

Analiza regulacji prawa spółek handlowych prowadzi do wniosku, że jednym z kluczowych celów ustawodawcy jest ochrona majątku spółki przed ryzykiem nadużyć wynikających z konfliktu interesów po stronie osób nią zarządzających. Szczególne znaczenie w tym kontekście ma instytucja tzw. szczególnej reprezentacji, uregulowana m.in. w art. 210, art. 300(68) oraz art. 379 Kodeksu spółek handlowych. Przepisy te stanowią odpowiedź na sytuacje, w których dochodzi do zetknięcia interesu spółki z interesem osobistym członka jej organu.
Ustawodawca trafnie identyfikuje strukturalne zagrożenie polegające na tym, że ta sama osoba fizyczna mogłaby jednocześnie występować jako reprezentant spółki oraz jako jej kontrahent. Taki układ rodzi realne ryzyko kształtowania treści czynności prawnych w sposób sprzeczny z interesem spółki - czy to poprzez zawieranie umów o wynagrodzenie na nierynkowych warunkach, czy też poprzez transfery majątkowe nieuzasadnione ekonomicznie. Szczególna reprezentacja pełni zatem funkcję nie tylko ochronną, lecz także prewencyjną, ograniczając możliwość instrumentalnego wykorzystania pozycji zarządczej.
Z tego względu omawiane regulacje mają charakter bezwzględnie obowiązujący i nie mogą zostać zmodyfikowane wolą wspólników lub akcjonariuszy. Zachowanie przewidzianego w ustawie trybu reprezentacji stanowi warunek skuteczności czynności prawnej, a jego naruszenie prowadzi do jej bezwzględnej nieważności. Konsekwencje te podkreślają, że szczególna reprezentacja nie jest jedynie technicznym wymogiem formalnym, lecz istotnym elementem systemu ochrony interesów spółki i bezpieczeństwa obrotu.
Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, jako najpowszechniejsza forma prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce, stanowi główne pole zastosowania rygorów reprezentacyjnych. Zgodnie z brzmieniem art. 210 § 1 k.s.h., w umowie między spółką a członkiem zarządu oraz w sporze z nim spółkę reprezentuje rada nadzorcza lub pełnomocnik powołany uchwałą zgromadzenia wspólników.
Ustawodawca wprowadził alternatywę uprawnień reprezentacyjnych, nie wskazując przy tym hierarchii ważności między radą nadzorczą a pełnomocnikiem. Wybór podmiotu działającego za spółkę należy do suwerennej decyzji wspólników, choć w praktyce jest on zdeterminowany strukturą organizacyjną danej spółki.
W sytuacjach, gdy w spółce funkcjonuje rada nadzorcza, to ona z mocy prawa przejmuje kompetencje do zawierania umów z zarządem. Rada nadzorcza działa jako organ kolegialny, co implikuje konieczność zachowania odpowiednich procedur wewnętrznych, takich jak podjęcie uchwały o wyrażeniu zgody na zawarcie umowy oraz wyznaczenie członków uprawnionych do jej podpisania. W doktrynie przyjmuje się, że umowa powinna być podpisana przez wszystkich członków rady, chyba że uchwała rady lub regulamin tego organu upoważnia konkretnego członka (np. przewodniczącego) do dokonania tej czynności.
Z kolei w spółkach mniejszych, gdzie rada nadzorcza zazwyczaj nie występuje, jedynym dopuszczalnym sposobem reprezentacji jest ustanowienie pełnomocnika korporacyjnego. Pełnomocnik ten różni się od pełnomocnika handlowego czy prokurenta zarówno podstawą umocowania, jak i zakresem dopuszczalnych działań. Jest on powoływany ad hoc lub do określonego rodzaju spraw bezpośrednio przez właścicieli spółki (wspólników), co ma gwarantować obiektywizm i ochronę interesów kapitałowych.

Proces ustanawiania pełnomocnika do umów z członkami zarządu obwarowany jest szeregiem rygorów, których niedopełnienie niweczy skuteczność umocowania:
Forma uchwały: Powołanie pełnomocnika musi nastąpić w drodze uchwały zgromadzenia wspólników. Nie jest dopuszczalne udzielenie takiego pełnomocnictwa przez zarząd, co jest logiczne, biorąc pod uwagę cel przepisu.
Niezmiernie istotnym aspektem jest tożsamość pełnomocnika. Choć k.s.h. nie formułuje wprost zakazów, doktryna i orzecznictwo wypracowały pewne ograniczenia. Pełnomocnikiem nie może być osoba, z którą umowa ma zostać zawarta. Kontrowersje wzbudza możliwość powołania innego członka zarządu na pełnomocnika do zawarcia umowy z jego kolegą z organu. Choć w przeszłości Sąd Najwyższy dopuszczał taką konstrukcję, obecnie dominuje pogląd, że z uwagi na cel ochronny art. 210 k.s.h., pełnomocnikiem powinna być osoba spoza zarządu, aby uniknąć zarzutu wzajemności (tzw. "ja podpiszę tobie, ty podpiszesz mi").
W przypadku spółki akcyjnej (S.A.) oraz prostej spółki akcyjnej (PSA), ustawodawca przyjął analogiczne założenia, choć osadzone w nieco innej strukturze organów. W spółce akcyjnej kluczowe znaczenie ma art. 379 § 1 k.s.h., który niemal dosłownie powtarza rygory znane ze spółki z o.o., wskazując na radę nadzorczą lub pełnomocnika walnego zgromadzenia jako jedyne podmioty uprawnione do działania za spółkę w relacjach z zarządem.
Różnica pojawia się w kontekście obligatoryjności rady nadzorczej w S.A., co sprawia, że powołanie pełnomocnika przez walne zgromadzenie jest w tej strukturze wykorzystywane rzadziej, głównie w sytuacjach konfliktowych między organami lub gdy rada nadzorcza z jakichś przyczyn nie może działać. Warto odnotować, że w S.A. spójnik "albo" użyty w art. 379 k.s.h. sugeruje alternatywę rozłączną, co w teorii mogłoby oznaczać konieczność wyboru jednej drogi reprezentacji dla danej czynności, choć praktyka orzecznicza dopuszcza elastyczność w tym zakresie.
W Prostej Spółce Akcyjnej, będącej nowoczesną formą spółki kapitałowej, zasady reprezentacji przy umowach z zarządem (lub radą dyrektorów w systemie monistycznym) są uregulowane w art. 300(68) k.s.h. Konstrukcja ta zachowuje rygoryzm ochrony interesów spółki, dostosowując go do specyfiki PSA, gdzie funkcje zarządzające i nadzorcze mogą być skupione w jednym organie (rada dyrektorów). W PSA, jeśli powołano radę dyrektorów, to w umowach z dyrektorami wykonawczymi spółkę reprezentują zazwyczaj dyrektorzy niewykonawczy lub pełnomocnik powołany uchwałą akcjonariuszy, co stanowi interesującą adaptację mechanizmów kontrolnych do elastycznego modelu zarządzania.
Szczególnym wyzwaniem dla praktyki gospodarczej są sytuacje, w których jedyny wspólnik (posiadający 100% udziałów) jest zarazem jedynym członkiem zarządu. W takim układzie personalnym niemożliwe jest zastosowanie klasycznego modelu pełnomocnika, gdyż wspólnik jako zgromadzenie musiałby powołać pełnomocnika do zawarcia umowy z samym sobą jako zarządcą, co prowadziłoby do iluzoryczności kontroli.
Ustawodawca rozwiązał ten dylemat w art. 210 § 2 k.s.h. (oraz odpowiednio art. 379 § 2 k.s.h. dla S.A.), wprowadzając wymóg formy aktu notarialnego dla każdej czynności prawnej między takim wspólnikiem a reprezentowaną przez niego spółką. W tym przypadku notariusz pełni funkcję strażnika legalności i autentyczności daty czynności, co ma zapobiegać działaniom na szkodę wierzycieli lub Skarbu Państwa (np. poprzez antydatowanie umów generujących koszty podatkowe).
Kluczowe aspekty tego trybu to:
Niezachowanie formy aktu notarialnego w opisanej konfiguracji skutkuje bezwzględną nieważnością czynności, co często wychodzi na jaw dopiero po latach, np. podczas kontroli ZUS lub w procesie upadłościowym, niosąc za sobą katastrofalne skutki finansowe dla wspólnika.
Częstym błędem jest mniemanie, że art. 210 k.s.h. dotyczy wyłącznie umów o pracę lub kontraktów menedżerskich bezpośrednio związanych z pełnieniem funkcji zarządczych. Wykładnia systemowa i funkcjonalna, potwierdzona licznymi orzeczeniami Sądu Najwyższego, wskazuje na znacznie szerszy zakres zastosowania tych przepisów.

