. STCS opublikował na jednej ze swoich stron internetowych artykuł zatytułowany: „Lunch Review: Shanghai Index rose slightly by 0.11% to 2691.93 points led by telecommunications operations, oil extraction and other sectors.”.
W dniu publikacji artykułu przez STCS, udostępnił go także Shanghai Yingmou Technology Co., Ltd. (SYT) na stronie internetowej „Home of online loans”, w praktycznie niezmienionej formie. STCS uznało, że artykuł powstał w ich imieniu, dlatego to właśnie im przysługują do niego prawa autorskie i na tej podstawie zarzucono drugiej firmie plagiat. Dodatkowo wskazano w pozwie, że możliwość generowania treści daje ww. firmie przewagę konkurencyjną, będącą efektem pracy całego zespołu STCS. Chiński sąd po rozpoznaniu sprawy stwierdził, że forma spornego artykułu spełnia wymogi stawiane dziełu, co umożliwia objęcie jej ochroną krajowego prawa autorskiego. Treść artykułu zawierała bowiem w ocenie sądu prawidłową i rzetelną analizę informacji i danych giełdowych, jasną strukturę, logiczne wnioski oraz wymagany stopień oryginalności. W związku z powyższym, sąd nakazał SYT zrekompensować straty poniesione przez STCS na skutek naruszenia jej praw autorskich do artykułu.
Programy komputerowe podlegają ochronie jak utwory literackie, taka jest główna zasada polskiego prawa autorskiego. Czyli nie mamy wątpliwości, że oprogramowanie samo w sobie jest chronione prawem autorskim. Co jednak z algorytmami? Tutaj zaczynają się znowu schody. Mianowicie ochroną objęty może być wyłącznie sposób wyrażenia - nie są zaś objęte ochroną odkrycia, idee, procedury, metody i zasady działania oraz koncepcje matematyczne. Nie są też przedmiotem praw wyłącznych funkcje programu komputerowego ani język oprogramowania, jak również nie podlegają ochronie zasady będące podstawą jakiegokolwiek elementu programu komputerowego, w tym podstawą łączy. Jeżeli więc potraktujemy algorytm jako rozwiązanie lub sposób rozwiązania problemu matematycznego, opisywany na wysokim stopniu abstrakcji [M.Ch. Janssens, w: I. Stamatoudi, P. Torremans (red.), EU copyright law, s. 99], wówczas nie będzie on podlegał ochronie prawnoautorskiej. Jeżeli jednak uznamy algorytm jako formę wyrażenia programu, zbiór komend przy wykorzystaniu określonego rodzaju ich usystematyzowania (A. Nowicka, Prawnoautorska i patentowa ochrona, s. 124) - wówczas może on stanowić element ochrony oprogramowania komputerowego.

Zakaz konkurencji jest jednym z kluczowych elementów umowy inwestycyjnej w startupach. Jego celem jest ochrona interesów inwestorów oraz samego startupu przed działaniami, które mogłyby negatywnie wpłynąć na jego rozwój.
Czym jest zakaz konkurencji?
Klauzula dotycząca zakazu konkurencji zobowiązuje founderów, a często też kluczowych pracowników firmy do powstrzymania się od podejmowania działań konkurencyjnych, które mogłyby godzić w interesy spółki.
Ważne jest aby w pierwszej kolejności takie postanowienie precyzowało dokładnie definicję działalności konkurencyjnej, a w drugiej kolejności dokładny zakres przedmiotu zakazu.
Działalność konkurencyjna może być definiowana jako wszelką działalność gospodarcza lub zawodowa w zakresie identycznym lub istotnie podobnym w stosunku do działalności spółki, bez względu na fakt, czy działalność ta jest wykonywana w sposób ciągły, okresowy czy jednorazowy oraz niezależnie od formy czy sposobu prowadzenia takiej działalności.
Kogo obowiązuje zakaz konkurencji
Zakaz konkurencji najczęściej obowiązuje:
Założycieli startupu - osoby, które są głównymi inicjatorami projektu i mają największy wpływ na jego rozwój. Są oni kluczowymi osobami odpowiedzialnymi za strategię i kierunek rozwoju firmy, dlatego ich pełne zaangażowanie jest niezwykle istotne.
