

W świecie nowoczesnej sprzedaży i marketingu, wykorzystanie wizerunku czy głosu artysty - aktora, lektora czy muzyka - jest codziennością. Oczywiście nie musi chodzić tylko o produkcję materiałów promocyjnych - artystyczne wykonanie jest wszędzie: w teatrze, filmie, tańcu, radiu. W niektórych okoliczności kluczem umowy z artystą jest skuteczne nabycie praw.
Błąd w formie umowy może sprawić, że mimo zapłaty wynagrodzenia, Twoja firma nie nabędzie praw do artystycznego wykonania, a jedynie uzyska ograniczoną licencję lub – w najgorszym scenariuszu – umowa okaże się nieważna.
Oto co musisz wiedzieć o formie umowy z artystą wykonawcą, bazując na aktualnych przepisach i orzecznictwie.
Zgodnie z ustawą, umowa o przeniesienie majątkowych praw autorskich wymaga zachowania formy pisemnej pod rygorem nieważności. Zasada ta, poprzez odpowiednie odesłanie w przepisach, stosuje się wprost również do umów przenoszących prawa do artystycznych wykonań
Co to oznacza w praktyce dla Twojej firmy?
Uwaga na pułapkę technologiczną:
Jako osoba innowacyjna, prawdopodobnie korzystasz z systemów typu DocuSign czy Adobe Sign. Pamiętaj jednak, że zwykły podpis elektroniczny lub forma dokumentowa (np. skan przesłany mailem, potwierdzenie w systemie CRM) są niewystarczające do przeniesienia praw. Niezachowanie formy pisemnej lub kwalifikowanej elektronicznej skutkuje bezwzględną nieważnością umowy w zakresie przeniesienia praw
Jeśli umowa została zawarta w niewłaściwej formie (np. tylko mailowo), nie dochodzi do skutecznego przeniesienia praw na Twoją firmę. Czy to oznacza paraliż projektu?
Sądy i doktryna dopuszczają w takich sytuacjach tzw. konwersję nieważnej czynności prawnej. Przyjmuje się, że jeśli strony miały zamiar współpracować, nieważna umowa o przeniesienie praw może zostać uznana za umowę licencji niewyłącznej. Dzieje się tak dlatego, że licencja niewyłączna może być zawarta w dowolnej formie, nawet w sposób dorozumiany.
Ryzyko biznesowe:
Konwersja na licencję to jedynie "koło ratunkowe". Jako inwestor wiesz, że licencja niewyłączna jest aktywem o znacznie niższej wartości niż pełne nabycie praw:
Jeżeli Twoje spółki produkują reklamy wideo, kluczowy jest art. 87 ustawy o prawie autorskim. Reguluje on sytuację zawarcia umowy z artystą wykonawcą (np. aktorem) o współudział w realizacji utworu audiowizualnego.
Producent nabywa te prawa z chwilą powstania artystycznego wykonania. Należy jednak pamiętać, że nabycie to dotyczy pól eksploatacji znanych w chwili zawarcia umowy
Pamiętaj, że przedmiotem obrotu są majątkowe prawa pokrewne. Artyście przysługuje wyłączne prawo do korzystania z wykonania i rozporządzania nim na polach takich jak:
Katalog pól eksploatacji w przypadku artystów wykonawców jest zamknięty. Oznacza to, że Twoja umowa powinna precyzyjnie odnosić się do pól wymienionych w ustawie, aby zapewnić pełne bezpieczeństwo prawne.
Prawa osobiste (np. do nazwiska czy nienaruszalności wykonania) są niezbywalne i pozostają przy artyście.


UOKiK wszczął postępowanie w sprawie sposobu wdrożenia polityki prywatności App Tracking Transparency (ATT) w systemach iOS oraz iPadOS .
ATT została wprowadzona w 2021 r. i opiera się na uzyskiwaniu zgody użytkownika na „śledzenie” przez aplikacje zewnętrzne. Kluczowy element zarzutów dotyczy tego, że Apple stworzył własną definicję „śledzenia” – obejmującą łączenie danych pozyskiwanych przez różne podmioty. Jednocześnie te same działania wykonywane przez Apple – zbieranie i wykorzystywanie danych użytkowników w ramach własnego ekosystemu – nie są przez firmę klasyfikowane jako „śledzenie”.
Konsekwencją tej definicji są odmienne komunikaty wyświetlane użytkownikowi: aplikacje zewnętrzne żądają zgody na „śledzenie”, natomiast Apple – na „reklamy spersonalizowane”. Różne są także przyciski, układ graficzny i emocjonalny wydźwięk komunikatów. W ocenie Prezesa UOKiK różnicowanie komunikatów może wpływać na zachowanie użytkownika i zwiększać prawdopodobieństwo udzielania zgód na rzecz Apple przy jednoczesnym ograniczeniu zgód udzielanych wydawcom zewnętrznym.
UOKiK wskazuje, że oba modele wykorzystywania danych dają ten sam efekt: profilowanie reklamowe użytkownika. Co istotne, według Prezesa UOKiK polityka ATT nie wynika z obowiązków ustawowych dotyczących ochrony danych. Opinia Prezesa UODO potwierdziła, że sposób wdrożenia ATT nie jest wymogiem prawa o ochronie danych osobowych.
Regulator opisuje także hipotetyczny scenariusz konsumentki, która wyraża zgodę na personalizację reklam tylko w aplikacjach Apple, a odmawia zgody aplikacjom zewnętrznym, nie wiedząc, że mechanizmy obu podmiotów prowadzą do tego samego skutku. W ocenie UOKiK może to wprowadzać w błąd co do rzeczywistego poziomu ochrony prywatności.
Podejrzewane skutki rynkowe obejmują ograniczenie możliwości pozyskania zgód przez niezależnych wydawców aplikacji, obniżenie wartości ich powierzchni reklamowej oraz pogorszenie pozycji negocjacyjnej wobec reklamodawców. Z perspektywy prawa konkurencji takie działanie może stanowić nadużycie pozycji dominującej i umacnianie przewagi rynkowej przez Apple.
Postępowania w sprawie ATT trwają także w innych państwach UE – Niemczech, Włoszech i Rumunii. Francuski organ antymonopolowy nałożył na Apple karę 150 mln euro w marcu 2025 r., również w związku z polityką ATT .
Model prezentowania komunikatów zgód w aplikacjach i usługach cyfrowych staje się obszarem ryzyka regulacyjnego nie tylko w zakresie RODO, ale także prawa konkurencji. Warto przeanalizować, czy różnicowanie komunikatów dla różnych kategorii partnerów lub usług nie prowadzi do faworyzowania własnych produktów w ekosystemach cyfrowych.


Digital Omnibus to pakiet legislacyjny przedstawiony przez Komisję Europejską 19 listopada 2025 r. Jego celem jest uproszczenie i ujednolicenie istniejących regulacji dotyczących sztucznej inteligencji, cyberbezpieczeństwa i danych. W dokumentach Komisji Omnibus określany jest jako instrument „streamlining rules on artificial intelligence, cybersecurity and data”.
W obszarze sztucznej inteligencji Omnibus przyjmuje postać „digital omnibus on AI” i wprowadza zestaw zmian istotnie modyfikujących stosowanie i egzekwowanie AI Act. Co obejmuje między innymi pkaiet:
1. Powiązanie wejścia w życie przepisów dotyczących systemów wysokiego ryzyka z dostępnością narzędzi wsparcia.
Komisja wskazuje, że obowiązki dla systemów high-risk zaczną obowiązywać dopiero wtedy, gdy potwierdzona zostanie gotowość standardów i narzędzi technicznych niezbędnych do zgodności. Przewidziano maksymalne opóźnienie do 16 miesięcy. Zmiana ma zmniejszyć ryzyko sytuacji, w której firmy muszą działać bez wymaganych specyfikacji technicznych.
2. Rozszerzenie uproszczeń dokumentacyjnych na small mid-caps.
Dotychczasowe preferencje dla MŚP mają objąć również spółki z segmentu small mid-cap (SMCs). Komisja szacuje roczne oszczędności na co najmniej 225 mln euro.
3. Poszerzenie możliwości testowania i tworzenia AI w sandboxach.
Omnibus poszerza zakres zastosowania piaskownic regulacyjnych, wprowadzając m.in. EU-level sandbox od 2028 r. oraz zwiększając możliwość prowadzenia testów w warunkach rzeczywistych, szczególnie w sektorach takich jak automotive.
4. Centralizacja nadzoru w AI Office.
Komisja zapowiada wzmocnienie roli AI Office i przeniesienie tam nadzoru nad systemami budowanymi w oparciu o modele GPAI. Ma to ograniczyć rozproszenie kompetencyjne i zapewnić jednolitą interpretację przepisów na poziomie Unii.
5. Uproszczenia w raportowaniu i integracja z NIS2, DORA oraz GDPR.
W Omnibusie opisano integrację obowiązków raportowych w obszarze cyberbezpieczeństwa w ramach jednolitego punktu zgłoszeń, obejmującego NIS2, GDPR i DORA. Ta sama logika uproszczeń jest wprowadzana w relacji do AI Act — w szczególności w zakresie dokumentacji i obowiązków nadzorczych dla dostawców systemów high-risk i GPAI.
Na poziomie makro Omnibus stanowi pierwszy etap programu uproszczeń regulacji cyfrowych, którym Komisja zamierza zmniejszyć obciążenia administracyjne o 25 proc. (35 proc. dla MŚP) do 2029 r. Jest to więc nie nowa regulacja, lecz instrument korygujący i porządkujący istniejący ekosystem prawny, którego centralnym elementem jest AI Act.
Omnibus nie osłabia AI Act. Przeciwnie — czyni go bardziej operacyjnym. Dla firm oznacza to obowiązek utrzymania zgodności, ale w bardziej przewidywalnym harmonogramie, z mniejszym ryzykiem braku dostępnych standardów.
Pamiętajmy jednak, że powiązanie obowiązywania z dostępnością narzędzi nie jest „wakacjami od regulacji”. To jedynie usunięcie technicznej luki. Struktury compliance dla AI muszą powstać wcześniej.
Ps. SMEs i small mid-caps otrzymają uproszczenia, lecz obowiązki dokumentacyjne pozostają fundamentem AI Act. Omnibus redukuje obciążenia, ale nie zwalnia z odpowiedzialności.