Należy zwrócić uwagę na problem umów zawieranych z podmiotami powiązanymi z członkiem zarządu. Choć litera prawa mówi o umowie "między spółką a członkiem zarządu", orzecznictwo rozciąga ten wymóg na sytuacje, w których stroną umowy jest osoba trzecia działająca w porozumieniu lub na rachunek członka zarządu (np. małżonek członka zarządu w ustroju wspólności majątkowej), jeśli czynność ta de facto dotyczy interesów majątkowych zarządcy.
Jedną z najbardziej podstępnych pułapek prawnych w obrocie gospodarczym jest próba reprezentowania spółki przez prokurenta przy zawieraniu umów z członkami zarządu. Na pierwszy rzut oka wydaje się to rozwiązaniem logicznym - prokurent jest pełnomocnikiem handlowym o bardzo szerokim zakresie uprawnień, wpisanym do KRS, uprawnionym do reprezentowania spółki w czynnościach sądowych i pozasądowych.
Jednakże orzecznictwo i doktryna są w tym zakresie nieubłagane: prokurent nie może reprezentować spółki w umowie z członkiem zarządu. Wynika to z faktu, że prokura jest udzielana przez zarząd (organ, którego członkiem jest kontrahent), co stwarza bezpośredni stosunek podległości i zależności. Dopuszczenie prokurenta do takiej reprezentacji stanowiłoby rażące obejście art. 210 k.s.h., gdyż członek zarządu mógłby wywierać presję na prokurenta w celu uzyskania korzystnych dla siebie warunków umowy. Umowa podpisana przez prokurenta z członkiem zarządu jest bezwzględnie nieważna, co bywa boleśnie weryfikowane przez sądy pracy i ZUS.
Dla wielu przedsiębiorców kwestia reprezentacji przy podpisywaniu umów o pracę wydaje się czysto teoretycznym problemem prawnym, dopóki nie spotkają się z kontrolą organów państwowych. Skutki wadliwej reprezentacji przenoszą się bowiem bezpośrednio na grunt prawa ubezpieczeń społecznych oraz prawa podatkowego, generując ryzyka o skali często przekraczającej kapitał zakładowy spółki.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych rutynowo kontroluje umowy o pracę zawierane z członkami zarządu. W przypadku stwierdzenia, że umowa została podpisana np. przez innego członka zarządu zamiast pełnomocnika powołanego uchwałą wspólników, ZUS wydaje decyzję o niepodleganiu ubezpieczeniom społecznym z tytułu tej umowy. Konsekwencje takiej decyzji są wielopłaszczyznowe:
Warto zauważyć, że Sąd Najwyższy dopuszcza niekiedy uznanie, że stosunek pracy nawiązał się w sposób dorozumiany poprzez faktyczne dopuszczenie do pracy i wypłacanie wynagrodzenia, jednakże wymaga to wykazania, że ta "dorozumiana akceptacja" pochodziła od organu uprawnionego do reprezentacji (rady nadzorczej lub pełnomocnika wspólników), co w praktyce jest niezwykle trudne do udowodnienia.
Z punktu widzenia urzędu skarbowego, nieważność umowy o pracę lub kontraktu menedżerskiego oznacza, że wypłacone na ich podstawie wynagrodzenia nie mogą stanowić kosztu uzyskania przychodu dla spółki. W trakcie kontroli skarbowej organ może wyłączyć te kwoty z kosztów, co prowadzi do zaniżenia dochodu i powstania zaległości w podatku CIT. Do kwoty głównej doliczane są odsetki za zwłokę, które przy wieloletnich zaniedbaniach mogą osiągać znaczne wartości. Ponadto, brak ważnej umowy może być interpretowany jako ukryta dywidenda lub nieodpłatne świadczenie, co generuje dodatkowe ryzyka podatkowe po stronie zarówno spółki, jak i samego członka zarządu.
Dla zapewnienia pełnego bezpieczeństwa prawnego, proces zawierania umowy z członkiem zarządu w typowej spółce z o.o. powinien przebiegać według następującego schematu, eliminującego punkty zapalne zidentyfikowane w orzecznictwie.
Przed podjęciem uchwały należy przygotować projekt umowy (o pracę, B2B, najmu), który będzie stanowił załącznik do uchwały o powołaniu pełnomocnika. Pozwala to uniknąć zarzutu, że pełnomocnik otrzymał "czek in blanco" i działał bez realnych wytycznych od wspólników.
Zgromadzenie musi odbyć się fizycznie (lub z wykorzystaniem środków komunikacji elektronicznej, jeśli umowa spółki na to pozwala). Należy zadbać o:
Umowę podpisują dwie osoby: wyznaczony pełnomocnik (w imieniu spółki) oraz członek zarządu (w imieniu własnym). Ważne jest, aby daty na uchwale o powołaniu pełnomocnika i na samej umowie były logicznie skorelowane - umowa nie może mieć daty wcześniejszej niż uchwała o umocowaniu pełnomocnika.
Uchwałę o powołaniu pełnomocnika należy przechowywać w księdze protokołów spółki. Nie ma obowiązku zgłaszania takiego pełnomocnika do KRS (chyba że jest to PSA i dany pełnomocnik pełni funkcję o charakterze stałym, co jest rzadkością). W przypadku spółki jednoosobowej, akt notarialny jest automatycznie przesyłany do sądu przez notariusza.
W obrocie prawnym występują sytuacje, które wykraczają poza standardowy model art. 210 k.s.h.
Okres między podpisaniem umowy spółki (zawiązaniem) a jej wpisem do KRS jest okresem funkcjonowania tzw. spółki w organizacji. W tym czasie spółka może już zaciągać zobowiązania i zatrudniać pracowników. Reprezentacja spółki w organizacji w relacjach z członkiem zarządu odbywa się poprzez pełnomocnika powołanego jednomyślną uchwałą wszystkich wspólników. Jest to wymóg surowszy niż przy spółce już zarejestrowanej, gdzie wystarcza zwykła lub bezwzględna większość głosów.
Niezwykle ważnym rozróżnieniem jest status osoby w momencie dokonywania czynności. Jeśli spółka zawiera umowę z osobą, która została już skutecznie odwołana z zarządu (mandat wygasł), art. 210 k.s.h. nie znajduje zastosowania. W takiej sytuacji spółkę reprezentuje aktualny zarząd na zasadach ogólnych. Problemy pojawiają się jednak przy odwołaniach z datą przyszłą - jeśli w dniu podpisania umowy o rozwiązaniu stosunku pracy osoba ta formalnie wciąż jest członkiem zarządu, rygory art. 210 k.s.h. muszą zostać zachowane.
Przepisy art. 210 i 379 k.s.h. dotyczą nie tylko umów, ale również wszelkich sporów. Oznacza to, że jeśli spółka chce pozwać członka zarządu (np. o odszkodowanie za działanie na szkodę spółki) lub członek zarządu pozywa spółkę, zarząd nie może reprezentować spółki w tym procesie. Spółkę w sądzie musi reprezentować albo rada nadzorcza, albo pełnomocnik powołany przez wspólników. Wyjątkiem jest proces o uchylenie uchwały wspólników, w którym - pod pewnymi warunkami - spółkę mogą reprezentować pozostali członkowie zarządu (art. 253 k.s.h.).
Wprowadzenie systemu S24 oraz postępująca cyfryzacja postępowań rejestrowych wymusiły na ustawodawcy dostosowanie przepisów o szczególnej reprezentacji do realiów cyfrowych. Obecnie możliwe jest podjęcie uchwały o powołaniu pełnomocnika w trybie S24, przy wykorzystaniu wzorca udostępnionego w systemie.
Należy jednak pamiętać o ograniczeniach:
W przyszłości można spodziewać się dalszej integracji systemów notarialnych z KRS, co może doprowadzić do automatyzacji weryfikacji umów z członkami zarządu przez sądy rejestrowe, jeszcze bardziej ograniczając pole do błędów, ale i wymuszając na firmach jeszcze większą dyscyplinę korporacyjną.