Kluczowych pracowników - pracowników posiadających istotną wiedzę i umiejętności, które mogłyby być wykorzystane w działalności konkurencyjnej. Dotyczy to szczególnie tych, którzy mają dostęp do poufnych informacji i technologii rozwijanych przez startup.
Inwestorów – czasami, jednak w praktyce spotyka się to stosunkowo rzadko, ale zakaz konkurencji może obejmować również inwestorów, szczególnie tych, którzy angażują się operacyjnie w rozwój startupu. Mogą oni być zobowiązani do powstrzymania się od wspierania bezpośrednich konkurentów startupu, aby uniknąć konfliktu interesów.
Okres obowiązywanie zakazu konkurencji
Kolejną istotną kwestią, którą należy uwzględnić w umowie inwestycyjnej jest okres obowiązywania zakazu konkurencji, który może trwać także po zakończeniu współpracy. Zwyczajowo przyjmuje się, że czas ten nie powinien przekraczać dwóch lat od momentu rozstania ze spółką, a jednocześnie za datę odejścia uznaje się nie tylko moment rezygnacji z zarządu spółki, lecz także moment zbycia udziałów. Można więc formalnie nie być już w spółce, ale posiadając udziały, nadal podlegać zakazowi konkurencji.
Jak zakaz konkurencji wpływa na życie prywatne?
Zakaz konkurencji może mieć bezpośredni wpływ na życie prywatne founderów oraz kluczowych pracowników. Oto kilka aspektów, które warto wziąć pod uwagę:
Rodzina - W niektórych przypadkach zakaz konkurencji może obejmować również najbliższych członków rodziny, takich jak małżonkowie czy dzieci, jeśli angażują się oni w działalność biznesową. Ważne jest, aby zrozumieć, jakie są dokładne zapisy umowy inwestycyjnej i w jaki sposób mogą one wpływać na możliwości zawodowe członków rodziny. Warto również zadbać o transparentną komunikację zarówno z członkami rodziny jak i inwestorami, aby uniknąć nieporozumień i konfliktów. Jasne przedstawienie swoich planów i zobowiązań może pomóc uniknąć konfliktów.
Hobby - Zakaz konkurencji może również wpływać na hobby założycieli i pracowników. Jeśli ich pasje są związane z działalnością, która mogłaby być uznana za konkurencyjną wobec startupu, lub mogą mieć bezpośredni wpływ na działalność w spółce mogą pojawić się pewne ograniczenia. Nawet jeśli te działania są wykonywane w ramach czasu wolnego, mogą one wpłynąć na skupienie i zaangażowanie założyciela w rozwój startupu. Dlatego ważne jest, aby założyciele dokładnie przemyśleli swoje zaangażowanie w inne projekty i hobby, aby uniknąć naruszenia zakazu konkurencji. Na przykład, osoba zaangażowana w startup technologiczny może być zobowiązana do rezygnacji z udziału w projektach open-source, które mogłyby konkurować z produktami startupu.
Klauzula ta jest wprowadzana, aby zapewnić, że cała wiedza, doświadczenie i zaangażowanie kluczowych osób będą skierowane na rozwój startupu, a nie na działalność, która mogłaby go osłabić
Podsumowując, klauzula zakazu konkurencji ma na celu ochronę interesów inwestora, ale może również wpływać na codzienne życie, wybory zawodowe i pasje właściciela firmy oraz jego rodziny. Prawidłowo sformułowana i wdrożona klauzula może znacząco przyczynić się do stabilności operacyjnej firmy oraz zabezpieczenia jej tajemnic handlowych i know-how. Niemniej jednak, jej implementacja wymaga starannego przemyślenia, proporcjonalności i zgodności z obowiązującymi przepisami prawnymi. Dlatego ważne jest, aby dokładnie przeanalizować zapisy takiej klauzuli i rozważyć jej potencjalny wpływ na różne aspekty życia prywatnego i zawodowego.