Z niedawnej uchwale Sądu Najwyższego (SN) płyną kolejne wnioski dla deweloperów i konsumentów: postanowienie umowy deweloperskiej przewidujące karę umowną bez prawa żądania odszkodowania ponad nią należy uznać za niedozwolone.
SN zakwalifikował je jako:
Sąd zaakcentował, że abuzywność jest jeszcze wyraźniejsza, gdy zastrzeżona kara umowna jest rażąco niska, tak jak w analizowanej sprawie.
W takiej konstrukcji umowa:
SN uznał takie klauzule za „szare klauzule” – czyli postanowienia, które co do zasady w razie wątpliwości należy traktować jako niedozwolone.
1. Deweloperzy muszą usunąć z umów klauzule „kadłubowe”
Postanowienie o karze umownej bez jednoczesnego przyznania prawa do żądania pełnego odszkodowania staje się nieważny wobec konsumenta. Model „tylko kara umowna” nie chroni dewelopera.
2. Wzorce umów wymagają natychmiastowego przeglądu
Każdy wzorzec umowy deweloperskiej powinien zawierać dwa elementy:


Szef Krajowej Administracji Skarbowej wydał 7 listopada 2025 r. zmianę interpretacji indywidualnej dotyczącą opodatkowania wynagrodzenia wypłacanego wspólnikom spółki komandytowej opodatkowanej ryczałtem od dochodów spółek (estoński CIT). Sprawa dotyczy wynagrodzenia za prowadzenie spraw spółki wypłacanego komplementariuszom i komandytariuszowi.
Wnioskodawca we wniosku opisał, że wynagrodzenie:
Dyrektor KIS w pierwotnej interpretacji uznał, że takie wynagrodzenie nie stanowi ukrytego zysku. Szef KAS tę interpretację uchylił jako nieprawidłową, dokonując jej zmiany z urzędu.
Kluczowe elementy uzasadnienia Szefa KAS:
1. Określenie ukrytych zysków
Ukryte zyski obejmują wszelkie świadczenia wykonywane na rzecz wspólnika, które są związane z prawem do udziału w zysku, inne niż podzielony zysk. Nie ma znaczenia forma świadczenia ani to, że wynagrodzenie jest rynkowe.
2. Związek świadczenia z prawem do udziału w zysku
KAS wskazał, że w spółce komandytowej zasadą jest brak wynagrodzenia za prowadzenie spraw spółki (art. 46 KSH). Wprowadzenie wynagrodzenia wymaga decyzji wspólników, a zatem:
W konsekwencji wynagrodzenie wypłacane wspólnikowi za prowadzenie spraw spółki nie jest niezależnym świadczeniem biznesowym, lecz efektem ustaleń wspólników wynikających z ich prawa do udziału w zysku
3. Wynagrodzenie ma charakter ukrytego zysku niezależnie od rynkowej wysokości
KAS wskazał, że fakt ustalenia płatności „na warunkach rynkowych” nie ma znaczenia, ponieważ nie jest to autonomiczne świadczenie usług, ale efekt stosunku właścicielskiego wspólnika do spółki.
Neutralność podatkowa możliwa jest jedynie przy świadczeniach niezwiązanych z prawem do udziału w zysku. To oznacza konieczność przemyślenia struktury kompetencji operacyjnych i ewentualnego wyodrębnienia realnych umów cywilnoprawnych – pod warunkiem, że nie dotyczą one czynności zastrzeżonych dla wspólników w KSH.


Sprawa C-563/24 dotyczyła sporu pomiędzy niemieckim stowarzyszeniem zajmującym się zwalczaniem nieuczciwej konkurencji (VSW) a producentem PB Vi Goods GmbH, oferującym napój „Virgin Gin Alkoholfrei”. VSW twierdziło, że oznaczenie „gin” jest niedopuszczalne, ponieważ napój nie spełnia wymogów kategorii „gin” określonych w załączniku I do rozporządzenia 2019/787 – w szczególności nie powstaje poprzez aromatyzowanie alkoholu etylowego oraz nie posiada minimalnej mocy 37,5%.
TSUE w interpretacji art. 10 ust. 7 rozporządzenia 2019/787 stwierdził, że nie można używać nazw prawnych napojów spirytusowych – w tym „gin” – dla jakiegokolwiek produktu, który nie spełnia wymogów kategorii, nawet jeśli producent wskazuje dodatek typu „bezalkoholowy”. Zakaz ma charakter absolutny: obejmuje również zestawienia w rodzaju „o smaku”, „styl”, „rodzaj”, a także „gin bezalkoholowy”.
Trybunał odrzucił argument, że oznaczenie „bezalkoholowy” usuwa ryzyko wprowadzenia konsumentów w błąd. Podkreślono, że wymogi definicyjne ginu dotyczą nie tylko zawartości alkoholu, ale również sposobu produkcji (aromatyzacja alkoholu etylowego jagodami jałowca).
1. Branża bezalkoholowa traci dostęp do nazw prawnych alkoholi
W praktyce oznacza to konieczność całkowitego odejścia od nazw typu „whisky bezalkoholowa”, „rum 0%”, „gin 0%”. Taki produkt może być opisywany wyłącznie określeniami neutralnymi, np. „napój bezalkoholowy o profilu jałowcowym”.
2. Rebranding to nie kwestia marketingu – to obowiązek prawny
Firmy działające w segmencie alkoholi 0% muszą przeprowadzić natychmiastową analizę etykiet i opisów produktów. Ryzyko sporów obejmuje zarówno organy krajowe, jak i konkurencję.


W praktyce widzimy, że większość błędów przy rozwiązywaniu umów o pracę wynika nie z treści samych umów, lecz z wadliwych oświadczeń składanych pracownikom. Ostatnie sprawy pokazują, że nawet drobne pominięcia – jak brak wskazania przyczyny czy pouczenia o odwołaniu – automatycznie otwierają pracownikowi drogę do wygranej w sądzie. Stąd nasza propozycja krótkiej instrukcji dla rozwiązywania umowy o pracę za wypowiedzeniem:
Oświadczenie o rozwiązaniu umowy za wypowiedzeniem musi zostać złożone na piśmie. Brak formy pisemnej nie powoduje nieważności, ale stanowi naruszenie art. 30 § 3 k.p. i otwiera pracownikowi drogę do roszczeń odszkodowawczych.
Zgodnie z art. 30 § 4–5 k.p. pracodawca ma obowiązek:
– wskazać przyczynę uzasadniającą wypowiedzenie (przy czym należy pamiętać, że musi być ona konkretna, prawdziwa, zrozumiała),
– pouczyć pracownika o prawie odwołania do sądu pracy (termin i właściwy sąd).
Brak któregokolwiek z elementów jest kwalifikowany jako naruszenie przepisów o wypowiadaniu umów i skutkuje co najmniej roszczeniem o odszkodowanie lub przywrócenie do pracy - należy pamiętać, że w przypadku sporu sądowego to na pracodawcy będzie ciążyć obowiązek udowodnienia, że przyczyny były prawdziwe.
Okres wypowiedzenia wynika z art. 36 k.p., jeżeli umowa lub inne wewnętrzne regulacje obowiązujące u pracodawcy nie przewiduje korzystniejszego rozwiązania. Pomyłka w długości okresu wypowiedzenia obciąża pracodawcę i skutkować będzie stwierdzeniem że wypowiedzenie było wadliwe.
– oznaczenie stron,
– jednoznaczne oświadczenie o rozwiązaniu umowy za wypowiedzeniem,
– wskazanie właściwego okresu wypowiedzenia,
– precyzyjna przyczyna (jedna lub kilka, ale konkretne fakty, nie oceny),
– pouczenie o prawie do odwołania do sądu w terminie 21 dni (należy wskazać właściwy sąd),
– podpis osoby uprawnionej do złożenia oświadczenia w imieniu pracodawcy.
– ogólnikowe lub pozorne przyczyny uzasadniające rozwiązania umowy,
– brak pouczenia dot. odwołania,
– błędny okres wypowiedzenia,
– brak konsultacji z organizacją związkową, gdy jest to wymagane przepisami prawa,
– próba rozwiązania umowy z pracownikiem, który znajduje się w wieku ochronnym lub posiadającym ochronę przed zwolnieniem z innych przyczyn,
– brak zachowania formy pisemnej.
– stosowanie ujednoliconych wzorów wypowiedzeń,
– wcześniejsza weryfikacja podstawy faktycznej wypowiedzenia,
– weryfikacja formalnej możliwości rozwiązania umowy oraz kroków koniecznych do podjęcia przed złożeniem oświadczenia,
– zachowanie dowodów potwierdzających przyczyny rozwiązania umowy(notatki, oceny, dokumenty),
– weryfikacja okresu wypowiedzenia wynikającego z art. 36 k.p.,
– przygotowanie instrukcji wewnętrznej dla osób prowadzących dział kadr.
Ps. Pamiętajcie, że ta instrukcja dotyczy rozwiązywania umowy o pracę za wypowiedzeniem przez pracodawcę - a więc nie dotyczy np. dyscyplinarek.


Europejski Inspektor Ochrony Danych opublikował zaktualizowane orientacje dotyczące wykorzystania systemów generatywnej AI przez instytucje UE. Dokument (wersja 2 z 28 października 2025 r.) ma charakter praktyczny i koncentruje się na zgodności wykorzystania generatywnej AI z Regulacją 2018/1725, stanowiącą odpowiednik RODO dla instytucji unijnych. Orientacje nie odnoszą się do AI Act bezpośrednio, lecz funkcjonują równolegle, jako uzupełnienie obowiązków wynikających z prawa ochrony danych osobowych
Zakres dokumentu obejmuje kilkanaście kluczowych obszarów regulacyjnych. Oto niektóre z nich:
1. Określenie ról i odpowiedzialności
Orientacje podkreślają kluczową wagę prawidłowego określenia ról administratora i podmiotu przetwarzającego w kontekście generatywnej AI. Wskazują na konieczność formalnego dokumentowania tych ról, a także wdrożenia umów i klauzul przetwarzania zgodnie z wymogami EUDPR.
2. Obowiązki Inspektora Ochrony Danych (DPO)
DPO ma brać udział już na etapie projektowania, opiniować DPIA, doradzać w zakresie zgodności oraz monitorować proces wdrożenia. EDPS podkreśla konieczność włączania DPO w pełny cykl życia systemu generatywnej AI.
3. Kiedy wymagane jest DPIA
DPIA jest wymagana zawsze wtedy, gdy zastosowanie generatywnej AI może prowadzić do wysokiego ryzyka naruszenia praw i wolności osób. EDPS wskazuje na obowiązek ciągłego monitorowania ryzyk oraz aktualizacji DPIA, ponieważ ryzyka mogą pojawiać się wraz z ewolucją modeli oraz ich zachowań. Wytyczne przewidują konsultacje z EDPS, gdy ryzyk nie da się ograniczyć dostępnymi środkami .
4. Ryzyka dotyczące bezpieczeństwa
Generatywna AI wprowadza nowe wektory ataku: model inversion, prompt injection, jailbreaks. EDPS wymaga wdrożenia dedykowanych środków bezpieczeństwa, w tym wykorzystania red teamingu, regularnej walidacji danych, kontroli źródeł danych oraz ciągłego monitorowania ryzyk systemowych
5. Wskazówki dotyczące ograniczania biasu i zapewnienia fair processing
Modele muszą być testowane pod kątem uprzedzeń, a instytucje powinny stosować środki minimalizacji dyskryminacji i zapewnienia przejrzystości.
Choć dokument kierowany jest do instytucji UE, jego konstrukcja odzwierciedla podejście regulatorów europejskich do generatywnej AI. Przedsiębiorcy mogą traktować te orientacje jako praktyczny benchmark zgodności.
Wytyczne pokazują, że organizacje – także prywatne – będą musiały wdrożyć formalne procesy: dokumentację cyklu życia modeli, DPIA dedykowane dla AI, polityki zarządzania danymi oraz kontrolę dostawców AI.
Z kolei uporządkowana dokumentacja modeli, źródeł danych, procesów fine-tuningu oraz testów bezpieczeństwa będzie czynnikiem ocenianym przez partnerów, klientów oraz inwestorów.