Polski Fundusz Rozwoju stworzył nowy kurs online “Podstawy współpracy z funduszami VC” dla początkujących founderów. Skierowany jest on przede wszystkim do startupów na wczesnym etapie rozwoju, które chcą przygotować się do swojej pierwszej rundy finansowania. Kurs obejmuje omówienie tego, na czym polega VC, sposób myślenia inwestorów, opis procesu inwestycyjnego i rady, w jaki sposób przygotować się na rozmowy, prezentacje oraz cały proces.
Jedna z części kursu została opracowana przez kancelarię LAWMORE. Obejmuje ona między innymi:
Pokazujemy również, jak w praktyce docierać do inwestorów i budować swoją sieć kontaktów.
Kurs jest bezpłatny i dostępny na platformie Strefa Wiedzy PFR. Link do kursu znajduje się tutaj: Podstawy współpracy z funduszami VC dla startupów | Strefa Wiedzy PFR


Paula Pul, partner zarządzający w LAWMORE, wzięła udział w rozmowie dla podcastu Polskiego Funduszu Rozwoju S. A. (PFR) "Następne piętro". Rozmowa dotyczyła tego, jaki wpływ może mieć prawo na rozwój startupu. W ramach wywiadu Paula opowiada między innymi o tym, czego najczęściej żałują founderzy, kiedy podpisać founders agreement i jak uporządkować spółkę zanim wejdzie inwestor.
Zapraszamy do odsłuchania podcastu: Paula Pul - Następne Piętro | Podcast on Spotify


Paula Pul, partner zarządzający LAWMORE, udzieliła wywiadu dla Pulsu Biznes. Rozmowa odbyła się w ramach inicjatywy #BudzimyInnowacje, której Paula jest ambasadorką.
Wywiad dotyczył przede wszystkim koniecznych zmian, które muszą dokonać się w prawie, aby zapewnić jak najwyższy poziom rozwoju spółkom, które chcą rosnąć w Polsce. Wśród takich zmian Paula wymienia między innymi programy motywacyjne dla zespołów, zachęty dla prywatnych inwestorów, uproszczenie procedur transakcyjnych i ich cyfryzacja, a także standaryzacja rundy pre-seed i seed.
Zachęcamy do zapoznania się z wywiadem: U nas trzy miesiące procedur, tam godzina. Paula Pul: polskie spółki innowacyjne coraz częściej wybierają USA na siedzibę - Puls Biznesu - pb.pl


Projekt ustawy z 16 grudnia 2025 r. zmienia ustawę o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym w celu wdrożenia dyrektywy UE. Jednym z głównych celów projektu jest wzmocnienie ochrony konsumentów przed nieuczciwymi praktykami związanymi z komunikacją ekologiczną i społeczną przedsiębiorców
Projekt wprowadza rozbudowany słownik pojęć dotyczących ekologiczności, zrównoważonego rozwoju i certyfikacji, co wskazuje, że komunikacja ESG staje się przedmiotem szczegółowej regulacji ustawowej.
Projekt definiuje między innymi:
Te definicje stanowią podstawę do oceny, czy komunikaty ESG są rzetelne, czy też mają charakter wprowadzający w błąd
Projekt rozszerza art. 5 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Za nieuczciwe uznaje się m.in.:
Oznacza to, że deklaracje ESG oparte na ogólnych zapowiedziach, wizjach lub hasłach marketingowych, bez mierzalnego planu i zewnętrznej weryfikacji, mogą zostać uznane za wprowadzające konsumenta w błąd
Projekt zmienia art. 7 ustawy, wskazując wprost praktyki uznawane za nieuczciwe w każdych okolicznościach. Wśród nich znajdują się m.in.:
W praktyce oznacza to ustawowe uznanie fikcyjnego ESG i greenwashingu za nieuczciwą praktykę rynkową bez potrzeby dodatkowego badania wpływu na decyzje konsumenta
Projektowana regulacja przesuwa ciężar ESG z deklaracji wizerunkowych na twarde, weryfikowalne informacje, które muszą być gotowe do obrony w razie kontroli lub sporu z organami ochrony konsumentów.


Projekt ustawy o rynku kryptoaktywów wprowadza kompleksowe krajowe ramy prawne dla działalności związanej z kryptoaktywami. Ustawa ma charakter wykonawczy wobec unijnego rozporządzenia MiCA i reguluje w szczególności zasady prowadzenia działalności przez dostawców usług w zakresie kryptoaktywów, nadzór nad rynkiem oraz instrumenty ingerencji organu nadzoru w przypadku naruszeń.
Ustawa określa:
Nadzór obejmuje w szczególności emitentów, oferujących, podmioty ubiegające się o dopuszczenie kryptoaktywów do obrotu oraz dostawców usług w zakresie kryptoaktywów, a także przeciwdziałanie nadużyciom na tym rynku.
Projekt przewiduje rozbudowany katalog obowiązków operacyjnych i organizacyjnych dla dostawców usług, w tym m.in.:
Ustawa przyznaje Komisji Nadzoru Finansowego szerokie uprawnienia, w tym m.in.:
Projekt ustawy jednoznacznie włącza rynek kryptoaktywów do systemu nadzoru finansowego, rozszerzając jednocześnie liczne ustawy sektorowe (m.in. prawo bankowe, prawo dewizowe, ustawę o nadzorze nad rynkiem finansowym, AML). Kryptoaktywa są również wprost traktowane jako przedmiot zabezpieczeń, egzekucji oraz dowodów w postępowaniach karnych i administracyjnych.
Z perspektywy przedsiębiorców projekt ustawy oznacza w szczególności:
Dla firm korzystających z kryptoaktywów jako elementu modelu biznesowego oznacza to konieczność traktowania tej sfery działalności na równi z regulowanymi usługami finansowymi.


Aktualizacja Modelowej Konwencji Podatkowej OECD z 2025 r. koncentruje się m.in. na dostosowaniu komentarza do art. 5 (zakład podatkowy) do realiów nowoczesnych form pracy. OECD wprost odnosi się do zjawiska transgranicznej pracy zdalnej wykonywanej z domu lub innego „istotnego miejsca” w innym państwie niż państwo siedziby pracodawcy.
Nowy komentarz wprowadza rozbudowaną sekcję dotyczącą sytuacji, w których praca wykonywana z domu pracownika może prowadzić do powstania stałego zakładu przedsiębiorstwa w państwie, w którym ta praca jest faktycznie wykonywana
OECD doprecyzowuje, że dom (lub inne miejsce, np. mieszkanie wakacyjne) może zostać uznany za miejsce prowadzenia działalności przedsiębiorstwa, jeżeli:
Komentarz wyraźnie rozróżnia sytuacje, w których:
Jeżeli w wyniku powyższej analizy powstanie zakład podatkowy, państwo, w którym wykonywana jest praca zdalna, uzyskuje prawo do opodatkowania:
Aktualizacja nie tworzy nowego podatku ani nowego obowiązku, ale obniża próg interpretacyjny dla uznania, że transgraniczna praca zdalna może prowadzić do:
Kluczowe znaczenie ma przesunięcie akcentu z formalnych struktur na rzeczywisty sposób organizacji pracy.


Krajowa Izba Odwoławcza rozpoznawała odwołania dotyczące postępowania o udzielenie zamówienia publicznego, w których zakwestionowano treść wyjaśnień złożonych przez wykonawcę w odpowiedzi na wezwanie zamawiającego. W toku postępowania ustalono, że wykonawca posłużył się narzędziami AI przy przygotowaniu tych wyjaśnień.
Izba potwierdziła, że w wyjaśnieniach znalazły się informacje nieprawdziwe, w szczególności wskazujące na istnienie dokumentów urzędowych, które w rzeczywistości nie istniały i miały uzasadniać prawidłowość przyjętej w ofercie stawki VAT.
Izba podkreśliła, że przepisy Prawa zamówień publicznych nie zakazują korzystania z narzędzi AI przy przygotowaniu oferty ani wyjaśnień. Jednocześnie wskazała, że brak takiego zakazu nie zwalnia wykonawcy z obowiązku zachowania należytej staranności.
W uzasadnieniu zwrócono uwagę, że narzędzia AI, pozbawione odpowiedniego nadzoru, nie rozróżniają podstawowych pojęć prawnych ani nie uwzględniają aktualnego stanu prawnego. Skutkiem może być generowanie informacji nieprawdziwych, co w realiach postępowania o zamówienie publiczne ma istotne konsekwencje.
Izba wskazała, że zamawiający może wykluczyć wykonawcę, który wskutek lekkomyślności lub niedbalstwa przedstawił informacje wprowadzające w błąd, mające istotny wpływ na decyzje podejmowane w postępowaniu. Nie ma przy tym znaczenia, czy wykonawca miał świadomość, że dana informacja została wygenerowana przez AI.
W analizowanej sprawie nieprawdziwe informacje dotyczyły przesłanek wpływających na prawidłowość obliczenia ceny oferty, w tym zastosowanej stawki VAT. Izba uznała, że miały one istotne znaczenie, ponieważ mogły prowadzić do obowiązku odrzucenia oferty jako zawierającej błąd w obliczeniu ceny.
Wniosek z orzeczenia jest jednoznaczny: AI może wspierać proces przygotowania oferty, ale nie zastępuje kontroli merytorycznej i prawnej, której brak może skutkować dotkliwymi konsekwencjami w postępowaniu o zamówienie publiczne.


Projekt nowelizacji ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa ma na celu wdrożenie dyrektywy NIS 2 oraz postanowień tzw. 5G Toolbox, a także dostosowanie krajowych regulacji do rosnącej liczby i skali cyberzagrożeń. Ustawodawca wskazuje, że dotychczasowe przepisy nie zapewniają wystarczających podstaw prawnych m.in. do identyfikacji dostawców sprzętu i oprogramowania stwarzających zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa oraz do skutecznego funkcjonowania sektorowych struktur reagowania na incydenty.
Nowelizacja istotnie przebudowuje strukturę krajowego systemu cyberbezpieczeństwa, rozszerza katalog podmiotów nim objętych oraz wzmacnia kompetencje organów publicznych.
Projekt przewiduje wprowadzenie CSIRT-ów sektorowych jako stałego elementu krajowego systemu cyberbezpieczeństwa. Organy właściwe do spraw cyberbezpieczeństwa będą zobowiązane do ich utworzenia w terminie 18 miesięcy od wejścia w życie ustawy. Osiągnięcie przez CSIRT sektorowy zdolności operacyjnej będzie ogłaszane w drodze komunikatu. Do tego momentu podmioty nadal będą realizować swoje obowiązki wobec dotychczasowych CSIRT-ów poziomu krajowego (CSIRT NASK, CSIRT GOV, CSIRT MON).
Celem wprowadzenia CSIRT-ów sektorowych jest zapewnienie bardziej wyspecjalizowanego wsparcia dla podmiotów kluczowych i ważnych, z uwzględnieniem specyfiki poszczególnych sektorów gospodarki.
Jedną z najdalej idących zmian jest wprowadzenie procedury uznania dostawcy sprzętu, usług lub procesów ICT za dostawcę wysokiego ryzyka. Decyzję w tym zakresie będzie wydawał minister właściwy do spraw informatyzacji, w drodze decyzji administracyjnej, która podlega natychmiastowemu wykonaniu.
Decyzja może obejmować określone typy produktów ICT, rodzaje usług ICT lub konkretne procesy ICT i skutkuje m.in.:
Przy ocenie dostawcy uwzględniane mają być zarówno czynniki techniczne, jak i nietechniczne, w tym powiązania właścicielskie oraz wpływ państw trzecich.
Nowelizacja przewiduje znaczne rozszerzenie katalogu podmiotów zaliczanych do krajowego systemu cyberbezpieczeństwa. Do systemu zostaną włączone nowe sektory gospodarki, w tym m.in.:
Podmioty zakwalifikowane jako podmioty kluczowe lub ważne będą zobowiązane do samorejestracji, wdrożenia systemów zarządzania bezpieczeństwem informacji oraz – w przypadku podmiotów kluczowych – do przeprowadzania okresowych audytów bezpieczeństwa.
Nowelizacja KSC wprowadza systemowe i długofalowe zmiany, które istotnie wpływają na sposób zarządzania ryzykiem cyberbezpieczeństwa w przedsiębiorstwach działających w Polsce.


Prezes UOKiK nałożył łącznie ponad 24 mln zł kar pieniężnych na spółki iGenius oraz International Markets Live za prowadzenie zakazanych systemów promocyjnych typu piramida. Obie spółki miały siedziby w Stanach Zjednoczonych i działały również wobec konsumentów w Polsce.
Zgodnie z ustaleniami UOKiK, systemy te były prezentowane jako nowoczesne projekty edukacyjne, oferujące szkolenia z zakresu rynków finansowych, kryptowalut, e-commerce czy rozwoju osobistego. W rzeczywistości kluczowym elementem ich funkcjonowania były programy partnerskie, w ramach których uczestnicy uzyskiwali wynagrodzenie głównie za wprowadzanie kolejnych osób do systemu.
Z komunikatu oraz decyzji wynika jednolity schemat działania.
Wejście do systemu wiązało się z opłatą początkową oraz cyklicznymi opłatami abonamentowymi. Formalnie oferowanym „produktem” były treści edukacyjne lub dostęp do platform. Rzeczywiste korzyści finansowe jednak osiągali uczestnicy, którzy budowali struktury rekrutacyjne. Środki na wypłatę prowizji pochodziły z opłat wnoszonych przez nowych uczestników. System wymagał stałego dopływu nowych osób, co w dłuższej perspektywie okazywało się niemożliwe.
UOKiK podkreślił, że są to cechy odróżniające piramidę od legalnego marketingu wielopoziomowego, w którym podstawą wynagrodzenia jest sprzedaż produktu, a nie rekrutacja.
Spółka iGenius oferowała szkolenia online z inwestowania, dostępne po wniesieniu opłaty jednorazowej oraz opłat miesięcznych. Równolegle promowała program partnerski, w którym uczestnicy mogli otrzymywać wynagrodzenie za rekrutowanie kolejnych członków.
Postępowanie wykazało, że:
Prezes UOKiK nakazał zaniechanie praktyki i nałożył na spółkę karę w wysokości 14 668 589 zł. Decyzja nie jest prawomocna.
International Markets Live prowadziła platformę im.academy (później iyovia.com), oferującą pakiety edukacyjne sprzedawane w modelu subskrypcyjnym. Dostęp do programu partnerskiego wymagał zawarcia umowy Niezależnego Przedsiębiorcy, wniesienia opłaty oraz comiesięcznych wpłat.
Z decyzji wynika, że:
Prezes UOKiK uznał praktykę za naruszającą zbiorowe interesy konsumentów, stwierdził jej zaniechanie z dniem 23 maja 2025 r. i nałożył karę 9 483 604 zł, która jest prawomocna.
Jeżeli główne korzyści finansowe uczestników zależą od pozyskiwania kolejnych osób, a nie od realnej sprzedaży produktu, model może zostać uznany za zakazany system promocyjny typu piramida.
UOKiK bada faktyczne mechanizmy wynagradzania i przepływu środków, a nie wyłącznie formalne opisy oferty.
Z materiałów wynika, że zakazane jest nie tylko organizowanie, ale również propagowanie piramid, co zwiększa ryzyko po stronie partnerów, liderów struktur i influencerów.
Kary sięgające kilkunastu milionów złotych pokazują, że ryzyko regulacyjne w tym obszarze ma wymiar realny i może istotnie wpłynąć na działalność przedsiębiorstwa.


Od 2026 roku przedsiębiorcy zawierający umowy z konsumentami za pośrednictwem stron internetowych lub aplikacji mobilnych będą zobowiązani do zapewnienia możliwości odstąpienia od umowy bezpośrednio w tym samym interfejsie, w którym doszło do jej zawarcia.
Obowiązek ten wynika z unijnej dyrektywy, której implementację przewidziano w projekcie ustawy o kredycie konsumenckim z 4 lipca 2025 r.
Zgodnie z projektem ustawy, jeżeli umowa została zawarta za pomocą strony internetowej lub aplikacji mobilnej, przedsiębiorca będzie musiał umożliwić konsumentowi złożenie oświadczenia o odstąpieniu od umowy na co najmniej tym samym interfejsie.
Projekt określa minimalne wymagania dotyczące tej funkcji:
Obowiązek nie ma charakteru ogólnego, bo odnosi się wyłącznie do tego interfejsu, za pomocą którego zawarto daną umowę.
Projekt ustawy wprowadza po stronie przedsiębiorcy dodatkowy, sformalizowany sposób realizacji prawa odstąpienia od umowy. Oznacza to, że samo informowanie o prawie odstąpienia nie będzie wystarczające, jeżeli umowa została zawarta online, konieczne będzie zapewnienie dedykowanej funkcji technicznej.
Brak takiej funkcji po wejściu w życie ustawy będzie oznaczał niewykonanie obowiązku wynikającego wprost z przepisów.