Komunikat Prezesa Urzędu z 6 października 2025 r. przypomina o obowiązkach wynikających z rozporządzenia Ministra Zdrowia z 21 kwietnia 2023 r. w sprawie reklamy wyrobów medycznych. Akt ten reguluje sposób prowadzenia reklamy kierowanej do publicznej wiadomości – zarówno wyrobów medycznych, jak i produktów nie mających zastosowania medycznego w rozumieniu art. 1 ust. 2 rozporządzenia 2017/745 oraz załącznika XVI.
Reklama musi zawierać:
Prezes URPL precyzuje, że informacja musi pozwalać na identyfikację podmiotu oraz jego roli w procesie reklamy. Samo wskazanie nazwy podmiotu lub osoby nie spełnia wymogu – konieczne jest jednoznaczne przypisanie funkcji: producent, upoważniony przedstawiciel lub podmiot prowadzący reklamę.
Wymóg ten dotyczy każdej reklamy, niezależnie od jej formy. Oznacza to identyczny obowiązek dla spotów wideo, materiałów graficznych, nagrań audio, reklam online, outdooru oraz publikacji w mediach społecznościowych.
Firmy działające w segmencie medtech, wellness, beauty-tech i e-commerce muszą wdrożyć bezwzględny standard oznaczania ról podmiotów pojawiających się w reklamie. Komunikat usuwa resztki wątpliwości interpretacyjnych: brak jednoznacznego wskazania funkcji podmiotu w reklamie będzie traktowany jako naruszenie.


Coraz więcej marek korzysta z trendujących dźwięków w swoich kampaniach na TikToku i Instagramie. Krótkie audio z popularnych seriali, viralowych filmików czy spontanicznych wykonań trafia do tysięcy użytkowników, ale czy można z nich korzystać w reklamach bez naruszania prawa autorskiego?
Czy stworzenie własnej wersji znanego fragmentu piosenki, np. zaśpiewanie tych samych słów albo napisanie nowego tekstu do tej samej melodii, stanowi naruszenie praw twórcy? Co jeśli oryginalne nagranie pochodzi z programu telewizyjnego, a autor utworu nie jest znany? I wreszcie, czy uproszczone licencje platformowe (np. TikToka czy Mety) wystarczą, by chronić markę przed ryzykiem prawnym?
W tym artykule przyglądamy się, gdzie przebiega granica między inspiracją a naruszeniem praw autorskich oraz jak bezpiecznie korzystać z trendującego audio w komunikacji marketingowej.
Stworzenie własnego coveru lub autorskiego opracowania popularnego utworu może wydawać się bezpiecznym obejściem licencji, jednak w praktyce nie eliminuje kluczowych obowiązków prawnych. W każdym przypadku, w którym muzyka ma być połączona z obrazem, zwłaszcza w treściach promocyjnych, konieczne jest uzyskanie licencji synchronizacyjnej na wykorzystanie utworu pierwotnego (melodii i tekstu).
Zarówno wierne wykonanie, jak i twórcza przeróbka wymagają zgody właścicieli praw autorskich. W przypadku opracowania dodatkowo potrzebna jest zgoda autora oryginału. Procedura uzyskania takich zgód bywa czasochłonna, kosztowna i obarczona niepewnością, ponieważ zależy od decyzji samych twórców lub ich reprezentantów.
W kontekście kampanii komercyjnych i działań marek, szczególnie tych o dużej skali, najbezpieczniejszym rozwiązaniem pozostaje korzystanie z utworów objętych właściwymi licencjami lub tworzenie w pełni oryginalnych kompozycji. Dzięki temu można uniknąć ryzyka naruszenia praw autorskich i ewentualnych roszczeń finansowych.
Polskie prawo autorskie, uregulowane ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych, chroni utwór jako każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze. W przypadku utworu słowno-muzycznego, takiego jak popularna piosenka, ochrona obejmuje wiele warstw, które często muszą być licencjonowane oddzielnie, co stanowi fundamentalne wyzwanie.
Dla każdego materiału wideo o charakterze reklamowym, zawierającego muzykę, niezależnie od tego, czy jest to oryginał, czy cover, wymagane są kluczowe zgody na wykorzystanie w celach komercyjnych (zarobkowych).
W polskim prawie autorskim, zwykłe wykonanie, które nie wprowadza istotnych, twórczych zmian w kompozycji, nie jest uznawane za opracowanie. W takim przypadku, licencja na wykonanie, którą można uzyskać za pośrednictwem OZZ, jest wystarczająca w kontekście niekomercyjnym.
Granica między wiernym wykonaniem a opracowaniem jest płynna. Jeżeli w trakcie produkcji coveru, marka wprowadzi twórcze zmiany w aranżacji, instrumentacji lub innych elementach piosenki (co często ma miejsce w materiałach promocyjnych, aby nadać im unikalny charakter), może to doprowadzić do powstania opracowania. Wówczas, zastosowanie mają bardziej restrykcyjne wymogi prawne, opisane poniżej.
Nawet jeśli cover pozostaje absolutnie wierny (nie jest opracowaniem), marka nie może polegać wyłącznie na licencjach na wykonanie (np. od ZAiKS).
Obowiązek uzyskania licencji do synchronizacji jest niezależny od płatności tantiem do OZZ. Licencja ta dotyczy sposobu wykorzystania (połączenia z obrazem reklamowym), podczas gdy OZZ w typowym scenariuszu zarządza prawami do reprodukcji i publicznego wykonania. Marka musiałaby uzyskać formalną zgodę wydawcy muzycznego na użycie utworu w reklamie. Nieuzyskanie tej zgody stanowi rażące naruszenie autorskich praw majątkowych, pomimo stworzenia własnego nagrania.
Ponadto, należy zachować szczególną ostrożność w przypadku bazowania na audio z programu telewizyjnego. Programy audiowizualne są chronione prawami autorskimi i prawami pokrewnymi. Chociaż własny cover eliminuje fonogram, jakakolwiek próba naśladowania charakterystycznych efektów dźwiękowych lub wykorzystania nawet minimalnych fragmentów oryginalnej ścieżki dźwiękowej programu telewizyjnego, byłaby bezpośrednim naruszeniem praw pokrewnych.
Zachowanie oryginalnej linii melodycznej przy jednoczesnej zmianie tekstu jest prawnie kwalifikowany jako stworzenie utworu zależnego, czyli opracowania. Zgodnie z prawem, rozporządzanie i korzystanie z opracowania cudzego utworu wymaga zezwolenia twórcy utworu pierwotnego. Zmiana warstwy lirycznej przy zachowaniu kompozycji jest twórczą modyfikacją utworu słowno-muzycznego
Prawna konieczność uzyskania zgody autora pierwotnego czyni ten scenariusz najbardziej ryzykownym i złożonym:
Platformy mediów społecznościowych, w tym Meta (Facebook/Instagram) i TikTok stosują rygorystyczne zasady licencyjne, szczególnie w odniesieniu do treści sponsorowanych i monetyzowanych, które muszą być prawnie zabezpieczone niezależnie od ich viralowego statusu.
Regulaminy stanowią jednoznacznie, że konta biznesowe i marki nie mogą korzystać z ogólnej biblioteki muzyki dostępnej dla zwykłych użytkowników. Muzyka ta jest licencjonowana tylko na użytek osobisty i niekomercyjny. Zamiast tego, marka musi korzystać z Commercial Music Library (CML) - Tiktok/ Meta Sound Collection - Meta, która zawiera utwory, do których platforma uzyskała już prawa komercyjne.
Korzystanie z powyższych zbiorów gwarantuje minimalne ryzyko prawne, ponieważ utwory tam zawarte są przystosowane do użytku komercyjnego. W zbiorach znajdują się utwory rockowe, popowe, elektroniczne i inne, dostępne do użytku w ogólnych treściach organicznych, duetach, reakcjach oraz reklamach wideo.
Jeśli marka zdecyduje się użyć coveru lub opracowania, które nie pochodzi z ww. zbiorów, musi włączyć odpowiednie ustawienie ujawnienia treści komercyjnej i zaakceptować Music Usage Confirmation.
Można teoretycznie rozważyć, czy zmiana tekstu nie kwalifikuje się jako parodia lub pastisz, które w świetle prawa stanowią dozwolony użytek.
Dozwolony użytek (w tym parodia) jest jednak prawem ograniczającym monopol twórcy i służy zaspokojeniu interesów publicznych, takich jak swoboda wypowiedzi, satyra czy krytyka. Zastosowanie dozwolonego użytku w celu komercyjnej reklamy produktów (promocja marki) jest w polskiej doktrynie prawnej i orzecznictwie traktowane z dużą nieufnością i obarczone jest ekstremalnym ryzykiem.
Celem wykorzystania utworu przez markę nie jest krytyka ani humor kosztem oryginalnego utworu, ale czerpanie korzyści z jego popularności do promocji własnych produktów. W takich okolicznościach sądy zazwyczaj uznają, że interes twórcy przeważa nad komercyjnym interesem reklamodawcy, co prowadzi do wniosku, że dozwolony użytek nie znajduje zastosowania. Wszelkie wykorzystanie, nawet nieznacznie zmodyfikowane, na potrzeby reklamy musi być w pełni licencjonowane.
Czasami można jeszcze rozważyć również poniższe:
Użycie jakiejkolwiek części oryginalnego, viralowego klipu jest niemożliwe z punktu widzenia prawnego z uwagi na skumulowanie praw własności intelektualnej, których nie można nabyć bez skomplikowanej i kosztownej procedury licencyjnej obejmującej co najmniej trzy niezależne podmioty.
Potwierdza się, że próba użycia tego konkretnego klipu niesie za sobą ryzyko skumulowane wynikające z nagromadzenia warstw praw:
W kontekście wymogów komercyjnych platform, Meta i TikTok kategorycznie wykluczają użycie muzyki z ich ogólnych bibliotek w treściach monetyzowanych lub reklamowych. Treści takie wymagają od marki posiadania pełnej, niezależnej licencji komercyjnej na cały utwór. Z uwagi na niemożność pozyskania wszystkich niezbędnych zgód, jedyną bezpieczną ścieżką jest stworzenie nowego, oryginalnego materiału dźwiękowego.