Krajowa Izba Odwoławcza rozpatrywała odwołanie w postępowaniu prowadzonym przez Zarząd Dróg Wojewódzkich w Krakowie. Spór dotyczył prawidłowości oferty jednego z wykonawców, w której zakwestionowano poprawność informacji merytorycznych, w tym klasyfikacji usług i odniesień do przepisów podatkowych. Sprawa była istotna także dlatego, że wykonawca wskazał możliwość korzystania z narzędzi sztucznej inteligencji przy przygotowaniu oferty.
Jedna z firm biorących udział w przetargu wniosła odwołanie od jego wyniku. Zarzuciła konkurentowi:
Wykonawca, którego dotyczyły zarzuty, zaprzeczył im, ale nie przedstawił dowodów na potwierdzenie prawidłowości swoich twierdzeń. Wskazał jednocześnie, że nawet jeśli przy sporządzaniu oferty korzystał z narzędzi opartych na sztucznej inteligencji, nie jest to zakazane przez prawo zamówień publicznych.
Krajowa Izba Odwoławcza uznała, że:
W konsekwencji Izba uwzględniła zarzut wprowadzenia w błąd i wykluczyła wykonawcę z postępowania.
Odwołujący podniósł także, że wykonawca powinien zostać wykluczony jako podmiot, który w sposób zawiniony poważnie naruszył obowiązki zawodowe, podważając swoją uczciwość.
KIO nie podzieliła tego stanowiska. Wskazała, że:
KIO jednoznacznie wskazała, że podstawą wykluczenia wykonawcy nie było samo wykorzystanie narzędzi sztucznej inteligencji, lecz podanie nierzetelnych i wprowadzających w błąd informacji. Jednocześnie zaznaczyła, że jeżeli wykonawca będzie chciał ubiegać się o zamówienia publiczne w przyszłości, będzie zobowiązany do przeprowadzenia procedury samooczyszczenia.


Rzecznik Praw Obywatelskich przekazał Minister Zdrowia stanowisko krytyczne wobec projektu nowelizacji ustawy o ochronie zdrowia psychicznego (nr UD274). Pismo jest efektem analizy projektu dokonanej przez Komisję Ekspertów ds. Ochrony Zdrowia Psychicznego i wskazuje na ryzyka systemowe oraz konstytucyjne wynikające z proponowanych zmian.
Projekt przewiduje rozszerzenie przesłanek przymusowej hospitalizacji poprzez dodanie tzw. przesłanki psychologicznej, obok dotychczasowych: medycznej i zagrożenia życia lub zdrowia. RPO podnosi, że nowa przesłanka opiera się na ocenie zdolności postrzegania rzeczywistości i kierowania własnym postępowaniem, co jest trudne do obiektywnej weryfikacji. Jednocześnie projekt nie zawiera uzasadnienia ani analizy skutków tak istotnej zmiany.
W trybie wnioskowym przyjęcia do szpitala projekt zastępuje pojęcie „choroby psychicznej” terminem „zaburzenia psychiczne”. RPO wskazuje, że jest to pojęcie znacznie szersze, co prowadzi do rozszerzenia kręgu osób mogących zostać objętych przymusową hospitalizacją – bez wprowadzenia dodatkowych kryteriów ochronnych i bez uzasadnienia legislacyjnego.
Projekt znosi obecny limit czasowy (8 godzin) stosowania unieruchomienia lub izolacji w domach pomocy społecznej i pozostawia decyzję w tym zakresie lekarzowi, bez ustawowego ograniczenia. RPO podkreśla, że brak limitu oraz brak odniesienia do wcześniejszych krytycznych raportów NIK i Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur rodzi ryzyko naruszeń praw osób z zaburzeniami psychicznymi.
Projektowane przepisy dotyczące kontroli osobistej są – zdaniem RPO – fragmentaryczne i niepełne. Brakuje m.in. obowiązku wskazania przyczyny kontroli, możliwości zaskarżenia decyzji, zasad postępowania z odebranymi przedmiotami oraz gwarancji poszanowania godności pacjenta. Tak skonstruowana regulacja może prowadzić do nadużyć.
RPO wskazuje, że mimo deklarowanego celu porządkowania terminologii projekt wprowadza zmiany o charakterze systemowym, pozostając jednocześnie niespójny i niekompletny. W konsekwencji może on prowadzić do regulacji trudnych lub niemożliwych do stosowania w praktyce oraz do naruszeń praw i wolności człowieka.


Projekt ustawy z 12 grudnia 2025 r. wdraża dyrektywę (UE) 2023/970 i ma na celu wzmocnienie zasady jednakowego wynagradzania kobiet i mężczyzn za jednakową pracę lub pracę o jednakowej wartości. Ustawa obejmuje m.in. zasady wartościowania pracy, przejrzystość wynagrodzeń, raportowanie luki płacowej, wspólną ocenę wynagrodzeń oraz środki egzekwowania prawa
Projekt nakłada na pracodawców obowiązek:
Jeżeli u pracodawcy działają związki zawodowe, kryteria wartościowania oraz kategorie pracowników podlegają uzgodnieniom lub konsultacjom z tymi organizacjami
Pracodawcy będą zobowiązani do:
Projekt przewiduje także zakaz wprowadzania do umów i regulaminów postanowień zakazujących ujawniania własnego wynagrodzenia w celu dochodzenia praw z tytułu równego traktowania
Kluczowym elementem projektu jest sporządzanie sprawozdań z luki płacowej, które pozostaje obligatoryjne dla pracodawców zatrudniających co najmniej 100 pracowników. W przypadku tych, którzy zatrudniają ich mniej niż 100, jest to możliwe, ale nie obowiązkowe.
Sprawozdania obejmują m.in. dane o średniej i medianie luki płacowej, strukturze wynagrodzeń oraz podziale pracowników według przedziałów wynagrodzeń i płci. Dane te są przekazywane do organu monitorującego i w części publikowane.
Jeżeli z raportu wynika luka płacowa na poziomie co najmniej 5% w danej kategorii pracowników i nie da się jej uzasadnić obiektywnymi kryteriami, pracodawca musi:
Brak realizacji tych obowiązków może prowadzić do dalszych działań kontrolnych i egzekucyjnych.
Projekt przewiduje kary grzywny od 3 000 zł do 50 000 zł za naruszenie kluczowych obowiązków, w tym brak raportowania, nieudzielanie informacji pracownikom czy zakaz ujawniania wynagrodzeń. Dodatkowo naruszenie zasady równego wynagradzania może skutkować roszczeniami odszkodowawczymi pracowników
Z projektu wprost wynika, że pracodawcy, w szczególności średnie i duże podmioty, będą musieli:
Wszystkie te obowiązki wynikają bezpośrednio z treści projektu ustawy i mają zacząć obowiązywać od 7 czerwca 2026 r.


Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 2 grudnia 2025 r. (sygn. III OSK 1109/25) jednoznacznie rozstrzygnął spór dotyczący zakresu uprawnień Biura Informacji Kredytowej w zakresie przetwarzania danych osobowych. Sprawa dotyczyła danych o ogłoszeniu upadłości konsumenckiej, które BIK pozyskał samodzielnie z Monitora Sądowego i Gospodarczego i przetwarzał w swoich bazach. NSA potwierdził stanowisko Prezesa UODO oraz sądu I instancji, że takie przetwarzanie odbywało się bez podstawy prawnej.
Osoba fizyczna, wobec której ogłoszono upadłość konsumencką, złożyła skargę do Prezesa UODO na przetwarzanie jej danych przez BIK. Dane te obejmowały m.in. imię, nazwisko, numer PESEL, informację o ogłoszeniu upadłości konsumenckiej oraz daty postanowień sądowych. BIK pozyskał je samodzielnie z Monitora Sądowego i Gospodarczego, a następnie przetwarzał w celu oceny zdolności kredytowej i analizy ryzyka kredytowego.
Istotne było to, że osoba, której dane dotyczyły, nie zawarła umowy z bankiem, a więc dane te nie pochodziły z czynności bankowych ani z relacji objętej tajemnicą bankową.
NSA potwierdził, że:
Sąd jednoznacznie wskazał, że nie jest dopuszczalne „uzupełnianie” tej regulacji poprzez sięganie po ogólną podstawę z art. 6 ust. 1 lit. f RODO (tzw. prawnie uzasadniony interes), jeżeli chodzi o dane pozyskane poza czynnościami bankowymi.
NSA podkreślił, że fakt, iż informacje o upadłości konsumenckiej są publicznie dostępne w Monitorze Sądowym i Gospodarczym, nie legalizuje ich dalszego przetwarzania przez BIK. Publiczny charakter źródła danych nie zastępuje ustawowej podstawy przetwarzania, jeżeli przetwarzanie to stanowi ingerencję w konstytucyjne prawo do prywatności i ochrony danych osobowych.
W konsekwencji NSA uznał, że:
Z wyroku NSA wynikają konkretne konsekwencje istotne dla przedsiębiorców:
Wyrok NSA pokazuje, że w obszarze danych osobowych granice dopuszczalnego przetwarzania wyznacza nie dostępność informacji, lecz precyzyjna norma ustawowa.


Sprzedaż produktów na odległość – za pośrednictwem sklepów internetowych, platform handlowych czy innych środków komunikacji elektronicznej – została objęta szczegółowym mechanizmem nadzoru nad bezpieczeństwem produktów. Ustawa z dnia 7 listopada 2025 r. o nadzorze nad ogólnym bezpieczeństwem produktów wprost przewiduje możliwość dokonywania przez organy państwa tzw. zakupu kontrolnego, którego celem jest sprawdzenie, czy oferowany produkt spełnia ogólne wymagania bezpieczeństwa. Rozwiązanie to istotnie zmienia perspektywę ryzyk regulacyjnych dla firm prowadzących sprzedaż na odległość.
Ustawa przewiduje odrębny tryb kontroli produktów oferowanych do sprzedaży na odległość. Kontrola taka może być prowadzona w sposób zdalny, w tym z wykorzystaniem operatora pocztowego lub środków komunikacji elektronicznej. Co istotne, w tym trybie nie jest wymagana zgoda przedsiębiorcy na przeprowadzenie kontroli.
Jednym z narzędzi kontroli jest zakup kontrolny produktu. Może on zostać dokonany w ilościach niezbędnych do przeprowadzenia badań i służy ustaleniu, czy dany produkt jest bezpieczny oraz zgodny z przepisami rozporządzenia 2023/988.
Zakup kontrolny odbywa się w sposób, który uniemożliwia przedsiębiorcy rozpoznanie, że nabywcą jest organ nadzoru. Inspektor Inspekcji Handlowej składa zamówienie na adres oraz dane, które nie pozwalają ustalić tożsamości organu. Ustawa dopuszcza także posługiwanie się innym imieniem i nazwiskiem, innym adresem zamieszkania oraz innym adresem e-mail niż służbowy.
Dodatkowo przebieg zakupu kontrolnego jest utrwalany w formie nagrania obrazu lub dźwięku, które następnie stanowi załącznik do protokołu kontroli. Rejestrowane dane pozwalają na identyfikację zarówno przedsiębiorcy, jak i nabywanego produktu
Jeżeli kontrola prowadzona w sposób zdalny obejmuje dokonanie zakupu kontrolnego, to właśnie ta czynność rozpoczyna kontrolę. Jednocześnie ustawa przesuwa w czasie moment formalnego ujawnienia kontroli wobec przedsiębiorcy.
Upoważnienie do przeprowadzenia kontroli oraz legitymacja służbowa są okazywane przedsiębiorcy dopiero po dokonaniu zakupu, w terminach określonych w ustawie. Okres pomiędzy zakupem kontrolnym a okazaniem dokumentów nie jest wliczany do czasu trwania kontroli
Produkt nabyty w ramach zakupu kontrolnego podlega oględzinom. Jeżeli jego stan pozwala na przeprowadzenie badań, inspektor kwalifikuje go jako próbkę produktu. Próbka taka jest następnie badana organoleptycznie albo laboratoryjnie, a z badań sporządzane są sprawozdania.
Jeżeli produkt nie spełnia warunków umożliwiających badanie, nie jest kwalifikowany jako próbka, a organ może ponownie zażądać dostarczenia produktu albo zakończyć kontrolę, jeżeli produkt pochodził z zakupu kontrolnego.
Co do zasady produkt pozyskany w ramach zakupu kontrolnego podlega zwrotowi po zakończeniu kontroli lub postępowania, o ile nadaje się do użytkowania zgodnie z przeznaczeniem. Przedsiębiorca ma obowiązek przyjąć zwracany produkt oraz zwrócić zapłatę za niego.
Ustawa przewiduje również sytuacje, w których produkt może zostać zutylizowany lub przekazany innym podmiotom. W określonych przypadkach koszty utylizacji, badań oraz opinii biegłych mogą zostać nałożone na przedsiębiorcę, w szczególności gdy kontrola prowadzi do wydania decyzji stwierdzającej niebezpieczeństwo produktu lub jego niezgodność z przepisami.
Sprzedaż produktów na odległość wiąże się z możliwością przeprowadzenia kontroli bez uprzedniego kontaktu z przedsiębiorcą. Każdy produkt oferowany online musi być przygotowany do oceny bezpieczeństwa już na etapie sprzedaży konsumentowi. Zakup kontrolny może uruchomić pełną procedurę kontrolną, prowadzącą do badań laboratoryjnych, decyzji administracyjnych oraz obowiązków finansowych po stronie przedsiębiorcy. Z perspektywy firm oznacza to konieczność stałego zapewnienia zgodności produktów z wymaganiami bezpieczeństwa, niezależnie od kanału sprzedaży.


Czym jest Due Diligence prawne? Jest to kompleksowe i wielowątkowe badanie stanu prawnego spółki technologicznej, przeprowadzane na zlecenie potencjalnego inwestora. Celem jest identyfikacja, kwantyfikacja i alokacja ryzyk prawnych, które mogłyby obniżyć wartość inwestycji, zahamować skalowanie biznesu lub wygenerować kosztowne spory w przyszłości.
Proces ten to często hybryda tradycyjnego prawnego due diligence z pogłębionym technologicznym. Stanowi kluczowy element świadomej decyzji inwestycyjnej i jest nieodzowny w przypadku każdej rundy finansowania.
Audyt prawny PropTech implikuje możliwość identyfikacji ryzyk. Najpoważniejsze ryzyka technologiczne inwestycji nieruchomościowych dotyczą:
Due diligence dla inwestorów dzieli się na trzy główne fazy:
Analiza prawna, oprócz standardowej dokumentacji korporacyjnej, wymaga przede wszystkim zbadania:
Czas badania zależy od wielkości transakcji i stopnia uporządkowania dokumentacji spółki. Zazwyczaj proces ten trwa od 3 do 6 tygodni.
Analiza własności intelektualnej to klucz do odpowiednio przygotowanego raportu i właściwego określenia ryzyk prawnych. Przed inwestycją kluczowe jest, aby uzyskać pewność, że:
Kluczowe jest również badanie regulacyjne technologii nieruchomościowych w świetle najnowszych unijnych aktów prawnych, w szczególności weryfikacja czy dany podmiot spełnia prawne standardy ochrony danych.
Ocena umów licencyjnych platformy PropTech koncentruje się na ryzyku odpowiedzialności. Inwestor weryfikuje, czy umowy B2B i B2C są skonstruowane w sposób minimalizujący ryzyko regresu.
Analizowane są:
W tym obszarze inwestor poszukuje czynników jednoznacznie negatywnych i ryzykownych z perspektywy inwestycji, czyli umów, które mogą generować nieproporcjonalne ryzyko finansowe.
Ostatnim etapem jest wykorzystanie wyników due diligence dla inwestorów do zabezpieczenia transakcji.
Inwestorzy uzyskują zabezpieczenia poprzez:
Proces due diligence, zwłaszcza w obszarze technologicznym jest procesem złożonym, wieloetapowych i wymaga odpowiedniej wiedzy nie tylko prawniczej, ale również technologicznej. Doradztwo prawne powinno być prowadzone przez wyspecjalizowany podmiot, obsługujący rynek technologiczny i mający dostęp do ekspertów z tej dziedziny.