Francuski organ ochrony danych CNIL ustalił, że na stronie shein.com dochodziło do systemowego umieszczania i odczytywania na urządzeniach użytkowników szeregu plików cookies – w tym reklamowych i służących tzw. cappingowi reklamowemu – bez uprzedniej zgody użytkownika.
Podczas kontroli stwierdzono, że:
Wprawdzie postępowanie zostało prowadzone w oparciu o przepisy francuskie, jednak wnioski mają przełożenie jak najbardziej na system polski:
.webp)

Wspólnie z PFR startujemy z serią 6 krótkich artykułów, które pomogą founderom podejmować trafne decyzje prawne w momentach o największym wpływie na rozwój spółki i przebieg rundy.
W kolejnych publikacjach omówimy:
Śledź serię i uporządkuj fundamenty prawne swojej spółki zanim zaczną kosztować. Zapraszamy do lektury pierwszej publikacji: https://startup.pfr.pl/artykul/nazwa-startupu-jak-uniknac-kosztownych-bledow-na-starcie


Rynek nieruchomości przechodzi globalną transformację cyfrową i technologiczną. Technologia (PropTech) nie jest już pochodną, ale kluczowym elementem przewagi konkurencyjnej. Skuteczne zakładanie spółki technologicznej w tym sektorze wymaga nie tylko świetnego pomysłu, ale i odpowiedniej obsługi prawnej spółek technologicznych, która zabezpieczy majątek, własność intelektualną i przygotuje spółkę do szybkiego skalowania i pozyskania inwestorów.
Modele biznesowe projektów z sektora proptech w dużej mierze odzwierciedlają globalne trendy i skupiają się na automatyzacji, analizie danych oraz cyfryzacji procesów budowlanych i transakcyjnych. Najczęstsze z nich to:
Kluczowe znaczenie ma maksymalne wykorzystanie dostępnych korzyści podatkowych, aby obniżyć efektywną stawkę podatkową i zwiększyć kapitał na rozwój.
Regulacje prawne dla firm proptech są kluczowym wyzwaniem, zwłaszcza w przestrzeni, w której łączą się i wzajemnie działają nowe technologie oraz dane osobowe.
Niemniej jednak, każdy podmiot działający w PropTech musi działać w określonej formie prawnej. Do najczęściej funkcjonujących możemy zaliczyć:
Wiele rozwiązań PropTech (zwłaszcza SaaS) nie wymaga specjalnych licencji, ale kluczowe jest uregulowanie kwestii w zakresie:
Największe wyzwania prawne dla spółek technologicznych działających na rynku nieruchomości to zrównoważenie innowacji (np. AI, Big Data) z restrykcyjnymi przepisami RODO i AI Act (Akt o Sztucznej Inteligencji). Przepisy te restrykcyjnie podchodzą do gromadzenia i przetwarzania danych i wprowadzają normy prawne w zakresie, którym procesy te powinny być minimalizowane, a w przypadkach dotyczących katalogowania osób, spółki powinny wprowadzać nadzór ludzki. Właściwa kancelaria spółki technologiczne dostosuje do stosownych regulacji.


W erze cyfrowej transformacji rynku nieruchomości (PropTech – Property Technology), działalność lokalnych startupów nie może ograniczać się wyłącznie do pozyskiwania kapitału od podmiotów funkcjonujących na rynku krajowym. Poszukiwanie strategicznego partnera i finansowanie projektów na rynkach międzynarodowych to obecnie najlepszy sposób na pozyskanie odpowiednich funduszy. Zagraniczny fundusz venture capital PropTech wnosi nie tylko kapitał, ale przede wszystkim globalne know-how i sieć kontaktów niezbędną do przeprowadzenia udanej ekspansji międzynarodowej.
Pozyskiwanie kapitału dla startupu na rynkach zagranicznych wymaga precyzyjnego planowania i głębokiego zrozumienia różnic kulturowych i rynkowych, w tym polityk inwestycyjnych. Proces ten jest z reguły dłuższy i bardziej wymagający niż pozyskiwanie środków od podmiotów lokalnych. Należy wskazać, że proces pozyskania inwestora zagranicznego dla startupu, od pierwszego kontaktu do zamknięcia transakcji trwa zwykle od 6 do 12 miesięcy, z czego większość czasu obejmują negocjacje, proces due diligence oraz przygotowanie dokumentacji.
Polityka inwestycyjna oraz proces wejścia do spółki różni się w przypadku zagranicznych inwestorów. Fundusze zagraniczne przede wszystkim posiadają spersonalizowane rynki technologiczne, które obejmują konkretny sektor, ale również:
Prezentacja biznesplanu zagranicznym inwestorom wymaga globalnej perspektywy i udowodnienia, że problem, na który odpowiada spółka lub sposób wykorzystania technologii będzie miał zasięg globalny. Prezentacja inwestorska dla zagranicznych funduszy powinna być zwięzła i koncentrować się na czterech filarach:
Zagraniczne fundusze inwestycyjne sondując rynek PropTech zwracają uwagę na takie czynniki jak zdolność do skalowania globalnego, co również wpływa na wycenę danego podmiotu. Celem rozszerzenia działalności na inne rynki należy przede wszystkim adekwatnie wybrać rynek. Kluczowym jest aby wybrać rynek, na którym dana technologia nie istnieje, a jej wdrożenie nie implikuje znacznego ryzyka strat finansowych. Istotna jest również znajomość rynku w zakresie regulacyjnym z tego też względu bezpiecznym rozwiązaniem jest rynek państwa członka Unii Europejskiej, gdzie regulacje dotyczące choćby sztucznej inteligencji czy ochrony danych osobowych będą tożsame z polską rzeczywistością.
Negocjacje z funduszami venture capital są kluczowym etapem, od którego zależy wielkość inwestycji i wypracowanie odpowiedniej pozycji i relacji między inwestorem a założycielem. Fundusze VC inwestują nie tylko w technologię, ale w zespół, strukturę prawną, potencjał skalowania i governance.
Fundusze zagraniczne w trakcie negocjacji będą dążyć do zabezpieczenia kapitału poprzez liquidation preference. Standardem rynkowym jest 1x non-participating (zwrot zainwestowanej kwoty przed podziałem zysku). Należy uważać na klauzule typu 2x lub participating preferred, które są uznawane za agresywne i mogą znacząco ograniczyć zysk założycieli przy wyjściu z inwestycji (Exit).
Przed przystąpieniem do negocjacji startup powinien przejść przez wewnętrzny proces due diligence aby zidentyfikować ryzyka, niewłaściwe funkcjonowanie zarówno w zakresie finansowym, jak i prawnym. Niezbędna dokumentacja obejmuje dwa obszary:


Podstawowe pytanie, które nasuwa się, gdy na tapet weźmie się prawa autorskie programów komputerowych brzmi „kto prawnie powinien być właścicielem tego kodu?” Czy programista, który go napisał? A może pracodawca, który zapłacił za jego stworzenie? Co z dokumentacją, z interfejsem, z bazą danych, z grafiką? Czy dekompilacja to już kradzież, czy jeszcze legalna ciekawość?
Jest to ważny i nie dla każdego oczywisty temat, a który każdy twórca oprogramowania powinien rozumieć - nie tylko z ciekawości, ale z potrzeby zarządzania swoją pracą. W tym wpisie przyjrzymy się, jak wygląda ochrona programów komputerowych w polskim systemie prawnym i co oznacza prawo autorskie software w praktyce.
W polskim systemie prawnym program komputerowy jest chroniony przede wszystkim na mocy ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, podobnie jak dzieła literackie, muzyczne czy graficzne. Program komputerowy, o ile jest twórczy i indywidualny (a także został stworzony przez człowieka), jest utworem - bez względu na jego przeznaczenie, język programowania, formę zapisu czy funkcję.
Oznacza to, że autor programu, od chwili jego stworzenia, posiada co do zasady pełnię praw autorskich, zarówno osobistych, jak i majątkowych, bez potrzeby dokonywania żadnej rejestracji.
Najprościej mówiąc, prawo autorskie chroni formę wyrażenia. W przypadku programu komputerowego ochrona obejmuje znacznie więcej niż tylko kod źródłowy, a są to m.in.:
· Ochrona kodu źródłowego - niezależnie od języka (Python, Java, C++...),
· Ochrona kod wynikowego - czyli skompilowany plik .exe czy .class,
· Ochrona struktury i architektury programu – ale tylko w konkretnej postaci,
· Ochrona interfejsu użytkownika - ale uwaga: tylko w części, która nie jest sposobem funkcjonalności,
· Ochrona dokumentacji projektowej i technicznej - jeśli zawiera oryginalne elementy(modele, schematy, opisy działania).
Nie są natomiast objęte ochroną prawnoautorską same idee, algorytmy, metody matematyczne czy działania, koncepcje – to zastrzega się wprost w przepisach.
Twórca programu komputerowego dysponuje szerokim katalogiem praw majątkowych, w tym prawem do decydowania o:
· kopiowaniu, rozpowszechnianiu, sprzedawaniu programu,
· udzieleniu licencji (np. komercyjnej lub open source),
· modyfikowaniu, rozwijaniu lub wstrzymywaniu rozwoju oprogramowania.
Bez wyraźnego przeniesienia lub udzielenia praw- nikt inny nie może legalnie korzystać z programu. Nawet klient, który zapłacił za jego stworzenie, nie ma automatycznego prawa własności do dalszego wykorzystania kodu, jeśli w umowie wyraźnie nie zabezpieczył tej kwestii. Chociaż czasami może dojść do udzielnie dorozumianej licencji niewyłącznej.
Z punktu widzenia prawa, dekompilacja programu komputerowego co do zasady stanowi ingerencję w autorskie prawa majątkowe, jednak przepisy przewidują wyjątki. Legalna dekompilacja lub odtwarzanie kodu jest możliwe w ściśle określonych przypadkach wskazanych w art. 75 ustawy oprawie autorskim i prawach pokrewnych. Możesz to zrobić, gdy:
Ponadto wolno:
Nie wolno natomiast:
W skrócie: dozwolone jest badanie, testowanie i dekompilacja w zakresie i na warunkach przewidzianych w ustawie, w tym również w działalności komercyjnej. Natomiast dekompilacja wyłącznie „dla zabawy” albo w celu kopiowania cudzego programu bez zgody uprawnionego narusza prawo autorskie.
Jeśli program komputerowy powstaje wramach stosunku pracy, sytuacja wygląda inaczej.
Zgodnie z przepisami:
Nie oznacza to jednak, że pracodawca nabywa prawa osobiste (np. prawo do autorstwa). Te zawsze pozostają przy twórcy -są niezbywalne i niezależne od umowy.
Jeśli twórca jest współpracownikiem na umowie cywilnoprawnej - sytuacja wymaga osobnego uregulowania w umowie. W przeciwnym razie prawa pozostają przy autorze, a nie przy zamawiającym.
Licencja to zgoda na korzystanie z programu komputerowego na określonych zasadach. Może mieć różną postać:
Pamiętaj: bez licencji lub przeniesienia praw majątkowych, klient nie może legalnie używać, rozwijać ani sprzedawać Twojego oprogramowania.
Choć może brzmieć to nietypowo, program komputerowy - z punktu widzenia prawa - to utwór literacki (w sensie formalnym, nie artystycznym). Wynika to z przepisów prawa autorskiego Unii Europejskiej, które Polska implementowała. Kod źródłowy to po prostu tekst -zapisany językiem programowania - i jako taki podlega ochronie tak, jak powieść czy scenariusz.
Prawa majątkowe – można je przenieść, sprzedać, dziedziczyć. Pozwalają przede wszystkim zarabiać na programie.
Prawa osobiste – są niezbywalne. Obejmują:
Nawet jeśli pracodawca czy klient przejmie prawa majątkowe, twórca nadal może dochodzić ochrony praw osobistych, np. żądać podpisania go jako autora programu.
Wreszcie, często pomijany, ale istotny aspekt, dokumentacja projektowa. Jeśli zawiera twórcze i indywidualne elementy,np. oryginalne opisy rozwiązań, architektury systemu, modele UML, diagramy, również podlega ochronie jako utwór.
Nie każde zestawienie funkcji czy lista wymagań będzie utworem, ale wszystko, co jest indywidualnym przejawem twórczości, może zostać objęte prawem autorskim. Oznacza to wówczas w praktyce, że:
Tak, kod programu komputerowego, zarówno źródłowy, jak i wynikowy, podlega pełnej ochronie prawnoautorskiej. Prawo traktuje kod jak utwór literacki (w sensie prawnym), co oznacza, że jego kopiowanie, modyfikacja czy rozpowszechnianie bez zgody autora stanowią naruszenie praw autorskich.
Dotyczy to każdego języka programowania - od JavaScriptu po Pythona - i każdej części kodu, która stanowi twórczy, indywidualny efekt pracy autora.
Ochrona praw autorskich programów komputerowych obejmuje oryginalne i stworzone przez człowieka (a nie przezAI):
Ochronie prawnoautorskiej nie podlegają natomiast: idee, algorytmy, funkcje techniczne czy sam pomysł na program.
Dekompilacja programu komputerowego może by ćdopuszczalna bez zgody autora, ale tylko w ściśle określonych przypadkach przewidzianych w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Co do zasady, stanowi ona ingerencję w autorskie prawa majątkowe, jednak prawo dopuszcza wyjątki, gdy:
Dodatkowo, można, również bez zgody autora, sporządzać kopie zapasowe programu oraz obserwować, badać i testować jego działanie w celu poznania zasad lub idei jego funkcjonowania.
Natomiast dekompilacja w celu skopiowania programu, stworzenia programu o zasadniczo podobnej strukturze, przekazywania dalej uzyskanych danych czy innego wykorzystania wykraczającego poza ustawowe wyjątki jest zabroniona i stanowi naruszenie prawa autorskiego.
W przypadku oprogramowania stworzonego w ramach stosunku pracy, prawa autorskie majątkowe do programu posiadać będzie pracodawca.
Ale uwaga:
To zależy. Layout programu komputerowego - czyli jego wygląd, rozmieszczenie elementów, grafiki, kolory, ikony czy układ interfejsu - może być chroniony prawem autorskim, o ile spełnia trzy warunki:
Nie wszystkie elementy UI podlegają ochronie. Przykładowo: klasyczny formularz logowania czy menu boczne w aplikacji SaaS -jeśli są oparte na powszechnych standardach nie będą uznane za utwór. Natomiast już autorski układ graficzny z niestandardową nawigacją lub oryginalną koncepcją wizualną - jak najbardziej może być chroniony.
Dodatkowo, jeśli layout zawiera elementy graficzne (np. ilustracje, animacje), to te elementy mogą być chronione niezależnie - jako utwory plastyczne lub multimedialne.
Ochrona programów komputerowych to dziś nie tylko kwestia bezpieczeństwa, ale i przewagi rynkowej. Jeśli tworzysz software – komercyjnie czy też nie – zadbaj o to, by prawo autorskie niebyło dla Ciebie barierą, lecz narzędziem świadomego działania. Jeśli masz wątpliwości co do przysługujących Ci praw, konstrukcji umowy, zasad licencjonowania lub legalności wykorzystania kodu, skontaktuj się z naszą kancelarią – chętnie doradzimy i pomożemy bezpiecznie zabezpieczyć Twój projekt.


Od 10 października 2025 roku wejdzie w życie zasadnicza część przepisów Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/900 z dnia 13 marca 2024 r. w sprawie przejrzystości i targetowania reklamy politycznej. Nowe unijne przepisy mają na celu zwiększenie przejrzystości w kampaniach politycznych prowadzonych w przestrzeni cyfrowej, w szczególności w mediach społecznościowych i na platformach internetowych.
Rozporządzenie to zostało opracowane w odpowiedzi na rosnące obawy dotyczące manipulacji informacyjnej i dezinformacji w Internecie, zwłaszcza w kontekście wyborów. Kluczowym celem jest zagwarantowanie uczciwości procesu demokratycznego poprzez wyraźne oznaczanie treści politycznych i ujawnianie źródeł ich finansowania.
Do najważniejszych zmian należą:
Rozporządzenie dotyczy trzech głównych grup:
Za nieprzestrzeganie nowych regulacji przewidziane są surowe sankcje, m.in. obowiązek usunięcia reklamy, blokady kont czy wysokie kary finansowe – nawet do 6% rocznego dochodu lub globalnego obrotu firmy.
Choć rozporządzenie skupia się głównie na reklamach politycznych, jego wpływ może odczuć także szersza grupa podmiotów działających w branży marketingu cyfrowego. Co warto wiedzieć?


Umowa licencyjna na oprogramowanie jest to dokument, który określa warunki korzystania z danego programu komputerowego. Stanowi umowę między twórcą lub posiadaczem oprogramowania a jego użytkownikiem, w ramach której zostają określone zasady korzystania z niego, w tym prawa i obowiązki stron. Umowa ta jest kluczowym elementem w procesie, przykładowo, zakupu, instalacji i użytkowania oprogramowania komputerowego. Co ważne, umowa licencyjna nie przenosi praw autorskich do oprogramowania na korzystającego.
W zależności od przyjętego kryterium, przykłady umów licencyjnych na oprogramowanie mogą się różnić. Można przede wszystkim przyjąć główny podział, który jest uniwersalny i ma zastosowanie nie tylko do programów komputerowych, czyli na licencje wyłączne i niewyłączne.
Licencja wyłączna to możliwość korzystania z oprogramowania w określonym zakresie tylko przez jednego licencjobiorcę. Z kolei licencja niewyłączna pozwala na jednoczesne korzystanie w określonym zakresie także innym użytkownikom.
Możemy również podzielić licencje z uwagi na cel w jakim będziemy wykorzystywali oprogramowanie (użytek osobisty czy komercyjny), licencje open source (i tutaj mamy sporo tych licencji takie jak: MIT, Apache, GNU etc. i jeszcze wewnątrz podział na te copyleft i non-copyleft), czy z uwagi na czas: licencje na czas oznaczony lub nieoznaczony.
Wybór odpowiedniej licencji na oprogramowanie to decyzja, która wpływa na rozwój produktu, model biznesowy i strategię rynkową. Przykładowo licencje open-source i komercyjne, różnią się fundamentalnie podejściem do kodu źródłowego, kosztów oraz praw użytkownika.
Licencje Open-Source dają użytkownikom swobodę wglądu, modyfikacji i rozpowszechniania kodu źródłowego. Teoretycznie ich głównym celem jest promowanie współpracy i innowacji.
Licencje komercyjne są zazwyczaj płatnei ściśle kontrolują sposób użycia oprogramowania. Zazwyczaj też kod źródłowyjest zamknięty, a prawa użytkownika są ograniczone do tych, które zostałyprecyzyjnie określone w umowie licencyjnej.
Jak zostało wskazane wyżej, polskie prawo autorskie rozróżnia dwa uniwersalne rodzaje licencji - licencję wyłączną i licencję niewyłączną, przy czym dla każdej z nich stawia inne wymagania względem formy ich zawarcia.
Dla ważności umowy licencji wyłącznej na oprogramowanie wymagana jest forma pisemna pod rygorem nieważności. Oznacza to, że aby taka umowa była prawnie wiążąca, musi zostać sporządzona na piśmie i podpisana przez obie strony. Jeśli strony zawierają ustnie lub w innej formie (np. skan lub e-mail), umowa jest nieważna i nie wywołuje skutków prawnych. Przy czym należy też wskazać, że skuteczną alternatywą dla własnoręcznych podpisów jest kwalifikowany podpis elektroniczny.
Dla ważności umowy licencji niewyłącznej na oprogramowanie wystarczy forma dokumentowa, a nawet można ją zawrzeć w sposób dorozumiany. Oznacza to, że umowa jest ważna i wiążąca, nawet jeśli nie została podpisana własnoręcznie. Wystarczy, że jej treść została utrwalona w formie umożliwiającej zapoznanie się z nią, np. w wiadomości e-mail, w pliku tekstowym, czy też poprzez akceptację warunków licencji (tzw. EULA) kliknięciem w oknie instalatora. Mimo że forma pisemna nie jest wymagana, dla celów dowodowych i bezpieczeństwa prawnego, zawsze warto zadbać o utrwalenie treści umowy w sposób trwały.
W sytuacjach, gdy chcemy korzystać z czyjejś szeroko pojętej twórczości często spotykamy się z dwoma pojęciami: licencja i przeniesienie praw autorskich. Chociaż oba odnoszą się do możliwości korzystania z czyjejś pracy (np. zdjęcia, tekstu, oprogramowania), niosą ze sobą zupełnie inne skutki prawne. Zrozumienie tych różnic jest kluczowe, aby uniknąć nieporozumień i zabezpieczyć swoje interesy.
Licencja: twórca (licencjodawca) pozostaje właścicielem praw autorskich - udziela jedynie zgody innemu podmiotowi(licencjobiorcy) na korzystanie z utworu w ściśle określonym zakresie.
Przeniesienie praw: twórca całkowicie zbywa swoje prawa autorskie majątkowe na rzecz nabywcy. Nabywca staje się nowym właścicielem praw i może nimi swobodnie dysponować – udzielać licencji innym, przenieść prawa na kolejne osoby etc. W celu przeniesienia praw wymaganą formą umowy jest forma pisemna pod rygorem nieważności, tak jak w przypadku licencji wyłącznej.
Jakie są kluczowe elementy umowy licencyjnej na oprogramowanie? Pomijając kluczowe elementy takie jak strony umowy, postanowienia końcowe etc., zazwyczaj są to:
Prawami użytkownika są tak naprawdę głównie pola eksploatacji, na których można korzystać z oprogramowania np.: instalacja, uruchomienie. Inne to: czy użytkownik może udzielać sublicencji, na jakim terytorium ma prawo korzystać i przez jaki okres.
W zakresie obowiązków będą to opłaty i zwykle obowiązek przestrzegania opisanych ograniczeń lub działań zabronionych w stosunku do oprogramowania (np. odtwarzanie kodu źródłowego programu).
Typowe ograniczenia w umowie licencyjnej na oprogramowanie mogą obejmować:
Przy czym to wszystko zależy od specyfiki programu, od umowy licencyjnej czy jest to licencja open source, EULA (która jest zwykle wzorcem dla wszystkich użytkowników) czy jest to umowa licencyjna wypracowana pod konkretnego klienta.
Najczęstszą i najbardziej bezpośrednią konsekwencją naruszenia warunków licencyjnych jest kara umowna. Czym jest kara umowna? To z góry ustalona kwota, którą musisz zapłacić, jeśli złamiesz konkretny punkt umowy. Licencjodawca wtedy nie musi udowadniać, że poniósł szkodę finansową ani wyliczać jej dokładnej wysokości. Wystarczy, że udowodni, że naruszona została licencja.
Kara umowna to nie jedyne, co Ci grozi. Licencjodawca ma też inne opcje, aby dochodzić swoich praw:
· może on wypowiedzieć umowę, a więc niejako wycofać swoją zgodę na korzystanie z oprogramowania;
· nawet jeśli w umowie nie ma kary umownej, licencjodawca może pozwać Cię o odszkodowanie za poniesione straty lub utracone korzyści; musi wtedy udowodnić, jaką faktycznie poniósł szkodę, ale to wciąż realne ryzyko finansowe;
· w skrajnych przypadkach, zwłaszcza przy masowym piractwie lub celowym, szkodliwym działaniu, naruszenie praw autorskich może prowadzić nawet do odpowiedzialności karnej, w tym grzywien, a nawet kar więzienia.
Najlepszym sposobem na uniknięcie tych problemów jest po prostu dokładne czytanie warunków licencji. Jeśli warunki umowy są niejasne, poproś o wyjaśnienie licencjodawcę lub o pomoc w ich przenalizowania prawnika specjalizującego się wprawie IT. Umowy licencyjne na oprogramowanie choć często standardowe, mogą zawierać skomplikowane klauzule prawne, to bywa też celowym zabiegiem. Niewiedza lub niezrozumienie nie zwalnia z odpowiedzialności.
Jeżeli mówimy o prawach autorskich do oprogramowania to należy podkreślić, że umowa licencyjna nie przenosi tych prawa na klienta czy użytkownika. Prawa pozostają przy właścicielu, a klient/użytkownik jest uprawniony do korzystania w zakresie określonym umową. Pamiętajmy też, że ochrona prawnoautorska do utworu (w tym wypadku do oprogramowania) jest nieformalna, to znaczy w tym kontekście, że nie wymaga zgłoszenia do jakiegokolwiek specjalnego organu. Twórca oprogramowania ta ochrona przysługuje z mocy prawa, nie musi tego nigdzie zgłaszać.
Obok samej ochrony praw autorskich, kluczowe w umowach licencyjnych na oprogramowanie mogą być zabezpieczenie kwestii poufności oraz ochrona tajemnicy handlowej i know-how, w szczególności, jeżeli chcemy opatentować oprogramowanie.
Klauzula poufności to częsty element umowy licencyjnej na oprogramowanie. Chroni ona informacje poufne, które licencjobiorca otrzymuje w związku z korzystaniem z oprogramowania. Takie informacje mogą obejmować:
Klauzula ta zobowiązuje licencjobiorcę do zachowania w tajemnicy wszelkich przekazanych mu poufnych informacji.
W kontekście oprogramowania, tajemnica przedsiębiorstwa i know-how to cenne aktywa, które wyróżniają produkt na rynku. Takimi mogą być wszelkie informacje, które mają wartość gospodarczą i nie są powszechnie znane. Know-how to z kolei wiedza techniczna, doświadczenie i umiejętności, które są niezbędne do prawidłowego korzystania z oprogramowania lub jego rozwijania.
Ostatnia nowelizacja ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, która weszła w życie 20 września 2024 r. w związku z implementacją dyrektywy DSM, nie wpłynęła na formę zawierania umów licencyjnych na oprogramowanie. Zmiany koncentrowały się przede wszystkim na wzmocnieniu pozycji twórców w relacjach z podmiotami korzystającymi z ich utworów - w szczególności poprzez wprowadzenie mechanizmów zapewniających prawo do odpowiedniego i proporcjonalnego wynagrodzenia oraz większej transparentności w zakresie informacji o przychodach z eksploatacji utworów.
Choć w przestrzeni legislacyjnej wspomina się o dalszych kierunkach zmian mających na celu dostosowanie przepisów do wyzwań rynku cyfrowego oraz wzmocnienie ochrony praw twórców, to na ten moment nieopracowano żadnych konkretnych projektów aktów prawnych w tym zakresie. W konsekwencji, forma i konstrukcja umów licencyjnych pozostają niezmienione, a obowiązujące regulacje zachowują dotychczasowy kształt.
Chcesz być na bieżąco z najważniejszymi zmianami w prawie cyfrowym? Śledź naszego bloga!


Umowa o poufności, znana jako NDA(Non-Disclosure Agreement), stanowi fundamentalny instrument prawny, któregocelem jest ochrona wrażliwych informacji i danych. W dobie cyfryzacji idynamicznej konkurencji, właściwie skonstruowane NDA jest niezbędne dozabezpieczenia przewagi rynkowej, know-how i materiałów kluczowych dla firmy.
NDA to porozumienie, w którym strony zobowiązują się do nieujawniania określonych informacji poufnych osobom trzecim oraz do niewykorzystywania ich w sposób sprzeczny z ustalonym celem. Celem NDA jest ochrona, przykładowo, wrażliwych danych, know-how, rozwiązań technologicznych i informacji strategicznych, których ujawnienie mogłoby narazić przedsiębiorcę na straty finansowe, utratę przewagi konkurencyjnej lub utratę niektórych praw własności intelektualnej.
Umowy NDA znajdują zastosowanie w szczególności w sytuacjach, w których dochodzi do przekazywania informacji o istotnym znaczeniu biznesowym, m.in.:
W praktyce stosuje się dwa główne typy umów o poufności:
Dobór rodzaju NDA powinien wynikać z charakteru współpracy i kierunku przepływu informacji.
Aby NDA mogła być skutecznie egzekwowana, powinna zawierać w szczególności:
· definicję informacji poufnych - czyli określenie, co stanowi informację poufną – np. dokumenty, dane klientów, kod źródłowy, specyfikacje techniczne, strategie marketingowe, dane finansowe; standardem jest wyłączenie z tej definicji informacji publicznie dostępnych lub uzyskanych zgodnie z prawem np. z innych źródeł;
· zakres ochrony - określenie, w jaki sposób można korzystać z przekazanych informacji iw jakich celach mogą być one używane;
· standardy zabezpieczeń - wskazanie obowiązków stron w zakresie ochrony informacji, w tym: zabezpieczenia fizyczne - kontrola dostępu do pomieszczeń, sejfy, zamykane archiwa, zabezpieczenia cyfrowe - szyfrowanie danych, systemy haseł, ograniczenia uprawnień, backupy i inne;
· postępowanie po zakończeniu współpracy - procedury zwrotu lub trwałego zniszczenia nośników danych, usunięcia plików, potwierdzenia wykonania tych czynności;
· czas trwania obowiązku poufności - wskazanie okresu obowiązywania umowy – może on być określony (np. 3–5 lat po zakończeniu współpracy) lub nieokreślony, trzeba mieć jednak wówczas na uwadze dyskusję wokół wypowiadania umów zawieranych na czas nieokreślony;
· sankcje i odpowiedzialność - określenie konsekwencji naruszenia, którymi mogą być: kary umowne – ryczałtowe odszkodowanie płatne w razie naruszenia; prawo do natychmiastowego rozwiązania umowy głównej (na potrzeby której NDA została zawarta); roszczenia odszkodowawcze na zasadach ogólnych, jeśli szkoda przewyższa karę umowną;
· wyłączenia odpowiedzialności – bywa, że przekazanie informacji jest konieczne na mocy przepisu prawa, nakazu sądu lub organu administracji.
Choć przepisy nie wymagają dla ważności NDA formy pisemnej (możliwe jest np. ustne lub mailowe ustalenie zasad poufności), to zawarcie klasycznej umowy jest rekomendowane - zapewnia jasność postanowień, ułatwia dowodzenie naruszenia oraz pozwala na wprowadzenie kar umownych, których skuteczność wymaga dokumentu podpisanego przez obie strony. Nie jest konieczne zawieranie takiej umowy w formie papierowej, wystarczy skan lub podpis zaufany.
NDA określa zasady poufności i sankcje za ich naruszenie, ale dopiero odpowiednie praktyki w firmie, które przykładowo ograniczają ryzyko wycieku danych, pozwalają udowodnić, że dołożono należytej staranności dla ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa.
Najbardziej podstawowe procedury bezpieczeństwa to:
· Oznaczanie i kontrola informacji, np. klasyfikacja dokumentów (np. Publiczne / Poufne /Ściśle poufne), oznaczanie plików i wydruków klauzulą „Poufne”.
· Dostęp tylko dla uprawnionych osób, np. zasada need-to-know - dostęp wyłącznie dla osób, którym jest to niezbędne; MFA (uwierzytelnianie wieloskładnikowe)do systemów z danymi poufnymi.
· Bezpieczne przekazywanie danych, np. szyfrowanie danych - unikanie zwykłych załączników e-mail.
· Zabezpieczenia techniczne, np. hasła i klucze przechowywane w bezpiecznych menadżerach haseł; ochrona urządzeń (antywirus, firewall, szyfrowanie dysków); regularne aktualizacje oprogramowania.
· Bezpieczeństwo fizyczne, np. zamykane szafy i kontrola dostępu do biura, obowiązek niszczenia dokumentów.
· Zakończenie współpracy z pracownikami lub współpracownikami, np. zwrot lub zniszczenie nośników danych; usunięcie kopii z systemów i backupów (zgodnie z cyklem retencji).
Każda umowa NDA powinna być jednak dostosowana do specyfiki branży, charakteru współpracy i rodzaju chronionych informacji. A nawet najlepszy gotowy wzór traci na wartości, jeśli nie idą za nim realne procedury bezpieczeństwa.
W naszej kancelarii pomagamy Klientom przygotować umowy NDA, które nie tylko skutecznie chronią interesy biznesowe, ale również są w pełni zgodne z przepisami prawa i praktyką rynkową. Analizujemy każdy projekt indywidualnie, proponując rozwiązania dopasowane do konkretnego celu i ryzyka.
Jeśli chcesz, aby Twoja umowa o poufności była realnym narzędziem ochrony, a nie tylko formalnością, skontaktuj się z nami - połączymy wiedzę prawniczą z praktycznym podejściem do bezpieczeństwa informacji.