W wielkim skrócie: wdrożenie RODO polega na ułożeniu w organizacji zasad przetwarzania danych osobowych, przygotowaniu dokumentów, zidentyfikowaniu ryzyk i uporządkowaniu procesów wewnętrznych. Poniżej - w możliwie prostym języku - opis praktycznego przebiegu wdrożenia.
RODO nie wdraża się „z szablonu”. Najpierw trzeba ustalić między innymi, jakie dane są przetwarzane, gdzie i w jaki sposób. Do tego służy kwestionariusz, który klient uzupełnia przed rozpoczęciem prac. Przykładowe obszary, które sprawdzamy:
Dopiero po zebraniu tych danych można przygotować dokumentację zgodną ze stanem faktycznym (ewentualnie przygotować dokumentację, dokonujac jednocześnie "naprawy" stanu faktycznego, jeżeli nie wszystko w organizacji przebiega zgodnie z RODO).
Po analizie sytuacji, organizacja otrzymuje zestaw dokumentów, które regulują wewnętrzne zasady ochrony danych. Typowy pakiet wygląda następująco:
a) Polityka bezpieczeństwa
Podstawowy dokument opisujący sposób przetwarzania danych w organizacji. Zawiera m.in. zasady nadawania dostępu, przechowywania danych, postępowania z nośnikami, reagowania na incydenty.
b) Instrukcja zarządzania systemem informatycznym
Powiązana z polityką bezpieczeństwa – opisuje działanie systemów, zasady korzystania ze sprzętu i oprogramowania, w tym wymagania dotyczące haseł, kopii zapasowych, szyfrowania.
c) Załączniki i wzory dokumentów, w tym:
d) Rejestr incydentów
Dokument, który pozwala na dokumentowanie naruszeń ochrony danych i podobnych incydentów (niezależnie od tego czy ich waga nakazuje zgłoszenie do PUODO). Pozwala administratorowi na zapewnienie rozliczalności i dokumentuje nie tylko fakt wystąpienia incydentu, lecz również jego przyczyny i podjęte działania naprawcze.
e) Rejestr czynności przetwarzania i rejestr kategorii czynności przetwarzania
Rejestr czynności przetwarzania to tabelaryczny opis procesów przetwarzania danych: zakres, cele, podstawy prawne, odbiorcy, okresy przechowywania. Dodatkowo przekazywany jest wzór rejestru kategorii czynności przetwarzania - uzupełniany przez procesorów i uwzględniający czynności przetwarzania realizowane na rzecz poszczególnych administratorów.
Przedsiębiorcy i podmioty zatrudniające mniej niż 250 osób nie mają obowiązku prowadzenia rejestru czynności przetwarzania i rejestru kategorii czynności przetwarzania, chyba, że zajdą określone przesłanki. My jednak zawsze polecamy wdrożenie takich rejestrów dla bezpieczeństwa i porzdku w orgaizacji.
f) Analiza ryzyka
Dokument zawierający ocenę zagrożeń (zdefiniowanych podczas wcześniejszych prac) oraz środki techniczne i organizacyjne stosowane w celu ich ograniczenia. Powinna odzwierciedlać faktyczne ryzyka występujące w organizacji - w toku prac powstaje jej wstępna wersja, która następnie podlega biznesowo technicznej weryfikacji związanej z wykazem stosowanych środków, zidentyfikowanych zagrożeń oraz poziomu ryzyka, które generują.
Całość dokumentacji jest przekazywana jako komplet materiałów gotowych do wdrożenia.
Po otrzymaniu dokumentacji organizacja między innymi:
Wdrożenie nie kończy się na podpisaniu dokumentów – RODO wymaga realnej aktualizacji procedur.
Po wdrożeniu organizacja:
Wdrożenie RODO to uporządkowanie procesów, przygotowanie dokumentacji i wprowadzenie realnych zasad bezpieczeństwa. Nie jest to formalność – administrator odpowiada za zgodność procesów z przepisami i musi być w stanie wykazać, że działa zgodnie z RODO (tzw. zasada rozliczalności).
Tak przeprowadzone wdrożenie zapewnia nie tylko zgodność prawną, lecz także bezpieczeństwo danych w codziennej pracy organizacji.


Spór dotyczył działalności spółki Stability AI, twórcy modelu generatywnego Stable Diffusion. Getty Images zarzuciła, że w procesie trenowania modelu wykorzystano zdjęcia chronione prawem autorskim, pobrane z internetu bez zgody właścicieli praw. Sprawa toczyła się według prawa Wielkiej Brytanii.
Getty Images twierdziła, że:
W toku postępowania Getty Images wycofała jednak kluczowe roszczenia dotyczące:
Do rozstrzygnięcia pozostało zasadnicze pytanie prawne: czy model AI, wytrenowany na chronionych utworach, może być uznany za „egzemplarz naruszający” w rozumieniu brytyjskiego prawa autorskiego.
Sąd jednoznacznie oddalił roszczenia Getty Images dotyczące wtórnego naruszenia praw autorskich.
Kluczowe ustalenia odnoszą się do tego, że model Stable Diffusion nie przechowuje utworów, na których był trenowany, nie zawiera kopii chronionych zdjęć ani ich fragmentów, a zmiany w tzw. „wagach modelu” są jedynie efektem uczenia się wzorców, a nie utrwaleniem treści utworów.
Sąd uznał, że sam fakt, iż w procesie trenowania dochodziło do czasowego kopiowania utworów, nie oznacza, że końcowy model jest kopią tych utworów, „egzemplarz naruszający” musi w pewnym momencie zawierać kopię utworu, nawet jeśli jest ona nietrwała, a model AI, który nigdy nie zawierał takiej kopii, nie spełnia tej definicji.
W konsekwencji rozpowszechnianie modelu AI nie stanowi wtórnego naruszenia praw autorskich.
Z wyroku wynikają trzy istotne tezy prawne:
Wyrok nie rozstrzyga, czy sam proces trenowania mógłby naruszać prawo w innych okolicznościach - sąd wyraźnie ograniczył się do zakresu pozostałych roszczeń.
Dla przedsiębiorców korzystających z AI lub rozwijających własne modele oznacza to, że:
Wyrok pokazuje, że w obecnym stanie prawa ochrona praw autorskich nie rozciąga się automatycznie na wszystkie techniczne etapy tworzenia i udostępniania systemów AI.


W dniu 24 grudnia 2025 r. wchodzi w życie nowelizacja kodeksu pracy.
1. Obowiązek informacyjny wobec kandydatów
Pracodawca musi przekazywać osobom ubiegającym się o zatrudnienie informacje o:
– wynagrodzeniu lub jego przedziale, opartym na obiektywnych i neutralnych kryteriach, w szczególności pod względem płci;
– stosowanych układach zbiorowych i regulaminach wynagradzania.
Informacje mają być przekazywane z wyprzedzeniem – w ogłoszeniu, przed rozmową lub przed nawiązaniem stosunku pracy, zależnie od etapu rekrutacji.
2 Neutralne płciowo ogłoszenia i nazwy stanowisk
Art. 18³ca § 3 nakłada obowiązek zapewnienia, aby ogłoszenia o naborze oraz nazwy stanowisk były neutralne pod względem płci. Ustawa nie definiuje tego pojęcia, co budzi liczne wątpliwości – szczegółowo opisane w analizie branżowej na temat wdrażania neutralności językowej w ogłoszeniach i aktach wewnętrznych firm .
Firmy powinny natychmiast rozpocząć przegląd wszystkich materiałów rekrutacyjnych i dokumentów wewnętrznych, bo obowiązek neutralności płciowej obejmuje nie tylko ogłoszenia, ale również nazwy stanowisk stosowane w organizacji. W praktyce oznacza to konieczność określenia nowej, neutralnej siatki stanowisk albo wprowadzenia form opisowych, które nie sugerują preferencji płciowych. Utrzymywanie tradycyjnych nazw równolegle z neutralnymi będzie trudne, bo z czasem stanie się niespójne z wymaganiami rekrutacyjnymi. Firmy, które nie uporządkują nomenklatury stanowisk przed wejściem przepisów w życie, wejdą w spór interpretacyjny z organami lub związkami, a w skrajnych przypadkach mogą narazić się na zarzuty dyskryminacji już na etapie rekrutacji.


Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 28 listopada 2025 r. (II FSK 262/23) rozstrzyga istotny spór dotyczący warunków podatkowych programów motywacyjnych opartych na akcjach. Sprawa dotyczyła kwalifikacji programu motywacyjnego organizowanego przez spółkę zagraniczną i znaczenia wymogu uchwały walnego zgromadzenia akcjonariuszy.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie uznał, że program motywacyjny przyjęty przez zarząd (Board of Directors) spółki amerykańskiej może zostać uznany za „program motywacyjny” w rozumieniu art. 24 ust. 11b ustawy o PIT, mimo braku uchwały walnego zgromadzenia akcjonariuszy. WSA argumentował, że należy uwzględniać odmienności zagranicznych porządków prawnych i kompetencji organów spółek.
To stanowisko zostało jednak w całości uchylone przez NSA.
NSA przyjął wykładnię ścisłą art. 24 ust. 11–11b ustawy o PIT i jednoznacznie wskazał, że:
W konsekwencji NSA uznał, że w analizowanym przypadku preferencyjne zasady opodatkowania (odroczenie momentu opodatkowania do chwili zbycia akcji) nie mają zastosowania, a skarga podatnika została oddalona.
Z orzeczenia NSA wynika, że:
Dla przedsiębiorców i grup kapitałowych wyrok NSA oznacza wprost, że:
Wyrok NSA zamyka możliwość elastycznej interpretacji tego warunku i wyznacza jednoznaczny standard formalny dla programów motywacyjnych z perspektywy polskiego prawa podatkowego.


Prezydent RP odmówił podpisania ustawy zmieniającej CIT w zakresie fundacji rodzinnych. Weto zostało ogłoszone wraz z uzasadnieniem, w którym wskazano dwie zasadnicze przesłanki. Po pierwsze, naruszenie zasady zaufania obywatela do państwa. Po drugie, wprowadzenie zmian podatkowych w sposób sprzeczny z pierwotnymi gwarancjami ustawodawcy.
Planowane zmiany przewidywały między innymi:
Prezydent wskazał również, że jedynym rzeczywistym motywem nowelizacji był „fatalny stan finansów publicznych”, co – w ocenie głowy państwa – nie może uzasadniać obciążania struktur sukcesyjnych kosztem zasady przewidywalności systemu podatkowego.
Weto oznacza utrzymanie obecnych zasad opodatkowania fundacji rodzinnych co najmniej do czasu przygotowania nowej propozycji legislacyjnej. Struktury sukcesyjne oparte na fundacjach nie zostaną objęte planowanym trzyletnim ograniczeniem zbywania aktywów ani dodatkowymi obciążeniami dotyczącymi przychodów pasywnych.
Dla firm rodzinnych kluczowe jest zabezpieczenie dokumentacji dotyczącej celów wniesienia majątku oraz przejrzystości działania fundacji. W przyszłych pracach legislacyjnych różnicowanie między nadużyciami a prawidłowo funkcjonującymi strukturami będzie istotnym kryterium.


Amerykański Urząd Patentowy (USPTO) opublikował nowe wytyczne dotyczące ustalania wynalazcy w zgłoszeniach patentowych, w których podczas prac wykorzystano systemy sztucznej inteligencji. Dokument Revised Inventorship Guidance for AI-Assisted Inventions zastępuje wcześniejsze stanowisko z 2024 r.
1. Jedna, niezmieniona definicja wynalazku – także dla projektów z AI
Urząd podkreśla, że dla oceny wynalazczości nie istnieje żadna odrębna kategoria dla AI. Obowiązują zasady ogólne: wynalazcą jest wyłącznie osoba fizyczna, która dokonała konkretnego aktu twórczego, a samo użycie narzędzia – niezależnie od jego mocy – nie wpływa na status tego narzędzia.
2. Koncentracja na „conception” – jedynym kryterium wynalazczości
Federal Circuit od lat uznaje „conception” za podstawowe kryterium ustalenia wynalazcy. Musi ono oznaczać:
USPTO wprost podkreśla, że brak „mentalnej pełni rozwiązania” po stronie człowieka oznacza brak wynalazczości – niezależnie od tego, co wygenerowała AI.
3. AI jako narzędzie – niezależnie od stopnia autonomii
Urząd porównuje systemy AI do laboratoryjnej aparatury, oprogramowania czy baz danych. Sądowe orzeczenia dopuszczają korzystanie z pomocy innych podmiotów bez tworzenia współwynalazczości – zasada ta ma obowiązywać również wobec AI. Nawet jeśli AI proponuje rozwiązania, to proces koncepcyjny musi należeć do człowieka.
1. Projekty R&D z AI muszą mieć identyfikowalny wkład człowieka
Jeżeli firma korzysta z generatywnej AI do tworzenia rozwiązań technicznych, potrzebna jest procedura dowodząca, że pracownik wykonał akt twórczy – czyli etap „conception”. W przeciwnym razie zgłoszenie patentowe w USA może zostać zakwestionowane.
2. Dokumentacja pracy z AI staje się elementem compliance IP
Należy wdrożyć reżim zapisu procesu twórczego: kto, kiedy i w jaki sposób podjął decyzję koncepcyjną, jak wyglądał wkład człowieka, i czy to człowiek zaprojektował strukturę rozwiązania przed lub po użyciu modeli AI.
Jeżeli myślimy o patentowaniu rozwaizań "współtowrzonych" z AI to modele AI nie mogą być przez nas traktowane jako „autonomiczny twórca” . Organizacja budujac produkty oparte na wysokiej automatyzacji, musi jasno rozdzielać:
Takie wytyczne można też potraktować jako inspirację do budowy procesów governance AI.
Chodzi o procedury weryfikujące:


Projekt ustawy o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy oraz niektórych innych ustaw (UD283) przewiduje przyznanie inspektorom pracy kompetencji do ustalania istnienia stosunku pracy w drodze decyzji administracyjnej, z rygorem natychmiastowej wykonalności. Zmiana ta dotyczy relacji cywilnoprawnych, w tym B2B, które – w ocenie inspektora – spełniają przesłanki stosunku pracy.
PIP miałaby decydować o przekształceniu umowy cywilnoprawnej w umowę o pracę. Projekt utrzymuje najbardziej kontrowersyjne rozwiązania, w tym utrzymanie skutków decyzji nawet wtedy, gdy sąd ją uchyli. Innymi słowy - przez cały okres od doręczenia decyzji do uprawomocnienia orzeczenia sądowego ma istnieć stosunek pracy, mimo że decyzja była wadliwa (możliwe będzie tylko dochodzenie roszczeń przeciwko Skarbowi Państwa za wydanie decyzji niezgodnej z prawem).
Od momentu doręczenia decyzji przedsiębiorca staje się pracodawcą: musi zgłosić osobę do ZUS, wdrożyć pełną dokumentację pracowniczą, objąć ją regulacjami wewnętrznymi, naliczać i odprowadzać składki oraz zaliczki podatkowe. To wszystko jeszcze przed wyrokiem sądu, który może pojawić się po 1–3 latach, szczególnie w dużych miastach, od którego przecież przysługiwać będzie jeszcze apelacja.
Obecnie PIP posiada kompetencję do wytaczania powództw o ustalenie istnienia stosunku pracy, ale korzysta z niej rzadko – z uwagi na czasochłonność i ryzyko przegrania sprawy, zwłaszcza gdy osoba wykonująca pracę nie współpracuje z inspektorem z obawy przed utratą zlecenia lub kontraktu B2B . Projekt zmienia tę logikę – z procesu sądowego na decyzję administracyjną.
Równolegle Główny Inspektorat Pracy opublikował listę 42 pytań pozwalających stronom ocenić, czy współpraca faktycznie ma cechy stosunku pracy. Lista jest niewiążąca, ale ma służyć ocenie ryzyka i ujednoliceniu kryteriów kontroli. Konsultacje trwają, a lista ma być rozwijana branżowo (np. IT, HoReCa) .
1. Niezależnie od losów projektu – ryzyko reklasyfikacji już istnieje.
Obecne przepisy pozwalają PIP kierować powództwa o ustalenie stosunku pracy. Faktyczna rzadkość takich działań wynika nie z braku kompetencji, ale z kosztowności i długotrwałości procedury. Jeżeli projekt nie wejdzie w życie, instrument powództwa nadal będzie wykorzystywany, zapewne na większą skalę.
2. Lista samokontroli GIP pozostaje aktualna i konieczna do stosowania
To najsilniejszy sygnał, że państwo będzie weryfikować umowy cywilnoprawne znacznie intensywniej, niezależnie od zmian legislacyjnych. Lista 42 pytań jest realnym narzędziem oceny, które PIP może stosować w każdej kontroli – nawet bez nowych uprawnień.
3. Modele współpracy wymagają przeglądu
Przedsiębiorcy powinni systemowo przeanalizować między innymi:
Każdy element przybliżający współpracownika do struktury pracowniczej zwiększa ryzyko reklasyfikacji.