Zastosowanie sztucznej inteligencji w organizacjach pozarządowych może przynieść znaczące korzyści, takie jak lepsza analiza danych, usprawnienie komunikacji czy administracji. Wiele organizacji zaczyna eksperymentować z narzędziami AI, ale równie często napotykają one trudności związane z brakiem systemowego podejścia oraz obawami o bezpieczeństwo i zgodność z regulacjami. W odpowiedzi na te wyzwania, Sektor 3.0, we współpracy z ekspertami z różnych dziedzin, w tym Aleksandrą Maciejewicz i Mileną Balcerzak z kancelarii LAWMORE, Ryszardem Dałkowskim z APN Promise S.A., Katarzyną Drożdżal z Selkie Study, dr. Dawidem Szarańskim i Wojciechem Wilkiem z Sektor 3.0 – stworzył e-book, który ma pomóc organizacjom pozarządowym w bezpiecznym i efektywnym wdrażaniu AI. Publikacja zawiera praktyczne wskazówki, jak opracować wewnętrzne zasady korzystania z narzędzi sztucznej inteligencji, które nie tylko zabezpieczą organizację, ale również zapewnią zespołowi poczucie bezpieczeństwa i klarowności w działaniu.
Publikacja składa się z czterech głównych części i ostatniej, poświęconej mocno praktycznym rozwiązaniom. Pierwsza z nich pomaga organizacjom wprowadzić AI zgodnie z prawem. Kolejna część przypomina o znaczeniu uporządkowanego zarządzania danymi, które jest fundamentem w kontekście wdrażania technologii. Trzecia część zachęca do refleksji, czy np. wykorzystanie narzędzi AI jest zgodne z wartościami organizacji, a czwarta część przedstawia m.in. kroki pozwalające na monitorowanie efektów wdrożenia narzędzia AI w organizacji. E-book zawiera przede wszystkim dużo praktycznych rozwiązań i zasad, co ma zachęcić organizacje do ich wdrożenia, jednocześnie ułatwiając całość procesu.
W części przygotowanej przez Aleksandrę Maciejewicz i Milenę Balcerzak z kancelarii LAWMORE, czytelnicy znajdą konkretne wskazówki, jak skutecznie zabezpieczyć organizację przed konsekwencjami prawnymi wynikającymi z niewłaściwego korzystania z narzędzi AI. Pojawią się przykładowe klauzule, które można wykorzystać przy tworzeniu wytycznych wewnętrznych oraz pytania, które warto zadać, aby dopracować te wytyczne.
E-book zawiera także checklisty i pytania, które pomagają odpowiedzieć na kluczowe zagadnienia związane z wdrażaniem AI w organizacjach. Jedno z pytań dotyczy na przykład tego, czy organizacja potrafi wskazać obszary, w których zastosowanie AI może wiązać się z największym ryzykiem. Inne pytanie to, czy organizacja dysponuje odpowiednimi procedurami i wiedzą, które pozwolą na bezpieczne i zgodne z regulacjami wykorzystanie tych narzędzi. E-book zachęca także do przemyślenia, jak narzędzia AI wspierają wartości organizacji oraz jakie realne korzyści przynoszą. Wszystkie te pytania i narzędzia zostały zaprezentowane w sposób praktyczny, aby pomóc organizacjom przejść przez proces wdrażania sztucznej inteligencji.
Publikacja stworzona przez Sektor 3.0 i nasze eskpertki z LAWMORE to nie tylko zbiór teorii, ale przede wszystkim praktyczny przewodnik, który ma na celu ułatwienie organizacjom wdrażania sztucznej inteligencji w sposób bezpieczny, efektywny i etyczny. Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak krok po kroku zbudować własny system zasad korzystania z AI, jak zabezpieczyć organizację przed ryzykiem prawnym i wizerunkowym, a także jak uwzględnić wartości organizacji przy wdrażaniu nowych technologii, to e-book jest dla Was.
Zachęcamy do pobrania i zapoznania się z pełną treścią, która pomoże Wam w bezpiecznym wprowadzeniu AI w Waszej organizacji: Wewnętrzne zasady korzystania z AI. Przewodnik dla organizacji społecznych | Sektor 3.0


W czerwcu odbyło się kolejne spotkanie z cyklu „Rozmowy o jutrze”, organizowane przez Macieja Kaweckiego, poświęcone wyzwaniom i szansom stojącym przed polskimi startupami. W wydarzeniu udział wzięli Paula Pul, partnerka kancelarii LAWMORE, oraz mec. Rafał Celej – oboje od lat aktywnie wspierający firmy technologiczne i fundusze VC. Rozmowa koncentrowała się na praktycznych aspektach prowadzenia i rozwijania innowacyjnych spółek w Polsce i za granicą, a także na roli, jaką pełni profesjonalne wsparcie prawne w procesie budowania skalowalnego biznesu.
Jednym z kluczowych tematów była kwestia dobrze ustrukturyzowanej współpracy między założycielami już na wczesnym etapie działalności startupu. Uczestnicy zwrócili uwagę na znaczenie umowy założycielskiej (tzw. Founders Agreement), która nie tylko porządkuje relacje wspólników, ale też zabezpiecza przyszłość spółki na wypadek konfliktów czy zmian personalnych. Rozmawiano również o specyfice potrzeb prawnych młodych firm – dynamiczne tempo rozwoju, elastyczność modeli biznesowych i częste zmiany strategii wymagają podejścia znacznie różniącego się od klasycznych rozwiązań stosowanych w dojrzałych przedsiębiorstwach.
W trakcie spotkania poruszono także temat kosztów obsługi prawnej w Polsce - czy są one barierą dla rozwoju startupów? Choć dla wielu młodych firm wydatki na usługi prawne mogą być odczuwalne, Polska wciąż oferuje konkurencyjne stawki na tle Europy. Coraz więcej kancelarii wdraża również elastyczne modele rozliczeń – m.in. success fee, abonamenty czy formy hybrydowe, które pozwalają dostosować ofertę do etapu rozwoju spółki.
Jednym z ważniejszych wątków była również ekspansja zagraniczna - nie zawsze musi się ona wiązać z zakładaniem spółki poza granicami Polski. Wskazywano na alternatywne mechanizmy: licencjonowanie, tworzenie spółek celowych (SPV), a także wykorzystanie sieci partnerów lokalnych. Uczestnicy zgodzili się, że skalowanie działalności za granicą wymaga nie tylko środków i planu, ale także odpowiedniego wsparcia prawnego, które umożliwi bezpieczne wejście na nowe rynki.
Sporo uwagi poświęcono też wyzwaniom, z jakimi mierzą się startupy w Polsce. Oprócz aspektów regulacyjnych i administracyjnych, takich jak złożoność procedur czy brak elastyczności instytucji publicznych, wskazano na problem niskiej świadomości prawnej wśród założycieli oraz utrudniony dostęp do przystępnych cenowo usług na wczesnym etapie rozwoju. Jednym z wniosków była potrzeba systemowej deregulacji, która mogłaby realnie przyspieszyć rozwój rynku innowacji.
Spotkanie zakończyła aktywna sesja pytań i odpowiedzi, która pokazała, jak duże jest zainteresowanie tym, jak mądrze budować innowacyjne spółki w Polsce. Wartością rozmowy była nie tylko analiza barier, ale też pokazanie możliwych kierunków rozwoju – takich, które wzmacniają rynek, otwierają przestrzeń do działania i realnie wspierają przedsiębiorczość technologiczną.


W środę 10 września w Centralnym Ośrodku Sportu Torwar w Warszawie odbyło się szkolenie „Innowacje w sporcie: CSR i AI”, organizowane przez Instytut Sportu, Państwowy Instytut Badawczy. Jednym z prelegentów była Aleksandra Maciejewicz, partnerka kancelarii LAWMORE i ekspertka prawa nowych technologii, która przedstawiła perspektywę prawną zastosowania sztucznej inteligencji w sporcie.
Szczególne miejsce w prezentacji zajęła analiza wpływu sztucznej inteligencji na ochronę danych osobowych. Widzimy coraz większe zainteresowanie możliwościami gromadzenia i przetwarzania danych biometrycznych i zdrowotnych, monitoringu aktywności sportowca czy wykorzystania AI do oceny ryzyka kontuzji. Kolejnym obszarem są algorytmy wspierające proces rekrutacji i scoutingu, które analizują dane statystyczne i wideo, pomagając eliminować błędy ludzkie i zwiększać efektywność selekcji zawodników.
Aleksandra zwróciła uwagę na liczne obowiązki, jakie nakładają w związku z powyższym przepisy prawa na kluby i związki sportowe w kontekście ochrony danych osobowych. Administratorzy są zobowiązani do odpowiedniego zabezpieczenia danych przed nieuprawnionym dostępem, prowadzenia rejestrów przetwarzania, zapewnienia transparentności i realizacji praw osób, których dane dotyczą, co w kontekście sztucznej inteligencji może być problematyczne. Szczególne znaczenie ma powołanie inspektora ochrony danych tam, gdzie jest to wymagane, oraz wprowadzenie szkoleń dla personelu. Równolegle, podmioty stosujące systemy sztucznej inteligencji wysokiego ryzyka muszą działać zgodnie z instrukcjami dostawców, wyznaczyć przeszkolone osoby nadzorujące system, monitorować jego działanie i archiwizować logi. W razie wykrycia nieprawidłowości są zobowiązane do niezwłocznego zawiadomienia dostawcy i organów nadzorczych, a nawet do wstrzymania użytkowania systemu.
Jednocześnie pojawiają się pytania o własność intelektualną - czy w ramach korzystania z AI powstają prawa własności intelektualnej do strategii gry wygenerowanych przez AI, projektów strojów sportowych czy cyfrowych awatarów? A jeżeli tak, to do kogo należą poszczególne prawa - do klubu, zawodnika, trenera czy dostawcy technologii?
Nie mniej istotne jest ryzyko naruszeń praw autorskich. AI Act nie rozstrzyga, kto jest autorem treści wygenerowanych przez systemy sztucznej inteligencji, a do tego problematyczne pozostają kwestie plagiatu czy współautorstwa.
Ważnym punktem dyskusji była także kwestia własności baz danych. Czy przysługują one klubowi jako organizatorowi procesu treningowego, czy dostawcy systemu AI analizującego dane? Brak jednoznacznych odpowiedzi na te i podobne pytania pokazuje, jak istotne jest zawieranie precyzyjnych postanowień umownych i budowanie wewnętrznych polityk organizacyjnych, które jasno określą prawa i obowiązki wszystkich stron.
Firmy działające w sektorze sportowym, a także dostawcy technologii, muszą przygotować się na to, że wdrażanie sztucznej inteligencji wiąże się z dodatkowymi obowiązkami prawnymi i organizacyjnymi. Oznacza to konieczność dostosowania kontraktów do realiów gromadzenia i przetwarzania danych, wdrożenia procedur zgodnych z RODO i AI Act, a także precyzyjnego ustalenia zasad odpowiedzialności za błędy i własności danych. Świadome podejście do tych zagadnień może nie tylko ograniczyć ryzyka prawne, lecz także budować przewagę konkurencyjną i zaufanie w relacjach z zawodnikami, sponsorami i partnerami technologicznymi.


Partner kancelarii LAWMORE, Aleksandra Maciejewicz, wzięła udział Zjeździe Psychiatrów Polskich, który odbył się w Krakowie w dniach 4 – 6 września 2025 roku, z prezentacją poświęconą statusowi prawnemu terapii z użyciem substancji psychodelicznych w Polsce. Dyskusja dotyczyła przede wszystkim regulacji obowiązujących w naszym kraju, wyzwań związanych z ich stosowaniem oraz potencjału, jaki Polska mogłaby wykorzystać w tym obszarze.
Polskie prawo w zakresie substancji psychodelicznych pozostaje restrykcyjne. Większość związków, które na świecie są badane pod kątem potencjalnego zastosowania terapeutycznego, znajduje się w najbardziej obostrzonym wykazie substancji psychotropowych I-P. Oznacza to, że ich posiadanie, obrót czy stosowanie, poza wyjątkami przewidzianymi dla badań naukowych, jest nielegalne i zagrożone sankcjami karnymi. Brak wyodrębnionych regulacji dotyczących terapii psychodelicznej sprawia, że obszar ten funkcjonuje w cieniu prawa karnego, a nie medycznego.
Obowiązujące przepisy nie nadążają za aktualnym stanem badań naukowych. W wielu krajach prowadzi się już zaawansowane badania kliniczne (w II i III fazie) nad zastosowaniem psychodelików w leczeniu depresji lekoopornej, stresu pourazowego czy uzależnień. Polska, pozostając przy rygorystycznym modelu penalizacji, nie tworzy ram prawnych umożliwiających rozwój terapii pod ścisłą kontrolą medyczną i naukową. Taki stan rzeczy utrudnia ewentualne wdrażanie innowacyjnych metod leczenia.
W debacie publicznej wokół psychodelików wciąż pojawia się wiele mitów. Najczęściej dotyczą one ryzyka uzależnienia czy braku różnicy między użyciem rekreacyjnym a terapeutycznym. W rzeczywistości, zgodnie z aktualnym stanem wiedzy, substancje te nie należą do fizycznie uzależniających, a ich potencjał terapeutyczny zależy przede wszystkim od kontekstu użycia, odpowiednich procedur, nadzoru medycznego i standaryzacji. Kluczowe pytanie, które zadają pacjenci, a powinni i decydenci, brzmi: czy Polska powinna zrewidować swoje podejście do psychodelików i dostosować przepisy do realiów współczesnej medycyny?
Jeśli Polska zdecyduje się na stworzenie regulacji umożliwiających użycie psychodelików w ramach compassionate use lub inne stosowanie terapii psychodelicznych w ściśle kontrolowanych warunkach (np. w ramach eksperymentu leczniczego), może otworzyć sobie drogę do roli regionalnego lidera w tej dziedzinie. Przy odpowiednich ramach prawnych i etycznych kraj mógłby stać się atrakcyjnym miejscem dla międzynarodowych projektów badawczych, przyciągnąć inwestycje i wspierać rozwój nowoczesnych metod leczenia.
Dla firm działających w sektorze life sciences, biotech czy medtech otwarcie się Polski na terapie psychodeliczne mogłoby oznaczać nowe szanse rozwoju i współpracy z uczelniami oraz ośrodkami medycznymi. Z drugiej strony, dopóki przepisy pozostają niezmienione, rynek ten w Polsce jest zamrożony, a przedsiębiorcy muszą działać w innych jurysdykcjach, które oferują bardziej sprzyjające regulacje. Firmy, które już dziś przygotują się na potencjalne zmiany prawne, mogą w przyszłości zyskać przewagę konkurencyjną i dostęp do nowego, dynamicznie rozwijającego się segmentu medycyny.


Sztuczna inteligencja odgrywa coraz większą rolę w codziennych czynnościach, biznesie i procesach twórczych. W Polsce wciąż brakuje orzecznictwa, które jednoznacznie rozstrzygałoby status prawny utworów stworzonych przy użyciu AI. Tymczasem u naszych sąsiadów, w Czechach oraz w Stanach Zjednoczonych pojawiły się już pierwsze ważne wyroki i decyzje, które są interesujące w kontekście praw autorskich i AI.
W 2023 r. Sąd Miejski w Pradze (sygn. akt 10 C 13/2023-16) rozpoznawał sprawę grafiki wygenerowanej przez narzędzie DALL-E. Powód twierdził, że jest autorem obrazu przedstawiającego dwie ręce podpisujące umowę i domagał się ochrony praw autorskich w związku z wykorzystaniem przez pozwanego przedmiotowej grafiki. Pozwany wskazywał, że dzieło (grafika) stworzone przez AI nie podlega ochronie, gdyż nie jest utworem w rozumieniu czeskiej ustawy o prawie autorskim (AZ).
Wyrok z Pragi to jedno z pierwszych orzeczeń w Europie, które konfrontuje prawo autorskie z nowymi technologiami.
W USA podobne dylematy rozstrzyga US Copyright Office (USCO) oraz sądy federalne. Tamtejsze decyzje pokazują, że standardy są zbliżone do czeskiego podejścia:
1. „A Recent Entrance to Paradise” - Stephen Thaler
2. „Zaraya of the Dawn” - Kristina Kashtanova


Partnerka kancelarii LAWMORE, Aleksandra Maciejewicz, wzięła udział w wydarzeniu poświęconym praktycznym aspektom stosowania Aktu o sztucznej inteligencji (AI Act). Spotkanie stanowiło przestrzeń do omówienia nowych obowiązków, jakie przepisy unijne nakładają między innymi na przedsiębiorców rozwijających i stosujących rozwiązania AI.
AI Act to rozporządzenie regulujące wprowadzanie do obrotu i używanie niektórych systemów sztucznej inteligencji w Unii Europejskiej oraz modeli sztucznej inteligencji ogólnego przeznaczenia. Rozporządzenie przewiduje również zakazy niektórych praktyk, przykładowo - w uproszczeniu - manipulowania zachowaniami przy użyciu technik podprogowych, systemów social scoring czy biometrycznej identyfikacji w czasie rzeczywistym. Kluczowe są także obowiązki dostawców i podmiotów stosujących oraz przepisy dotyczące przejrzystości treści generowanych przez AI. Harmonogram wdrożenia przepisów rozłożony jest na lata 2025–2027, co daje czas na przygotowanie się do nowych wymogów w niektórych aspektach, a w niektórych mamy już obowiązujące obowiązki.
W trakcie wydarzenia Aleksandra Maciejewicz skupiła się na praktycznych przypadkach zastosowań prawa. Przykładem jest narzędzie do wypełniania umów, które uczy się na podstawie wcześniejszych danych i proponuje wysokość kar umownych. Mimo że takie narzędzie może spełniać definicję legalną systemu AI z AI Act, to wątpliwe jest, aby zostało uznane za system wysokiego ryzyka. Inny przypadek dotyczył narzędzia wstępnej segregacji CV. Takie rozwiązanie może być uznane za system AI wysokiego ryzyka, będzie musiało spełniać restrykcyjne wymogi w zakresie dokumentacji, rejestrów i procedur zgodności. Podobnie systemy stosowane w edukacji, infrastrukturze krytycznej czy ocenie zdolności kredytowej są klasyfikowane jako wysokiego ryzyka i wymagają wdrożenia mechanizmów zarządzania ryzykiem, transparentności i nadzoru. Z kolei obowiązki podmiotów stosujących obejmują m.in. archiwizację logów, informowanie o stosowaniu AI w miejscu pracy czy monitorowanie incydentów.
Aleksandra Maciejewicz podkreśliła, że AI Act nie rozstrzyga np. kwestii praw autorskich do treści wygenerowanych przez AI, ale wymaga transparentności co do danych użytych do trenowania modeli. Z perspektywy prawnika najważniejsze jest jednak nie tylko ścisłe przestrzeganie przepisów, ale też przygotowanie organizacji na praktyczne wyzwania - od dostosowania procedur compliance, przez analizę umów z dostawcami technologii, po budowanie wewnętrznych polityk odpowiedzialnego korzystania z AI. AI Act zmienia nie tylko sposób projektowania i wdrażania systemów sztucznej inteligencji, lecz także praktykę kontraktową i zarządzanie ryzykiem w firmach.